Kto zarabia na naszych błędach?

Strona głównaKto zarabia na naszych błędach?
23.10.2008 15:37

Chyba każdy Internauta przynajmniej kilkukrotnie wpisał adresswej docelowej strony z błędem - zwykle literówką. Oczywiste jestwięc, że w wyniku tego rodzaju pomyłek wywoływane są miliardy razyniechciane strony. Korzyści z takich pomyłek czerpią oszuści(typosquatters) oraz dostawcy reklam, w dużej mierze Google. Oszuści kupują masowo domeny o bardzo zbliżonych nazwach dopopularnych serwisów i emitują na nich reklamy, często równieżinnego rodzaju "niepożądane treści". O skali problemu świadczychoćby raport firmy McAfee, wg danych w nim opublikowanych na czelelisty podrabianych domen znajduje się Freecreditreport.com, któradorobiła się 742 podróbek! W pierwszej trójce znalazły się równieżYouTube.com (320) oraz CartoonNetwork.com (327). 2 tys.najpopularniejszych amerykańskich witryn ma swoich 80 tys."podróbek". 80 % z nich utrzymuje się dzięki Google AdSense. W świetle amerykańskiego prawa proceder typosquattingu jestnielegalny, w 1999 roku wprowadzony został Anti-CybersquattingConsumer Protection Act (ACPA), który to zjawisko normuje jednak wpraktyce eliminacja tego zjawiska jest niezwykle trudna. Rok temufirma Dell wytoczyła proces 16 firmom utrzymującym domenywykorzystujące markę Dell. 16 pozwanych zarabia w sumie ok. 2 mlndolarów miesięcznie na reklamach Google emitowanych tylko nastronach związanych z marką Dell. W wyniku powództwa Google zabezpiecza mln dolarów miesięcznie zdochodów pozwanych. Ostateczne rozstrzygnięcie jeszcze nienastąpiło. Sprawa tychże 16 firm to oczywiście kropla w morzu. Czyta sprawa wpłynie na politykę Google i wprowadzone zostaną jakieśmechanizmy eliminujące zasilanie typosquottingu nie wiadomo. Niewiadomo również ile zarabia potentat z Mountain View naoszustach.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (20)