Google robi co może, by wepchnąć swojego głosowego Asystentagdzie tylko może – na smartfony, smartzegarki, telewizory,przystawki do telewizorów, smartgłośniki a nawet samochody. OK,może przesadziliśmy z tym robieniem wszystkiego. Do tej pory głównąbarierą ograniczającą popularność tego cyfrowego asystenta jestobsługa tylko 10 języków. Mimo petycjina change.org sporo minie czasu, zanim na tej liście znajdziesię język polski. Coś jednak robi, na przykład wprowadza go nastarsze wersje Androida. Od teraz wystarczy mieć Androida 5.0 (iustawiony jeden ze wspieranych języków), by w miarę swobodnieporozmawiać sobie z telefonem.

bEUvyqZN

Swój zeszłoroczny debiut Google Assistant miał tylko na jednymtelefonie – pierwszymPixelu, i w jednym języku – angielskim. Dopiero w lutym br.Google oficjalnie zaczęło udostępniać go na innych smartfonach zsystemami Android 6.0 i 7.0, ale jedynie na rynkach anglojęzycznychi w Niemczech, z niemieckim jako drugim oficjalnie wspieranymjęzykiem. Przygotowano też samodzielną aplikację na iOS-a, awkrótce po tym udostępniono programistom SDK, pozwalający m.in. nałączenie tego cyfrowego asystenta bez zmysłowego imienia zurządzeniami Internetu Rzeczy.

Aktualizacja dla innych smartfonów została przeprowadzona wtypowy dla Google’a sposób – ot po prostu wydano aktualizacjęGoogle Play Services. Obecny poziom fragmentacji Androida oznacza, żedo tej pory Assistant był dostępny tylko dla 53% użytkowników,korzystających łącznie już z 10 języków – opróczangielskiego i niemieckiego, także już francuskiego, hindi,indonezyjskiego, włoskiego, japońskiego, koreańskiego,portugalskiego i hiszpańskiego.

Teraz Asystent trafia na smartfony z Androidem 5.0, za jednymzamachem zwiększając odsetek potencjalnych użytkowników o 25punktów procentowych – oczywiście jedynie w wybranych krajach,dla użytkowników wspieranych języków. Jednocześnie Googlewprowadza go na tablety z Androidem 6.0 i 7.0, które z niepojętychprzyczyn zostały podczas poprzedniej aktualizacji pominięte. Towdrożenie jest jednak ograniczone tylko do użytkowników z USA, zustawionym językiem angielskim.

bEUvyqZP

Jak widać, rewolucja cyfrowych asystentów jeszcze bardziej namuwypukla kwestię językowego wykluczenia we współczesnym świecie.Jak twierdzistowarzyszenie Multilingual Europe Technology Alliance (nomen omenużywające nazwy w języku angielskim), spośród używanych dziśna świecie 6 tysięcy języków, co najmniej 2 tysiące skazanychjest na wymarcie w najbliższych dekadach cyfrowego stulecia. Ichwspieranie przez technologie informatyczne jest bowiem nieopłacalne– kto poniesie koszty pracy lingwistów i programistów koniecznejdo obsługi np. języka islandzkiego, którym mówi raptem 330tysięcy ludzi na świecie?

Dominacja angielskiego póki co jest niezagrożona. Jaksprawdziliśmy, nawet wspierana przez google’owego asystenta mowaniemiecka nie jest tak dobrze rozpoznawana jak mowa angielska.Niemniej jednak popularne języki Europy i Azji raczej nie mająpowodów do obaw, wielkość i bogactwo ich rynków zmuszaamerykańskie korporacje do zauważania, że są na świecie ludziemówiący po francusku czy mandaryńsku. Co jednak z językaminarodów, które ograniczone są do pojedynczych państw,niekoniecznie bogatych?

Może się wydawać, że 44 miliony mówiących po polsku tobardzo dużo – jednak najwyraźniej nie na tyle dużo, by cyfroweasystenty zaczęły z nami po polsku rozmawiać. I tak zresztą corazwięcej mieszkańców Polski mówi przecież po angielsku, może więci angielski będzie ich pierwszym językiem w komunikacji zmaszynami? A jeśli wsparcia dla polskiego na horyzoncie nie widać,to co dopiero powiedzieć mogą bracia Czesi (11,5 mln użytkownikówjęzyka), albo np. Litwini (4 mln) czy Łotysze (1,5 mln)?

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Komentarze (62)
bEUvyraL