Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

System Deepin — szczegółowe wrażenia z użytkowania

Wstęp

Zainteresowany ostatnimi artykułami redaktora eimiego na temat chińskiej dystrybucji linuksa - systemu Deepin, postanowiłem powiedzieć “sprawdzam” i samemu zanurzyć się w ten temat. Jeśli interesują Was moje przemyślenia na temat tego systemu oraz subiektywne porównania do systemu Windows 10, serdecznie zapraszam do przeczytania poniższego wpisu. Dla Waszej informacji Windows 10 to mój system do codziennej pracy i rozrywki, a dystrybucje linuksa traktuję hobbistycznie w ramach zabawy, dlatego możecie czasem zastanawiać się, czemu zdarza mi się nie wiedzieć podstawowych rzeczy... Ale właśnie na tym między innymi polega zabawa.

We wpisie spróbuję ułożyć Deepina pod swoje oczekiwania i na tyle na ile się da, sprawdzić, czy mógłby być alternatywą dla Windows 10. Oczywiście od razu mogę powiedzieć, że nie jest alternatywą, bo nie uruchomię na nim Visual Studio i nowszych gier, ale udajcie, że tego jeszcze nie słyszeliście.

Mam nadzieję, że dobrzy panowie Chińczycy zanadto nie będą grzebać w moich plikach i hasłach...

r   e   k   l   a   m   a

Instalacja

System zainstalowałem na partycji terabajtowego dysku zewnętrznego HDD (ADATA) opartego o USB 3.0, który jak się okazało był wystarczająco szybki, żeby umożliwić bezproblemowe działanie systemu bez żadnych ścinek i z całkiem szybkim startem. Będę się streszczał i nie napiszę o specyfikacji platformy, ale wiedzcie, że jest to “komputer dla gracza”, więc od tej strony również nie powinno być żadnych zgrzytów. Cały proces przebiegł bardzo szybko, w zasadzie jedyne co trzeba było wskazać instalatorowi to partycję systemową oraz partycję wymiany. Dalej wystarczyła sama cierpliwość i w końcu ujrzałem schludny ekran logowania.

Pierwsze wrażenia i personalizacja

Muszę przyznać, że system bardzo pozytywnie mnie zaskoczył już od samego początku - możliwe, że nie spodziewałem się aż takiego dopracowania o szczegóły. Na pierwszy rzut oka nakładka jest schludna, uporządkowana i opakowana dużą ilością interesujących efektów. Widać duży wpływ Maca jak i Windowsa w projekcie wyglądu. Zresztą mamy na “pasku zadań” tak zwany tryb “modny” i “wydajny”, które odpowiednio mimikują wspomniane systemy. Ech, Apple’owcy, Wy modnisie...

Następną rzeczą, która od razu wpadła w moje ręce, to Centrum Sterowania - bardzo przypominające Pasek Powiadomień z Win10, jednak tak jakby... trochę ładniejszy oraz składający się głównie z ustawień, prognozy pogody oraz oczywiście z samych powiadomień. Kto wie, może jest to lekka przesada wpychać to wszystko do dość cienkiego paska po prawej stronie ekranu, ale na razie wydawało się mniej więcej spełniać swoją rolę.

W Centrum z personalizacji możemy znaleźć między innymi zmianę motywu z jasnego na ciemny (choć nie działa on w wielu programach), zmianę kursorów myszy, ikony oraz czcionki systemowe.

Inne przydatne zmiany, jakie możemy tutaj wprowadzić to automatyczne logowanie przy starcie systemu, brak pytania o hasło przy budzeniu komputera, zaktualizowanie oprogramowania, czy zmiana domyślnych programów. Jednak jest jedna zmiana, którą wprowadzić wręcz musimy, a jest to zmiana klawiatury na polski układ - trochę dziwne, że akurat to nie przestawiło się samo, gdyż system miałem od początku po polsku.

Polowanie na programy

System wita nas całym swoim zestawem programów podstawowych, a są to chociażby: oryginalne, ale dość okrojone odtwarzacze muzyki i wideo, Chrome, WPS Office, Mozilla Thunderbird, Skype, sklep Deepin Store, a nawet Steam i Spotify. Szybko przeszedłem do sklepu, żeby wyrównać braki i znaleźć alternatywy dla oprogramowania z Win10. Wywaliłem Chrome’a, i w sumie zainstalowałem: Operę, Dropboxa, Kritę, GIMPA, qBittorent, komunikator Discord, odtwarzacz muzyki Lollypop, Visual Studio Code... I to chyba tyle.

Gdzieś po drodze tego całego procesu zauważyłem, że mam dwa różne menedżery plików, czyli - zdawałoby się domyślny - program Zarządzanie plikami Deepin oraz... Pliki. Co ciekawe, to w tym drugi zmienia się motyw na ciemny, po przestawieniu w opcjach systemowych, a nie w pierwszym. Czasem otwiera się ten, czasem tamten, a w opcjach nie ma dostępnego wyboru domyślnego programu. Dziwne. Oba mają obsługę zakładek, co w Windowsie dopiero ma nadejść.

Próbowałem przetestować Kritę. Dlaczego “próbowałem”? Bo niestety jest problem z tabletem Wacoma, czyli tej kwestii w linuxach nadal nie udało się ładnie rozwiązać. Co prawda w Centrum Sterowania pojawiają się opcje dla tabletu, ale dotyczą tylko bodajże nacisku piórka i trybu wprowadzania, bez możliwości przestawienia działania przycisków na sprzęcie, które domyślnie nie mają żadnej funkcji. Czyli porysować sobie nie porysuję, jeśli nie będę chciał zagłębiać się na wiele godzin w ustawieniach sterownika tabletu poprzez konsolę. Brrr...

