Tak zwane kopanie kryptowalut może być zajęciem bardzo dochodowym, ale też powodującym wiele problemów. Ci, którzy zajmują się tym zawodowo dysponują ogromnymi "farmami" sprzętu, co powoduje braki na rynku kart graficznych do komputerów. Jak się także okazuje, w niektórych przypadkach, prace wydobywcze są tak intensywne, że dochodzi także do zastojów w dostawie prądu.

bETLtDDV

Taka właśnie sytuacja miała miejsce w stolicy Iranu, Teheranie. Dlaczego tam? To dlatego, że to właśnie do tego kraju przerzucono wiele farm kryptowalut - ze względu na opłacalność energetyczną. Właściciele farm mogą liczyć na preferencyjne ceny dostaw energii (odpowiednik 0,075 gr. za kWh) podczas gdy standardowe ceny dla osób fizycznych są dziesięć razy droższe, a koszt wytworzenia jednego kWh to ekwiwalent 0,067 gr.

Żaden inny kraj nie jest w stanie zapewnić energii po tak niskiej cenie. Z tego powodu w Iranie obecnie znajduje się 14 ogromnych przedsięwzięć wydobywczych kryptowalut. Ich zapotrzebowanie energetyczne waha się od 300 do 450 megawatów. To tyle, co 100-tysięczne miasto.

Ostatnio w stolicy Iranu, Teheranie wielokrotnie do przerw w dostawie prądu. Śledztwo tamtejszych władz ujawniło, że stały za tym farmy zajmujące się kopaniem kryptowalut.

bETLtDDX

Właścicielami farm kryptowalut są najczęściej chińskie przedsiębiorstwa, aczkolwiek zidentyfikowano także biznes pochodzący z Turcji. Wydobywanie kryptowalut jest bardzo lukratywne - w momencie publikacji jeden bitcoin jest wart ponad 160 tys. złotych.

Niestety, kopanie bitcoinów i innych wirtualnych walut wymaga masy sprzętu, co powoduje wykolejenie rynku kart graficznych - i cierpią na tym zwykli konsumenci. Jak się także okazuje - mogą również cierpieć miasta oferujące preferencyjne stawki energii dla biznesów zajmujących się kryptowalutami. Ot, nowa wersja "dzikiego kapitalizmu".

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Komentarze (52)
bETLtDET