Game Port - gdzie się podział port gier w pececie?

W dawnych pecetach mogliśmy znaleźć specjalne gniazdo, zwane portem gier (game port). Jakieś dwadzieścia lat temu port ten ostatecznie zniknął z komputerów. Dlaczego tak się stało, do czego służył i co go zastąpiło?

Game Port
Game Port
Źródło zdjęć: © dobreprogramy

Game Port, paradoksalnie, pochodzi z czasów w których komputer PC absolutnie nie uchodził za platformę dla graczy. Nie tylko do tego celu stosowano inne urządzenia, jak konsole i komputery domowe, ale nawet sam IBM w swojej ofercie promował inne rozwiązanie do rozrywki (a był nim niesławny PCjr). Początkowo, port gier był dostępny jako opcjonalna karta rozszerzeń 1501300 służąca do podpięcia dżojstika.

Choć nazywała się ona "Game Control Adapter", płytka drukowana zawierała nazwę "Analog Input Card" i zawierała kratę oczek do umieszczania własnych elementów elektronicznych. Więc nawet ten komponent "dla graczy" do peceta, mógł być potencjalnie używany jako wejście analogowe ogólnego przeznaczenia. Biznes jest biznes - kto by tam grał na pececie?

Podstawowy port - wiele zastosowań

Port uległ popularyzacji po dołączeniu do Sound Blastera. Mógł być bowiem wykorzystywany do urządzeń muzycznych zgodnych z MIDI. Ale jego wszechstronność wcale nie jest zaletą. Problem z portem gier był taki sam, jak z portami szeregowymi (COM) i wcale nie chodzi o to, że miały one niską przepustowość.

Kłopot polegał na tym, że protokół był bardzo podstawowy. Oferował dane dla osi X i Y oraz dla przycisków A i B dla maksymalnie dwóch dżojstików (podpiętych przez trójnik) - i nic więcej. Wszelkie adaptacje, dodatkowe przyciski i jakiekolwiek rozszerzenia wymagały obsługi bezpośrednio przez grę. W systemie PC DOS nie istniała żadna warstwa abstrakcji dla game portu, a rozwiązania biblioteczne były w powijakach.

Problem częściowo rozwiązał DirectX i jego warstwa abstrakcji DirectInput, ale kontrolery gier często dalej wymagały ręcznej konfiguracji. Po prostu system widział w komputerze port, a nie podpięte do niego urządzenie. W dodatku coraz bardziej skomplikowane urządzenia stosowały własne mini-protokoły, obchodzące ograniczenia game portu. Od początku było to bardzo niepraktyczne i gdy tylko powszechna stała się obecność portów USB, akcesoria błyskawicznie się na nie przeniosły. Urządzenie mogło się jednoznacznie przedstawić i poprosić o sterownik, eksponujący wszystkie funkcje (a było ich więcej niż osie X/Y i przyciski A/B) do DirectInput.

USB: po prostu lepszy

Migracja do USB była tak prędka i na tyle kompletna, że game port stał się nieużywany. Zniknął z kart dźwiękowych wraz z Sound Blasterem Audigy 2001 i z płyt głównych w cyklu życia socketa 478. Zalety game portu (jak jego bezpośredni dostęp do analogowych źródeł sygnału dla osi X/Y) były na tyle teoretyczne i blade w porównaniu z problemami koniecznymi do ominięcia, że akcesoria wykorzystujące ten port przestały występować na początku XXI wieku. Wsparcie dla portu gier, jako nieużywanego od kilku lat, całkowicie usunięto w 2006 roku wraz z systemem Windows Vista. USB było po prostu praktycznie lepsze pod każdym względem.

W międzyczasie, cała złożoność obsługi wejścia przeszła do systemowych warstw abstrakcji. Znane z DirectX środowisko DirectInput zostało zastąpione przez XInput (znane z Xbox 360), a następnie oba zintegrowano z systemem wraz z Vistą. Obecnie Microsoft oferuje środowisko GameInput, opisane w ramach Game Development Kit dla Windowsa i Xboksa. Same kontrolery także się zmieniły. Zamiast dżojstików stosujemy dziś głównie gamepady, parowane przez natywny Bluetooth (bez dongle'a). Pod względem łączności, rozwój kontrolerów gier prawdopodobnie dobiegł już końca.

Kamil J. Dudek, współpracownik redakcji dobreprogramy.pl

Programy

Zobacz więcej
usbsound blasterkontrolery

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (3)