Apple potrzebowało tygodnia, aby zgromadzić i przesłać wszystkie zebrane informacje. W sumie redaktor otrzymał 20 arkuszy XLS, które wielkością można porównać do wysokiej jakości obrazka JPEG – 5 MB. W porównaniu do danych, które przesyłają takie firmy jak Facebook, Google czy Twitter (ich pliki zajmują od kilkuset megabajtów, aż do nawet kilku gigabajtów) świadczyć to może o tym jak mało wie o nas Apple.
Archiwum nie zawierało zdjęć ani wiadomości tekstowe. Pojawiły się w nim tylko metadane. Jeden z plików zawierał opisy dla wszystkich pól, które mogą pojawić się w arkuszach. Nie wszystkie wystąpiły w archiwum, jakie otrzymał Whittaker, ale ukazuje to, jakie dane może gromadzić Apple w ogóle.
Przykładowo AccountDetails.xlsx zawiera dane dotyczące właściciela urządzenia – imię, adres, numer telefonu, Apple ID. Załączono też informacje o dacie założenia konta oraz adres IP serwera Apple wykorzystanego do utworzenia konta. MailLogs.xlsx przechowuje historię interakcji urządzenia z pocztą iCloud, ale nie ma zapisanej treści e-mail.
W logach FaceTime oraz iMessage, zawarte są tylko informacje o próbie nawiązania połączenia lub wysłania wiadomości, ponieważ oba polecenia są wysyłane przez serwery Apple. Jednak żaden z plików nie zawierał szczegółów o tym czy nawiązano połączenie lub wiadomość została wysłana czy też nawet dostarczona.
Jeszcze w tym roku firma ma wprowadzić zmiany, dzięki którym użytkownicy będą mogli pobierać swoje archiwa danych, zgodnie z nowymi zasadami ochrony danych i prywatności. Dane, na których bazują takie aplikacje jak Siri, Mapy, czy Wiadomości, będą gromadzone anonimowo. Oznacza to, że Apple nie będzie w stanie przypisać danych do właściciela urządzenia.