Złodziej danych Morele.net rozdaje pieniądze polskim youtuberom i streamerom gier

Strona główna Aktualności

O autorze

Ciąg dalszy historii ze złodziejem bazy Morele.net w roli głównej. Cracker o pseudonimie „xArm”, który najpierw wykradł dane klientów wspomnianego sklepu, a później podjął nieudaną próbę wymuszenia okupu, powraca jako hojny darczyńca polskich streamerów.

Przedwczoraj, 5 lutego, złodziej odwiedził transmisję prowadzoną przez „Nitrozyniaka”, youtubera z ponad 1,5 mln subskrypcji na koncie, i podarował mu blisko 26 tys. zł w napiwkach. Wcześniej przelał łącznie 23 tys. zł na rzecz „Taku”, a później – 5,5 tys. zł streamerce „PiranhaSawa”, jednorazowo. Za każdym razem rzucał uszczypliwe komentarze pod adresem Morele.net.

Według relacji jednego ze świadków tych wydarzeń, cytowanego przez Niebezpiecznik, przestępca pisał innym widzom, że rozdawane pieniądze pochodzą ze sprzedaży skradzionej bazy w darknecie. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów podpierających swoje deklaracje.

Przypadkowa zbieżność imion i nazwisk

Co zaskakujące, rozdawnictwo dużych sum pieniędzy wcale nie było gestem spontanicznym; złodziej to zaplanował. Niebezpiecznik pisze, że na dwie doby przed akcją do redakcji napisał niejaki Marcin, który z bramki internetowej otrzymał SMS z sugestią rozpoczęcia streamu. – Czesc Marcin. Moze uruhomisz streama ? – napisał tajemniczy nadawca (zachowano oryginalną pisownię).

Marcin wprawdzie nie jest żadnym streamerem, ale tym bardziej poważnie się przestraszył. Wszystko dlatego, że – jak tłumaczy – używa kamerki Xiaomi Mijia 360 Home Security Camera do monitorowania łóżeczka dziecka, a zbieg okoliczności sprawił, że 40 min przed otrzymaniem podejrzanej wiadomości rzeczoną kamerkę odłączył od gniazdka sieciowego. Uznał to za sugestię jakoby był obserwowany przez jakiegoś intruza.

Potem do Marcina zadzwonił jeszcze streamer „Taku”, przestrzegając przed ewentualną próbą kradzieży. Jak oznajmił, numer telefonu dostał od nieznanej osoby, także za pośrednictwem internetowej bramki, i uznał za stosowne się skontaktować. W tym samym czasie Marcin dostał drugą wiadomość od rzekomego „xArma”: „zrob live dzisiaj . oplaci ci sie”.

Najprawdopodobniej przestępca tym razem popełnił drobny błąd. Wyszukując w bazie Morele.net ludzi znanych w środowisku internetowym, błędnie skojarzył Marcina z którymś youtuberem lub streamerem. Możliwe, że chodzi o przypadkową zbieżność imion i nazwisk.

Na nieszczęście stróżów prawa i Morele.net, sam fakt rozsyłania napiwków przez złodzieja bazy raczej nie pomoże w jego uchwyceniu; mogą być przesyłane przez ekwiwalent w bitcoinach, co skutecznie uniemożliwia namierzenie nadawcy przelewu. No chyba, że przestępca popełnił błąd, płacąc w twardej walucie. Ale na to chyba nikt rozsądny nie liczy.

Zamieszany może być któryś z youtuberów

Przy czym bieg wydarzeń w całej tej akcji skłonił internautów do odważnego wniosku. Niektórzy czytelnicy Niebezpiecznika sądzą, że tym razem inicjatorem kampanii nie jest cracker odpowiedzialny za atak na Morele.net, ale internetowi celebryci, którzy szukają rozgłosu; sami zaplanowali kolejne działania, wzajemnie ofiarują sobie datki i tylko podszywają się pod „xArma”.

Zwróćcie uwagę, że „Taku”, który dzwonił do Marcina z ostrzeżeniem, również znajduje się na liście obdarowanych hojnym napiwkiem. Streamer sam zasugerował, że sprawa ma związek z kradzieżą danych z Morele.net. Owszem, mógł to skojarzyć po występie „xArma” na swoim kanale. Ale na jakiej podstawie w rozmowie twierdzi, że w wyniku wycieku „prawie stracił 25 tys. zł” i dlaczego dzwoni w tak wrażliwej sprawie nadając transmisję na żywo? To bardzo zastanawiające pytanie.

© dobreprogramy