Kwestia wydaje się trywialna, ale ciekawe są wnioski, prezentowane z naukowego punktu widzenia. Dwa lata temu okazało się, że nie ma większej różnicy czy przed snem młody gracz obejrzymy film, czy też rozegra godzinną partyjkę w Call of Duty po sieci — w obu przypadkach w objęcia Morfeusza wpadnie po prostu w nieco późniejszym czasie, niż normalnie (oczywiście wykluczamy przypadki „zanudzenia” się przed ekranem). Teraz dorzucono do tego niemniej porcję nowych wniosków z dalszych badań. Dłuższe „partyjki” wywołały u młodzieży już zaburzenia snu.
Przyglądano się 17 chłopcom, którzy w czasie od 50 do 150 minut sprawdzali w akcji najnowszą dynamiczną produkcję (niestety nie ujawniono jaką). Oczywiście każdy miał podłączoną specjalistyczną aparaturę, w tym pulsometr, do tego wsłuchiwano się w uwagi samych uczestników badania. Wszyscy do łóżka szli o stałej dla siebie godzinie, ale w przypadku najdłuższych „posiedzeń” samo uśnięcie zajmowało im nawet 40 minut więcej, a przy tym spali jeszcze 27 minut mniej, niż przeciętnie. Niby niewiele, ale naukowcy alarmują, że skrócona została w tym wszystkim przede wszystkim faza REM snu, a to ona odpowiada za zapamiętywanie informacji. Długie granie przed klasówką następnego dnia nie jest więc wskazane. Jeśli musimy się odstresować to lepiej nie dłużej, niż godzinkę.