Crysis

21.11.2007 15:00
Redakcja
Redakcja

Rzadko zdarza się, że twórca realizuje prawie wszystkie zapowiedzi, szczególnie, jeśli jest ich niesamowicie dużo. A Crytek akurat naobiecywało sporo. Udało się jednak plan wypełnić prawie w stu procentach. Gra Crysis nie jest co prawda aż tak otwarta, jak miała być, ale za to oferuje ogromne pokłady miodu, dopracowaną w każdym szczególe rozgrywkę, a przede wszystkim przepiękną grafikę - nic tylko apelować, by miast czytać ten tekst Czytelnik od razu rzucił się do sklepu. Chyba, że wpierw chcecie wiedzieć skąd bierze się ten cały zachwyt.

Studio zapowiadało, że w przeciwieństwie do Far Cry skupią się nie tylko na samej rozgrywce, ale również na fabule. Udało się to całkiem nieźle. Oto na tropikalnej wysepce pracuje sobie grupka archeologów. Wszystko przebiega bardzo spokojnie aż do czasu, kiedy naukowcy odnajdują „coś”, co przykuwa uwagę armii Korei Północnej. Ta postanawia zająć wyspę wraz ze znaleziskiem, które (niespodzianka!) może zmienić losy ludzkości. Jako, że na świecie nie ma większych akcji bez Amerykanów, od razu zostaje na miejsce wysłany wojskowy oddział specjalny USA, występujący pod kryptonimem „Raptor”. W grze wcielimy się właśnie w jednego z żołnierzy tegoż elitarnego teamu, Nomada, wyposażonego w najnowsze zdobycze techniki, a to w świecie Crysis oznacza jedno – nanotechnologię.

Krótko mówiąc przeciwnik ma przerąbane, oddział „Raptor” nie należy bowiem do gołowąsów. Wyposażeni w kombinezony nanotechnologiczne panowie dysponują umiejętnościami, których darmo szukać u zwykłego żołdaka. Nasz „mundur” potrafi wzmacniać pewne cechy. Możemy na przykład posłużyć się kamuflażem, dzięki któremu staniemy się niewidoczni dla wroga. Prędkość naszych ruchów znacznie się zwiększy po wybraniu odpowiedniej opcji. W ogniu walki ochroni nas polepszony pancerz, a niezwykła siła pozwoli wyżej skakać, czy przeżyć spadek ze znacznej wysokości. Zanim zaczniemy się bawić w Supermana należy wspomnieć jednak, iż energia naszego skafandra pozwala nam tylko na krótkie wykorzystanie danej specjalności, stąd należy uważać, aby na przykład kamuflaż nie wyłączył się akurat w środeczku obozu wroga.

Specjalne właściwości skafandra sprawiają, że w zależności od naszych preferencji gra nabierze zupełnie innego wymiaru. Każda ze wzmocnionych cech ma inne zastosowanie, które znajdzie odzwierciedlenie w stylu naszej rozgrywki. Gracze, którzy pójdą drogą Johna Rambo najczęściej korzystali będą z podbitej siły oraz zbroi, zaś preferujący skradanie będą nadużywać kamuflażu. Ilość opcji i pewna otwartość ulubionych rozwiązań stanowi o sile Crysisa. Wystarczy chwilkę pograć, aby pokochać nasze nowoczesne wyposażenie. Co prawda nie we wszystkich sytuacjach postawa maksymalnie ofensywna jest najlepsza, ale przecież to tylko od nas zależy, czy wolimy najpierw przekraść się do środka bazy przeciwnika, zebrać amunicję i szybko przejąć ciężkie działko na ciężarówce, czy też wpadniemy przez bramę główną rozwalając wszytko na naszej drodze.

[break/]To właśnie nasze ultrawdzianko pozwoli nam sprostać ogromnemu wyzwaniu, które jak się okazuje czeka na nas dopiero wewnątrz wyspy. Z początku historii wszystko jest niby całkiem normalne, jeśli za standard przyjąć bandy krwiożerczych Koreańczyków. Po zagłębieniu się w fabułę zaczynają jednak do nas dochodzić sygnały, że coś jest nie do końca tak, jak się tego spodziewaliśmy. Dżungla rozbrzmiewa dziwnymi odgłosami, a sytuacji na pewno nie uspokaja fakt, że już wkrótce co chwilę naszą drużynę nękają przedziwne stworzenia rodem z kosmosu. Historia rozwija się szybko, ale nie na tyle błyskawicznie, by z wszystkich asów z rękawa wyprztykać się po godzinie gry. Prawdziwa jatka zaczyna się wraz z przybyciem głównych sił amerykańskich.

Crysis odniesie sukces właśnie dlatego, iż ogromną różnorodność rozgrywki spotykamy na każdym kroku. Walka z Koreańczykami na plażach i w dżunglach przerodzi się w prawdziwą wojnę, wliczając w to desant wojsk amerykańskich. Weźmiemy także chociażby udział w bitwie pancernej – a jest to niewątpliwie niezwykle miodny przerywnik, dzięki czemu samo chowanie się po dżungli nie znudzi się nam tak szybko. Oprócz czołgu pokierujemy również innymi pojazdami. Obsłużymy i koreańskie „dżipy” (ta prędkość), i przyjdzie nam, tak dla przykładu, polatać transportowcem USA. Widać, że twórcy mieli mnóstwo pomysłów na urozmaicenie rozgrywki. A ta należy do ścisłej czołówki gier komputerowych!

