Czas na ostatnią aktualizację dla Windows 10 Mobile. System traci wsparcie techniczne

Strona główna Aktualności
Dziś ostatnia aktualizacja dla Windows 10 Mobile (fot.  Pixabay)
Dziś ostatnia aktualizacja dla Windows 10 Mobile (fot. Pixabay)

O autorze

Nieco ponad cztery lata od premiery, system Windows 10 Mobile oficjalnie przestaje być obsługiwany przez producenta. W kanale Windows Update wciąż dostępna jest tylko listopadowa aktualizacja, ale grudniowy pakiet z ostatnią wersją 15254.600 powinien tam zagościć już wieczorem (10 grudnia). Microsoft od wielu lat próbował stworzyć system operacyjny dla telefonów, ale im bardziej się starał, tym gorzej mu to wychodziło.

Niszowe urządzenia z systemem Windows Mobile radziły sobie w swoim segmencie lepiej, niż późniejszy Windows Phone, zmieniający dotychczasowe podejście, reorientując je na urządzenia ogólnego przeznaczenia. Windows Phone rozbudził nadzieję i oferował wiele interesujących nowości, ale nie był w stanie rozpędzić dynamiki rozwoju na tyle, by utrzymać się jako wiarygodna "trzecia droga" wśród systemów mobilnych. Gdy przyszła kolej na Windows 10, mobilny ekosystem z Redmond był już w proszku i trudno było go uratować.

Chybiona strategia

Historia Windows Phone była już opowiadana wielokrotnie. Wszyscy dobrze ją znamy, niemal na pamięć: oto system Windows Mobile, oprogramowanie dla specjalistów, okazał się zbyt odległy od sposobu, w jakim klienci korzystają ze smartfonów. Różnice polegały na interfejsie, klawiaturze, modelu aplikacji i samej koncepcji projektowej. Windows Mobile nadawał się na hostowanie aplikacji typu Pocket Excel, ale nie do zamawiania pizzy.

Zapadła decyzja o radykalnej zmianie podejścia, w ramach której powstał zupełnie inny interfejs, oparty o mocno przerobione jądro Windows Mobile (CE). Świadom nieuniknionych braków nowej platformy, Windows Phone 7 (tak nazwano następcę) miał nadrabiać u klientów innowacyjnym, kafelkowym interfejsem. System obiektywnie umiał mniej niż Android i iOS, ale łapiąc się na końcówkę wielkiej migracji z "dumbphone'ów", spotkał się z niecodzienną wyrozumiałością. Gorzej znosili go programiści. Nowego systemu musieli uczyć się od zera, a model programowania naturalnie odbiegał od konkurencji.

Korzystanie z CE wiązało się jednak z szeregiem wyrzeczeń i obrana droga prędko zesłała Microsoft na technologiczne manowce. Wraz z rozwojem i wzrostem mocy telefonów, dalsze korzystanie z CE było pozbawione sensu. Windows Phone nie byłby w stanie dogonić konkurencji, gdyby pozostał oparty o przestarzały system dla lodówek, ultrasonografów i nawigacji samochodowych. Zapadła zatem kolejna decyzja: Windows Phone 8 nie będzie oparty o CE, tylko o NT. Przy okazji rozpoczną się prace nad zmniejszeniem różnic między kilkoma rodzajami stosowanego jądra NT.

Takie decyzje są drogie. Zmuszanie programistów do dwukrotnego uczenia się zupełnie nowych środowisk potrafi ich mocno zniechęcić do platformy, więc przydałoby się jednocześnie nie denerwować użytkowników. Tymczasem z racji zmiany fundamentu z CE na NT, Windows Phone 7 okazał się ślepą uliczką, a kupione z nim telefony – niemożliwe do zaktualizowania. Na szczęście przeskok ze środowiskiem programowania był znacznie mniejszy, niż podczas poprzedniej rewolucji, a użycie NT dawało jakieś szanse na rozwój w przyszłości.

Kolejne podejścia

Windows Phone 8 miał wzbudzać skojarzenia z Windows 8, ale kafelkowe aplikacje na oba te systemy, oparte o to samo jądro NT, trzeba było pisać na dwa mocno odmienne sposoby. Były to czasy sprzed pomysłów na UWP, istniało jedynie WinRT, a jego podzbiór dla telefonów sprawiał, że nie dało się celować z rozwojem aplikacji jednocześnie na telefon, tablet i peceta. Wzniecono zatem rewolucję, ale nie istniały jeszcze rozwiązania techniczne, które pozwoliłyby ją ukończyć.

Szczęśliwie jednak, Windows Phone 8 zdobywał prawdziwych fanów. Wyglądał niepodobnie do niczego, nie robiąc tego w dodatku na siłę. Oferował wiele innowacji nieobecnych u konkurencji. Obiecywał nadchodzące, futurystyczne rozwiązanie oparte o Cortanę, gdy asystenci u konkurencji byli jeszcze w powijakach. Zaczynało się robić naprawdę nieźle, choć wciąż niektórych rzeczy dziwnie brakowało. Nie wspominając o aplikacjach... Nie tylko było ich mniej. Brakowało także wszystkiego, co związane z Google.

