Według Reutersa, Google od zeszłego roku wdrożyło dodatkowe kontrole dotyczące wrażliwych tematów. Wśród nich znalazły się takie frazy, jak: "przemysł naftowy, Chiny, Iran, Izrael, COVID-19, bezpieczeństwo domowe, ubezpieczenia, lokalizacja, religia, pojazdy autonomiczne, telekomunikacja". Każdy z nich wywoływał kontrowersje w internecie, a burz nie było końca.
Informacje od pracowników Google oraz wewnętrzne raporty prowadzą do postaci dr Timnit Gebru. Jej zespół zajmował się rozwojem sztucznej inteligencji w szeregach giganta, a sama badaczka odeszła z firmy w niejasnych okolicznościach. Podobno chodziło o sprzeczki między nią, a szefostwem Google na temat wyników wyszukiwania i serwowania spersonalizowanych pod użytkownika treści.
Reuters otrzymał komentarz jednego z badaczy Google, który zwrócił uwagę na to, że ingerencja zarządu firmy w wyświetlane treści zakrawa o cenzurę, ale czego można się spodziewać po prywatnym podmiocie. Trzeba pamiętać o tym, że światowi giganci medialni mają ogromny wpływ na kształtowanie opinii publicznej.
Jakby nie patrzeć Google, Facebook, Twitter, Apple czy Microsoft to nazwy, które zna każdy. Przez lata te firmy wyrobiły sobie w świecie opinię autorytetów w swoich dziedzinach. Ludzie często powołują się na nie podczas argumentacji m.in. w temacie sztucznej inteligencji. W interesie każdej z firm jest kształtowanie współczesnego świata i unikanie niepochlebnych komentarzy.