Śpisz z technologiami? Zmień to!

Ponad rok temu przeprowadziłem się do własnego mieszkania, które wcześniej zostało wyremontowane i wyposażone we wszelkie możliwe udogodnienia, na które ówcześnie było mnie stać w tym w wygodne łóżko i materac dopasowany do mojej słusznej wagi. Już pierwsze noce pokazały mi, że całe życie przespane na tzw. meblach tapicerowanych nie było najwygodniejszym rozwiązaniem. Odczułem bardzo duży skok jakościowy zarówno w jakości snu jak i samym poczuciu wyspania się.

Dlaczego piszę o tym na portalu technologicznym? Ponieważ niedawno zorientowałem się, że poza wygodnym materacem i przestronnym łóżkiem można zrobić coś jeszcze aby nie budzić się ze śpioszkami w oczach. Do niedawna smartfon był moim nieodłącznym towarzyszem snu. Jego obecność tłumaczyłem sobie tym, że muszę być na bieżąco z mailami z firmy, wallem znajomych na portalach społecznościowych, a co najważniejsze, coś musi mnie nad ranem obudzić do pracy. Nie wyobrażałem sobie też sytuacji, w której ktoś będzie miał pilną sprawę w środku nocy i nie będzie mógł się do mnie dodzwonić. Jeszcze dwa lata temu byłem uzależniony od mojej ówczesnej pracy. Zakład pracował całodobowo więc moja nieobecność pod telefonem w nocy była czymś nieakceptowalnym. Skutkowało to tym, że zamiast pójść spać o 22:00, dwie - trzy godziny spędzałem scrollując portale społecznościowe i odpisując na maile. Każde przebudzenie również oznaczało około godziny wyjętej z czasu snu i pogłębianie stresu. Niecały rok temu udało mi się zmienić pracę i wyleczyć z pracoholizmu, nie zmieniłem jednak nawyku spania z telefonem przy poduszce. W ramach leczenia się z nałogów przeniosłem ładowarkę do pokoju dziennego a co z tym związane smartfon na noc ląduje właśnie tam. Największym problemem nie okazały się jednak moje nawyki do scrollowania portali społecznościowych przed snem a brak budzika. Rozwiązanie tego problemu nie wygenerowało zbyt wysokich kosztów. Zainwestowałem w radiobudzik za około 50 zł.

Jakie widzę pozytywne skutki po około dwóch miesiącach od zmian? Ponieważ radiobudzik przy łóżku pokazuje mi cały czas godzinę, nawet jeśli przed zaśnięciem pozwolę sobie na kilkadziesiąt minut gry na Nintendo Switch, cały czas jestem świadomy upływającego czasu i staram się nie rozpoczynać procesu zasypiania później niż po 22:00. Aby nie budzić wątpliwości - sama konsolka po zakończeniu gry również trafia do pokoju dziennego. Śpię dużo spokojniej, budzę się rzadziej a nawet jeśli się przebudzę, sprawdzam która jest godzina i zasypiam dalej. Jeśli jesteś jedną z tych osób, które podczas snu mają telefon na wyciągnięcie ręki, podejmij wyzwanie i sprawdź jak to jest spędzić kilka nocy bez niego i podziel się swoimi wrażeniami w komentarzu.