Na nasze nieszczęście, rewolucję postanowiono jednak dokończyć. Tak powstał Windows 10 Mobile. Był to już system zgodny i rozwijany równolegle ze swoim pełnoprawnym odpowiednikiem dla komputerów osobistych. Oferował ten sam model programowania, obiecywał wspólne aplikacje i oczekiwał miliarda użytkowników. Świat jednak zmęczył się ciągłymi wstrząsami, Microsoft nie zdołał dostarczyć strumienia nowości oczarowujących klientów, a wiele projektów zwyczajnie położył, rozczarowując użytkowników i recenzentów. Doprowadziło to docelowo do likwidacji działu mobilnego i usunięcia wersji Windows 10 Mobile z listy priorytetów. System miał już otrzymywać tylko aktualizacje bezpieczeństwa, nowe kompilacje dostają już tylko "pełny" Windows 10 oraz Xbox.

Smutny koniec

Tak, znamy tę historię. Z upływem czasu coraz trudniej nam docenić przełomowość projektu mobilnego Windowsa, ponieważ konkurencja zdążyła zacząć działać znacznie lepiej. Nie skopiowano być może samych kafelków, ale one wcale nie sprawdzały się tak dobrze, jak niektórzy sądzą (dlatego w Windows Phone 8.1 pojawiła się belka powiadomień). Jednak Windows Phone/Mobile to nie tylko kafelki. To także płaskie wzornictwo, czyste interfejsy, ciemny motyw, jednorodny "język projektowy" i cyfrowy asystent. Wszystkie te elementy, o różnym poziomie wyrafinowania, możemy dziś dostrzec u konkurencji.

Jest jednak coś, czego konkurencja nie skopiuje, bo nie może. A jest to design samych telefonów. Jaskrawe, kolorowe, plastikowe obudowy, natychmiast kojarzone z serią Lumia i systemem Windows Phone, nie mogą pojawić się na "telefonach z Androidem" bo jest ich zbyt wiele, ani na urządzeniach Apple, które ma swój styl.

Konsekwentnie, brakuje także czegoś na kształt "konwergencji aplikacji". Domyślnie, Android i iOS nie zawierają zestawu "zaawansowanych" aplikacji. Jasne, jest wszystko, co trzeba do elementarnej pracy. A w sklepie z aplikacjami jest... dosłownie wszystko. Ale telefony Lumia miały własny zestaw narzędzi do pracy kreatywnej, edycji filmów i strumieniowania multimediów.

Mimo że da się podobne oprogramowanie zainstalować na każdym innym telefonie, w przypadku Lumii sprawiało to wrażenie dostarczania telefonu będącego kompletnym narzędziem. Najbliżej do tego jest oczywiście Apple, ale nawet u nich różnice między aplikacjami są tak duże, że wspólne wytyczne projektowe da się dostrzec tylko na dość ogólnym poziomie.

Lista śmierci

Windows 10 Mobile przestanie dostawać aktualizacje, ale to nie znaczy że przestanie działać. Rozkład będzie następować jeszcze przez wiele następnych lat, a oto kolejne etapy, które czekają nas już wkrótce:

  • Wyłączenie funkcji automatycznych kopii zapasowych telefonu
  • Wyłączenie archiwizacji zdjęć na dysku OneDrive
  • Brak aktualizacji aplikacji
  • Brak możliwości instalowania aplikacji (wyłączenie infrastruktury Sklepu, który już teraz działa źle)
  • Zablokowanie edycji dokumentów przez pakiet Office
  • Zablokowanie dostępu do notatek OneNote
  • Brak możliwości zalogowania na dysk OneDrive
  • Problemy z uwierzytelnieniem OAuth dla dostawców chmurowych (awaria synchronizacji poczty, kalendarza i kontaktów)
  • Usunięcie możliwości zalogowania kontem Microsoft

Daty wszystkich powyższych etapów są nieznane lub ramowe. Oczywiście, telefon nie wybuchnie, gdy niniejsza lista dopełni się i rzeczy przestaną działać. Ale obsługa urządzenia stanie się niezwykle frustrująca. Kontakty będzie trzeba przenosić ręcznie, sprawdzenie poczty będzie wymagało wygenerowania niebezpiecznych haseł-furtek, praca z materiałami na dyskach chmurowych będzie niemożliwa, kalendarz wyświetli tylko lokalne wpisy. Do etapu takiej tortury musi minąć jeszcze nieco czasu, Sklep ma działać jeszcze przez rok, Office/OneDrive – dwa lata, a reszta pewnie zepsuje się po drodze, ale znacznie później.

Przyszłość? Android

Nie oznacza to jednak, że korzystanie z Windows Mobile dziś jest czymś przyjemnym. Takim telefonem nie pogadamy na komunikatorach, nie zamówimy pizzy ani Ubera, nie zapłacimy też za zakupy. Mapy też są nędzne. Udział rynkowy owego systemu dawno spadł już poniżej błędu statystycznego, więc niedługo Windows 10 Mobile zniknie już całkowicie.

Zresztą dokładnie tego oczekuje sam Microsoft. Wbudowana w system aplikacja Twój Telefon oraz oferta programów dla Androida i iOS są mocnym dowodem na to, że już dawno temu twórca mobilnych Okienek stwierdził – "migrujcie!".

Przemigrowaliście? 😁

© dobreprogramy
s