Za to muszę pochwalić program Lollypop - jest bardzo elegancki, czytelny i widać w nim spore okładki albumów muzycznych, czyli to co lubię najbardziej.

Również WPS Office spełnia swoje zadanie - specjalnie w nim wstępnie piszę cały ten wpis i jest naprawdę wygodnie, chociaż polski słownik wyrazów jest tragiczny. Wygląda jak klon prawdziwego Office’a i jak wstępnie sprawdziłem, znośnie radzi sobie z otwieraniem dokumentów Word’owych.

Sam Deepin Store też jest dobrze wyglądającym programem, jednak jest powolny w działaniu - czyżby repozytorium było gdzieś na drugim końcu świata? Otóż, jak się okazało, rzeczywiście tak jest, ale na szczęście można zmienić jego lokalizację w ustawieniach (na przykład na Niemcy), co zostało zauważone w komentarzach (dzięki za informację), wtedy problem w stu procentach znika.

Moim zdaniem przydałoby się więcej profesjonalnego oprogramowania, chociażby do rysowania i grania, jednak jeśli chodzi o podstawową pulę, to naprawdę nie ma na co marudzić. Nie zagłębiałem się w działanie Wine’a, chciałem mieć stuprocentową wizję systemu bez Windows’owych elementów.

Działanie, obsługa i błędy systemu

Większość skrótów klawiszowych jest zapożyczona z systemu Windows, czyli spotkamy tutaj ctrl+alt+del, wraz z Menedżerem Zadań... to znaczy Monitorem Systemu oczywiście.

Nie mogło zabraknąć obsługi wielu pulpitów wirtualnych (Flaga + strzałki), czy wyświetlenia całej przestrzeni roboczej (Flaga + S), zawierającej wszystkie otwarte okna.

Dostęp do konsoli zapewniony jest przez intuicyjne ctrl+alt+t oraz alt+F2 (konsola wysuwa się wtedy elegancko od góry ekranu w stylu Quake).

Innym wygodnym usprawnieniem są gesty myszy - wystarczy najechać kursorem w któryś z rogów ekranu, aby uruchomić, którąś z opcji:

  • górny lewy - otwarcie "Menu Start",
  • dolny lewy - podgląd otwartych okien,
  • dolny prawy - otwarcie Centrum Sterowania,
  • górny prawy - kliknięcie powoduje zamknięcie obecnie otwartego programu.

Jedyna rzecz jakiej mi brakowało to możliwość przesuwania treści w przeglądarce kliknięciem środkowego przycisku myszy, ale to udało się przywrócić instalując specjalnie do tego przeznaczony dodatek AutoScroll.

Inną dotkliwą bolączką okazał się brak zrozumienia przez system dodatkowej karty dźwiękowej, na którą bardzo trudno się przełączyć. Zmiana urządzenia wyjściowego w ustawieniach powoduje jedynie, że dźwięk zupełnie przestaje płynąć. Do zapanowania nad tym niezbędne jest konsolowe i obrzydliwe narzędzie “alsamixer”, którego użycie do przyjemnych nie należy. Dla porównania na Win10 mam program, który po uderzeniu skrótu klawiszowego, od razu przełącza wyjście dźwięku...

Mimo braku SSD całość chodzi szybko i bez kłopotów. Aktualizacje systemu wykonały się bez żadnych problemów.

Dziwna sprawa, że podczas uruchamiania systemu dostaję raczej niesłuszny komunikat o wymaganym wyłączeniu Fast Startup Windows’a, który znajduje się obok. Niesłuszny, ponieważ wyłączyłem tą funkcję oraz mam dostęp do odczytu i zapisu na innych dyskach, więc nie jestem pewien o co chodzi - jest to zapewne błąd.

Innym błędem jest działanie programu f.lux, który, mimo że jest dostępny w sklepie, powoduje istną masakrę z ekranu zmieniając wszystkie kolory na losowe. Obejściem było zainstalować go poprzez konsolę, wprost ze źródła, wg instrukcji z GitHuba.

Z powodzeniem uruchomiłem grę Amnesia: The Dark Descent z biblioteki Steama, czym jestem zaskoczony, ponieważ nawet na Linux Mincie jakiś czas temu spotkałem problemy z jakąś wymaganą biblioteką.

Podsumowanie

Uważam, że system Deepin nadaje się do wygodnej, podstawowej pracy z komputerem, która głównie opierałaby się na przeglądaniu internetu, muzyce, filmach, graniu w dostępne na Steamie gry, podstawowej pracy z dokumentami i w pewnym zakresie w programowaniu. Muszę szczerze przyznać, że jest to pierwsza dystrybucja linuksa, która nie przyniosła mi większych problemów z użytkowaniem i nie wymagała dużych “napraw”. System sprawia wrażenie, że potrafi sam o siebie zadbać, bez większej ingerencji użytkownika. Szczególnie widzę go na laptopach, które są za słabe na gry, jednak idealne do multimediów. Myślę, że śmiało można zastąpić Linux Minta Deepin’em. Jednak dla mnie i tak system ten nadal pozostanie ciekawostką, ze względu na to, że jestem zapalonym graczem i muszę mieć dostęp do nowości. W dodatku ten problem z kartą dźwiękową i tabletem... Oraz brak Visual Studio... Ale przecież sporo osób nie będzie miało takich problemów. Dlatego polecam ten system, ponieważ sam w sobie jest bardzo blisko perfekcji, życzę mu jak najlepiej.

Oficjalna strona projektu Deepin - https://www.deepin.org/en/  

linux oprogramowanie hobby

Komentarze