KZ ZSX - "Terminator" wśród tanich chińskich słuchawek

Chyba każdy, kto szukał w chińskich sklepach przystępnych cenowo słuchawek przynajmniej raz natknął się na firmę KZ. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych producentów słuchawek, które mimo niskiej ceny oferują naprawdę sporo.

ZSX to najnowszy model w portfolio marki. Postawiono na sprawdzoną konstrukcję hybrydową, jednak tym razem zastosowano nowy model przetworników armaturowych, zwiększono ich liczbę do pięciu, a towarzyszy im 10mm przetwornik dynamiczny z podwójnym magnesem. Cena jest ponownie bardzo atrakcyjna - słuchawki w momencie premiery zostały wycenione na około 50 dolarów. Producent w materiałach promocyjnych określa je jako "Terminator of hybrid technology" - czy rzeczywiście tak jest? 

ZAWARTOŚĆ OPAKOWANIA

Mamy tu do czynienia z innym sposobem pakowania niż w przypadku testowanych niedawno ZS10 PRO (recenzja tutaj). Czarne, minimalistyczne do bólu pudełko skrywa piankową wytłoczkę, wraz z tabliczką na której wygrawerowano nazwę modelu, a także same słuchawki. Oprócz tego w zestawie znajdziemy:

  • Kabel 0.75mm - Jack 3.5mm,
  • 4 pary tipsów silikonowych (S, M, M, L) 
  • Instrukcja obsługi i inna papierologia.

Kabel to standardowa, używana we wszystkich ostatnich modelach KZ plecionka zwieńczona z jednej strony kątowym pozłacanym wtykiem Jack 3.5mm, a z drugiej wtyczkami 2-pin z zausznikami. Szału nie ma. 

WYGLĄD I JAKOŚĆ WYKONANIA

Producent zadbał o to, aby słuchawki były wykonane z dobrej jakości materiałów - korpus słuchawek został wykonany w większości z przezroczystej żywicy syntetycznej, natomiast front to matowe aluminium. Tulejka także została wykonana z metalu i zwieńczona siateczką zabezpieczającą przetwornik w niej umieszczony. 

Kształt obudów nieco różni się od tego, z którym mieliśmy do czynienia we wcześniejszych modelach KZ. To ponownie łezkowa konstrukcja wchodząca w całą małżowinę, ale tym razem dodano uwypuklenie, które w domyśle ma wchodzić w anatomiczny dołek w naszym uchu. 

ERGONOMIA I KOMFORT

Starania chińskiego producenta nie poszły na marne - ZSX to najwygodniejszy model jaki kiedykolwiek wyszedł spod rąk KZ. Słuchawki wręcz perfekcyjnie trzymają się uszu, nie wypadną samoczynnie nawet podczas wykonywania aktywności fizycznej - duży udział ma w tym wspomniane wcześniej uwypuklenie w górnej części słuchawki. To właśnie dzięki niemu słuchawka nie przemieszcza się w uchu i leży naprawdę pewnie.

Na ogół nie miałem problemów ergonomicznych, choć czasem po paru godzinach odsłuchów odczuwałem lekki dyskomfort spowodowany tym, że słuchawki tak dobrze trzymają się ścianek małżowin. Ponadto, dość mocno odstaje od ucha. Zaznaczam jednak, że problem może dotyczyć tylko mnie. 

Izolacja dźwięków otoczenia jest na bardzo dobrym poziomie - to o poziom wyżej od modelu ZS10 PRO. Bez względu na to czy poruszałem się ruchliwą ulicą, pociągiem czy rozklekotanym autobusem nie przebijały się do mnie dźwięki z zewnątrz - a muzyki słucham zazwyczaj na poziomie około 50-60%.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA

BRZMIENIE + PORÓWNANIE z ZS10 PRO

Spodziewałem się, że brzmienie ZSX może tylko być rozwinięciem tego, które poznaliśmy w modelu ZS10 PRO. Okazuje się jednak, że słuchawki zostały zestrojone nieco inaczej. W ZS10 PRO pierwsze skrzypce grał potężny, masywny bas, podczas gdy tutaj postawiono na bliską średnicę, sporych rozmiarów scenę i dużą ilość detali.

ZSX mają coś w sobie z rozrywkowego brzmienia, ale i z analitycznego za sprawą dużej szczegółowości. Słuchawki starają się wiernie odwzorowywać każdy detal muzyki i bardzo dobrze im się to udaje. Są zalety, ale i wady takiej ilości detali - nie każdemu taki sposób brzmienia będzie pasować, może niekiedy męczyć ilością informacji. Scena jest duża - to wciąż nie poziom droższych słuchawek innych producentów, ale jest ona większa od tej generowanej w modelu ZS10 PRO. 

Niskie tony zostały nieco odchudzone, ale to wciąż kawałek fajnego basu, który potrafi agresywnie uderzyć, pokazać pazur w nagraniach które tego wymagają. Średnica jest bliska i gładka, wokale bez względu na to czy damskie, czy męskie brzmią naturalnie. Góra została zdecydowanie mocniej wyeksponowana - to kolejna różnica względem brzmienia modelu ZS10 PRO. Nadal nie można powiedzieć o zbyt dużym wyostrzeniu góry, po prostu jest jej więcej. 

ZSX czy ZS10 PRO?

Obydwa modele są moimi faworytami w portfolio producenta, jednak to, który jest lepszy zależy od preferencji przyszłego użytkownika. Jeżeli lubisz brzmienie rozrywkowe, pełne mocnego basu, niekoniecznie dużą ilość detali to model ZS10 PRO będzie dla Ciebie. ZSX polecam osobom, które lubią czasem zagłębić się w ilości szczegółów, wolą trochę bardziej zrównoważone brzmienie. 

PODSUMOWANIE

Firma KZ wypuszcza w ciągu roku sporo modeli, jedne lepsze, inne niekoniecznie. W tym przypadku z całą pewnością mogę stwierdzić, że to świetne słuchawki, które przy tym zostały rozsądnie wycenione. Cechują się bardzo dobrą jakością wykonania, dobrym brzmieniem (choć zaznaczam, że nie dla każdego) i wręcz wzorową wygodą i ergonomią. Znalazła się i łyżka dziegciu w całej tej beczce miodu - przeciętnej jakości kabel, który dość mocno ogranicza potencjał samych słuchawek. W tej cenie można to jednak wybaczyć. 

Plusy:

  • Dobra jakość wykonania,
  • Ciekawy design,
  • Świetna wygoda i izolacja,
  • Jakość dźwięku na poziomie wyższym niż wskazuje cena

Minusy:

  • Przeciętnej jakości kabel,
  • Skąpe wyposażenie w pudełku,
  • Ilość basu może niezadowolić niektórych użytkowników

Słuchawki dostępne są w sklepie LinSoul 

Sprzęt do testów otrzymałem od sklepu LinSoul i są oni partnerem wpisu.