Wszystko to jednak byłoby pewnie niczym, gdyby nie przepiękna, przebogata grafika w Crysis. Już Far Cry wbijał w fotel, ale najnowsza gra Crytek sprawi, że przez tygodnie szukać będziecie szczęki, która wypadła przy pierwszym kontakcie z tą produkcją. Co prawda mówi się, iż grafika „to nie wszystko”, ale tutaj jest ona sercem i duszą rozgrywki. Przepięknie wykonany teren pokryty jest kilometrami soczystej roślinności. Na piaszczystych plażach rozbijają się miłe dla oka fale. Sama genialnie wyglądająca wyspa (a nie przesadzam używając tego słowa) to jednak mało - świetnie prezentują się również modele postaci. Wrogowie (ci ludzcy) są niezwykle wręcz realistycznie odtworzeni. Doborowe oddziały koreańskie składają się z zaprawionych w bojach komandosów, którzy ubrali się stosownie do imprezy. Inni przeciwnicy (ci nieludzcy) są po prostu niesamowici. Sami w sobie nie wyglądają zbyt groźnie, lecz machiny (lub organiczne pancerze, czymkolwiek są) szybko sprawią, że zmienimy o nich zdanie.

Silnik fizyczny gry nie ustępuje w niczym oprawie graficznej. Efekt ragdoll funkcjonuje znakomicie. Rzucony żołnierz odbije się od ściany, aby z hukiem pod nią wylądować. Granaty wywalą wrogów w powietrze, a kiepsko zbudowane domki posypią się, jeśli potraktujemy je soczystą serią z broni. Wzmocniona siła sprawi, że przesunięcie samochodu za pomocą pięści nie stanowić będzie żadnego problemu, a drzwi ustąpią pod naporem naszej przemożnej (dosłownie) sile perswazji. Trudno jest naprawdę znaleźć coś, co źle tu funkcjonuje, nawet w tak generalnie pełnej błędów dziedzinie, jaką jest zazwyczaj silnik fizyczny.

[break/]Co jeszcze sprawia, że gra ta jest niezwykła? Na przykład fakt, że od poziomu trudności zależy, w jakim języku mówią Koreańczycy. Jeśli wybierzemy mniej przyjazne opcje, to przeciwnicy będą do siebie krzyczeć po koreańsku, a nie angielsku, przez co nie poznamy ich zamiarów (chyba, że nauczymy się jak jest granat w ich języku). Do tego sugestywnie dobrana muzyka odpowiednio podkreśli klimat. Czy jest to ucieczka przed siłami obcych, czy walka o port, melodie grane przez Crysis sprawią, że szybciej zabije nam serce. Voice-acting wypada wyśmienicie. To również dzięki niemu nie potraktujemy opowiedzianej historii jako wyświechtanej fabułki o inwazji obcych. Nawet tak stereotypowo brzmiące kwestie jak „Ziemia stoi wobec zagrożenia z kosmosu” brzmią nieźle, jeśli wypowiedziane są przez dobrego aktora.

Sztuczna inteligencja wrogich nam postaci stoi na wysokim poziomie. Koreańczycy poruszają się w oddziałach, które nie funkcjonują jak byle zbieranina żołdaków, ale stanowią prawdziwy team. Jego członkowie będą się więc wspierać, szukać nawzajem, czy osłaniać. Co prawda nie jest to zbyt skuteczne wobec naszych niezwykłych zdolności, ale i tak na samym początku przeciwnicy mogą nas nieźle „ugryźć” na zdrowiu. Szczególnie przy wyłączonej tarczy kilka celnych strzałów potrafi zakończyć nasze jakże cenne życie. Walki w głębokiej dżungli należą do szczególnie trudnych. Jeśli zaatakujemy jeden oddział szybko może się okazać, że inni Koreańczycy bardzo łatwo odnajdują naszą pozycję. A raz pobudzonej czujności nie jest łatwo uśpić.

Hmm, to teraz krótka przerwa w tym całym zachwycie. Twórcy zapowiadali, że rozgrywka będzie w pewnym stopniu otwarta. Tak, to prawda, możemy zastosować wybraną przez siebie taktykę, ale już na kolejność wykonywania misji nie mamy żadnego wpływu. W zasadzie przed nami pojedynczy cel, ewentualnie jeden czy dwie misje poboczne. Poza tym tryb dla samotnego gracza jest ciut za krótki jak na produkcję, która wciąga tak niesamowicie, że nie można się od niej oderwać. Szarpiący w Crysisa zapomną o pracy, studiach, szkole, odebraniu dzieci z przedszkola, czy wyprowadzeniu psa – tak mocno wciąga. I bach – koniec. Może to tak właśnie specjalnie?

Crysis jest grą wybitną w prawie każdym calu. Świetna kampania dla pojedynczego gracza jest szybka, efektywna, ma kilka całkiem fajnych zwrotów akcji. Tryb gry wieloosobowej również trzyma niezwykle wręcz wysoki poziom. Ale przede wszystkim Crysis jest kamieniem milowym, jeśli chodzi o oprawę audiowizualną. Szczególnie w takim gatunku, jakim są strzelanki, „opakowanie” jest niezwykle ważne. Dodajmy do tego świetny silnik fizyczny, mnogość uzbrojenia i sprzętu ciężkiego oraz wykręcony statek obcych, a efektem jest jedna z gier roku. Absolutnie, niezaprzeczalnie prawdziwy hit.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)