Jesienne usprawnienia w dostarczaniu wirusów Microsoft Office

Intensywność masowych kampanii rozsyłających trojany w ciągu ostatnich miesięcy nieco spadła - a przynajmniej trudniej było odczuć jej wpływ na redakcyjną skrzynkę pocztową. Jednak od kilku dni spam ze złośliwymi dokumentami nasilił się. Wskazana jest ostrożność i instalacja stosownych aktualizacji.

Jesienne usprawnienia w dostarczaniu wirusów Microsoft OfficeJesienne usprawnienia w dostarczaniu wirusów Microsoft Office
Źródło zdjęć: © Pixabay | PublicDomainPictures
Kamil J. Dudek

Analiza wirusa w dokumencie Microsoft Office jest mało porywającym procesem. Jego pierwszy krok to w większości przypadków wyekstrahowanie kodu Visual Basic składającego się na część wykonawczą. Bez uruchamiania pliku jest to możliwe do wykonania za pomocą narzędzi oletools. Są one dostępne jako paczka dla Pythona instalowana przez pip. Tam razem jednak oletools nie dał sobie rady.

Porażka programu olevba nie wynikała jednak ze sztuczki zastosowanej w poprzedniej kampanii (dołączanej do maila o identycznej treści), którą było zastosowanie kodowania znaków "wykładającego" Pythona. Był to zabieg zdecydowanie "pod oletools", utrudniający analizę. Nowy dokument zastosował inną sztuczkę - szyfrowanie. W ten sposób utrudnił pracę nie tylko zestawowi oletools, ale także skanerom antywirusowym.

Szyfrowanie

Szyfrowanie dokumentów Office to tak naprawdę zbiór bardzo wielu, zaskakująco zaawansowanych technik. Może ono dotyczyć np. tylko możliwości edycji, a nie otwierania dokumentu. Tak zaszyfrowany dokument jest możliwy do przeczytania, ale funkcje kopiowania i edycji są wyłączone (chronione hasłem).

Nawet, gdy szyfrowanie dotyczy tylko edycji, cały dokument OOXML jest zapisywany jako blob w formacie Microsoft.Container.EncryptionTransform, co czyni plik DOCX/XLSX, formalnie tekstowy (XML), plikiem binarnym. Z tego powodu oletools nie umiał się do niego dobrać, a antywirusy nie dostrzegają w nim zagrożenia.

Chwila - na pewno? Makro powinno zostać zapisane jako oddzielny blob, a w pliku jest tylko jeden. W dodatku po otwarciu nie pojawia się żadna informacja na temat makr. Czyżby makra po prostu nie było? To byłoby coś! Uszkodzona kampania. Poprawialiśmy już błędy składniowe w wirusie, żeby się kompilował, ale jeszcze się nie trafiło, żeby wirusa po prostu nie załączono.

Edytor równań!

Niestety, nie jest tak pięknie. Choć zaszyfrowanie dokumentu jest ciekawą, nową metodą ukrycia się przed analizatorami i antywirusem, prawdziwym problemem jest co innego. Plik ten istotnie nie ma makr… ale dalej jest złośliwy. Korzysta z dziury w Edytorze Równań, załatanej w 2017 roku w wersjach 2007, 2010, 2013 i 2016.

oletools odmawia współpracy
oletools odmawia współpracy, © dobreprogramy

Dziura ta dotyczy składnika, który w wersji 2007 i nowszych jest "ciałem obcym" wewnątrz Office'a. Aktualizacje do niego są zależne od języka - a to oznacza, że składnika nie przebudowano wraz z resztą pakietu. W istocie: trwa on zamrożony w czasie od roku 2000 i jest prawdopodobnie niemożliwy do przebudowania. Jedną z hipotez, jaką jest np. zagubienie kodu źródłowego, opisywał niegdyś eimi.

Ale aktualizacja powstała, i to już 4 lata temu. Skąd więc pomysł, by celować w Polskę z kampanią korzystającą z czteroletniej, załatanej dziury? Wątpliwym jest, że chodzi o wersje starsze niż 2007, bo dokument jest w formacie XLSX (istnieją pakiety zgodności dla Office 2003, ale tę osiemnastoletnią wersję pakietu naprawdę już dziś trudno znaleźć). Office 365 aktualizuje się sam, a "lewa" wersja 2010/2013/2016 wymaga aktywatorów KMS regularnie usuwanych przez antywirusy.

Licencje?

Najbardziej sensowne wytłumaczenie to najwyraźniej Office 2007 z wyłączonymi aktualizacjami. Instalator Office sam prosi o odblokowanie Windows Update, skąd pobrałaby się łatka dla Edytora Równań. Więc celem kampanii jest nie tylko 2007, ale i nieaktualizowany Office 2007.

Złośliwy dokument
© dobreprogramy | Kamil J. Dudek

Można teoretyzować dalej. Nie ma żadnego powodu motywującego wyłączanie aktualizacji Office poza obawą związaną z używaniem nielicencjonowanego oprogramowania (obawą, w przypadku Office 2007, uzasadnioną wyłącznie względami prawnymi, w praktyce bowiem Windows Update łata i "lewe" wersje). Jeżeli to "kradziony" Office 2007 jest wytłumaczeniem dla ostatniej kampanii mailowej, oznacza to że w Polsce działa na tyle dużo kopii Office'a bez licencji, że opłaca się pod nie pisać wirusy.

Źródło artykułu: dobreprogramy
Wybrane dla Ciebie
Nie musisz otwierać Photoshopa. Claude zrobi wszystko za ciebie
Nie musisz otwierać Photoshopa. Claude zrobi wszystko za ciebie
Niebezpieczny trend na TikToku. Wykorzystują do niego dzieci
Niebezpieczny trend na TikToku. Wykorzystują do niego dzieci
Aktualizacja Google Home. Sterowanie szybsze o 1,5 sekundy
Aktualizacja Google Home. Sterowanie szybsze o 1,5 sekundy
Oszustwo "na wypadek". Seniorka miała oddać 50 tys. zł
Oszustwo "na wypadek". Seniorka miała oddać 50 tys. zł
Komunikat mBanku. Dotyczy wszystkich klientów
Komunikat mBanku. Dotyczy wszystkich klientów
Rejestracja auta w mObywatelu. Wiadomo, od kiedy będzie możliwa
Rejestracja auta w mObywatelu. Wiadomo, od kiedy będzie możliwa
Podejrzewasz wyciek danych? Wykorzystaj mObywatela
Podejrzewasz wyciek danych? Wykorzystaj mObywatela
SMS Blastery w autach. Jak działa atak?
SMS Blastery w autach. Jak działa atak?
Yanosik komentuje raport Policji. Co jest przyczyną wypadków?
Yanosik komentuje raport Policji. Co jest przyczyną wypadków?
CERT Orange: AI napędza fałszywe sklepy w sieci
CERT Orange: AI napędza fałszywe sklepy w sieci
Ta aplikacja zmieniła świat. Obchodzi 20. urodziny
Ta aplikacja zmieniła świat. Obchodzi 20. urodziny
ZUS ostrzega przed fałszywymi telefonami. Oszuści żądają 800 zł
ZUS ostrzega przed fałszywymi telefonami. Oszuści żądają 800 zł
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE