Mechanizm weryfikowania aplikacji był dostępny już wcześniej, zaś od Androida 4.2 w ustawieniach zabezpieczeń znaleźć można odpowiednią pozycję, która odpowiada za zezwolenie na skanowanie aplikacji podczas instalacji. Nowe rozwiązanie znacznie rozszerza tą ideę wprowadzając dodatkową warstwę ochrony - teraz, za sprawą wbudowanych usług Google aplikacje będą skanowane i analizowane na bieżąco, nie tylko podczas instalacji, ale i w trakcie działania. Ma to pozwolić na wykrycie szkodliwego działania, zablokowanie takiej aplikacji i tym samym ochronę danych użytkownika. Oczywiście jak pokazują ekscesy w samym Google Play, rozwiązanie to nie jest idealne, nie chroni chociażby przed aplikacjami potencjalnie niechcianymi, które nawet będąc płatne, potrafią nie robić zupełnie nic użytecznego i okłamywać użytkowników.
Z drugiej jednak strony, jeśli mechanizm zostanie poprawiony i będzie radził sobie z wykrywaniem działania destruktywnego, powinien w zupełności wystarczyć zamiast dedykowanego oprogramowania antywirusowego. To ostatnie będzie przydatne, owszem, ale raczej w wypadku osób, które nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co pobierają nawet z oficjalnego sklepu z aplikacjami. Jak zaznacza samo Google, na informację o działaniu potencjalnie szkodliwych aplikacji może liczyć bardzo niewielka liczba użytkowników, bo przypadki takie są bardzo rzadkie. W ubiegłym roku zdarzyło się to w mniej niż 0,18% przypadków wszystkich przeprowadzanych instalacji.