Mio MiVue C312 — recenzja taniej kamerki samochodowej

Na początku kwietnia miały swoją premierę trzy nowe video-rejestratory, tajwańskiego producenta – firmy Mio. Są to urządzenia ze średniej półki cenowej i wedle zapewnień twórców ich cechami wspólnymi ma być zwarta konstrukcja, niezawodność oraz wysoka jakość nagrań. Nie tak dawno udało mi się otrzymać na testy najtańszy model ze wspomnianej trójki – Mio MiVue C312.

Urządzenie to oferuje podstawowe, wręcz budżetowe parametry, lecz ma skłonić do zakupu intuicyjnym sterowaniem oraz prostotą użytkowania. Do tego dochodzi nagrywanie filmów w rozdzielczości FullHD, kąt widzenia 130 stopni oraz zastosowany czujnik przeciążenia, zapisujący i zabezpieczający z automatu materiał filmowy. Z racji tego, że model ten wpisuje się w najtańszą półkę cenową producenta, nie możemy wymagać od niego zbyt wiele. Mnie najbardziej interesuje czy taki sprzęt ma jeszcze rację bytu, szczególnie w obecnym 2019 roku. Sprawdźmy :)

Budowa / wykonanie

Rejestrator przyszedł do mnie w fabrycznym opakowaniu – tj. kartonowym pudełeczku, w którym prócz urządzenia, znajdziemy dedykowane akcesoria. Mam na myśli przyssawkę na szybę wraz z uchwytem montażowym oraz ponad dwumetrowy kabel zasilający z końcówką do zapalniczki samochodowej. Prócz tego możemy liczyć na bogatą instrukcję obsługi, kartę gwarancyjną oraz ulotkę ze sposobem poprawnego użytkowania sprzętu.

Sama kamerka waży tylko 55 gram i jest bardzo poręczna. Kształt budowy możemy określić jako prostokątny z kamerką zwężającą się ku przodowi urządzenia. Na froncie producent zastosował sensor o rozdzielczości 2 Mpix, pozwalający nagrywać materiał w FullHD w 30 klatkach na sekundę i kącie widzenia 130 stopni. Jak na 2019 rok zastosowanie tak małego sensora to spora zniewaga względem oferowanych przez konkurencję produktów, ale jestem dobrej myśli. Tuż pod sensorem znajduje się głośniczek oraz mikrofon do zbierania dźwięków otoczenia.

Na prawym boku znajduje się wejście na kartę pamięci microSD do 64GB oraz port zasilania. Po drugiej stronie natomiast zainstalowano 4 przyciski funkcyjne odpowiadające od góry za cofanie, akceptację wyboru, przesuwanie w górę oraz w dół. Poruszanie się po urządzeniu ma być banalne w obsłudze i nie powodować dyskomfortu związanego z nagromadzeniem niepotrzebnych opcji systemowych.

Specyfikacja techniczna

  • Sensor – 2 Mpix
  • Przysłona – f/2.2
  • Kąt widzenia – 130 stopni
  • Rozdzielczość nagrywania – FullHD (1920x1080), 30 klatek
  • Format plików – AVI (MJPEG) / JPG
  • Sensor przeciążeń – TAK
  • Temperatury pracy – od -10 do +60 stopni
  • Wymiary – 63,6 x 52,1 x 33,7 mm
  • Waga – 55g

Przygotowanie do pracy

Przed przystąpieniem do testów właściwych muszę się z wami podzielić kilkoma znaczącymi spostrzeżeniami dotyczącymi budowy oraz użytkowania Mio MiVue C312. Pierwsze co od razu rzuca się w oczy podczas montażu to silikonowa przyssawka. Tę nakładamy na szybę i dociskamy plastikowym mocowaniem. Wg mnie odchodzący od niej „dzyndzel” jest zbyt mały, by palce osoby dorosłej mogły sobie z nim szybko poradzić. Stwarza to problemy, gdy często będziemy zmieniać pozycję umiejscowienia kamery na szybie. Przydałby się może 2, 3 razy większy.

Druga sprawa to samo ułożenie wtyku zasilania w urządzeniu. Ten jest umiejscowiony w taki sposób, że po podłączeniu do niego kabla zasilającego ten, zamiast iść w dół, idzie w górę. Nie miałem do tej pory żadnych video-rejestratorów na testach a autkiem porusza się moja małżonka, ale wg mnie taki kabel powinien iść w dół, gdyż to tam poniżej jest zapalniczka … no, chyba że się mylę. Być może jest jakiś sposób poprowadzenia kabla naokoło by nie dyndał niemiłosiernie, łącząc szybę z zapalniczką samochodową, to by w sumie tłumaczyło jego znaczną długość. A jak wy uważacie?

Ostatnią rzeczą, która wprawiła mnie w pewną konsternację jest budowa zasilacza który wkładać będziemy w gniazdo zapalniczki. Ten posiada metalowe bolce, którymi odprowadza zasilanie do kamerki i wg mnie są one zbyt mocno spłaszczone. W przypadku Opla Corsy C spotkałem się z luzami co często powodowało samoczynne rozłączanie się kamery z braku odpowiedniego zasilania. Biorę pod uwagę, że nowe samochody mogą mieć nieco zmodyfikowane gniazdo zasilania, więc musiałem się wspomóc manualnym wyciągnięciem tych mocowań na obudowie zasilacza. Teraz działa bardzo dobrze.

Pierwsze uruchomienie

Kamerka samochodowa Mio nie posiada wbudowanego akumulatora, więc musimy uruchomić auto, by zasilić ją zasilaniem. Ta włączy się po tym automatycznie, od razu rejestrując obraz. Z tyłu kamerki, tuż od strony kierowcy będziemy mieć podgląd na 2-calowy, kolorowy ekranik. Znajdziemy na nim informacje o uruchomionym trybie nagrywania ciągłego, aktualnej godzinie oraz narzuconej na zapisywany materiał dacie. Po prawej stronie znajdziemy niebieską belkę ze skrótami.

Urządzenie ma możliwość wykonania zdjęcia, żywcem wyjętego z klatki filmowej oraz manualnego uruchomienia zabezpieczonego przed dalszym zapisem nagrania. Przechodząc do opcji, mamy możliwość odtworzenia materiału z karty pamięci, włączenie / wyłączenie nagrywania audio w pojeździe, ustawienie opcji wideo, format karty oraz podgląd danych systemowych. Te opierają się o ustawienie widocznej daty i godziny, ustawienie głośności odtwarzanego materiału, podświetlenia i języka. Dla chętnych zawsze pozostaje opcja przywrócenia ustawień fabrycznych.

Menu jest bardzo proste w obsłudze i czytelne, choć jeśli chodzi o mnogość opcji to w tym modelu ich nie uświadczymy. Sporym dla mnie niedociągnięciem jest mocno ograniczony wybór ustawień nagrywania wideo, który w tym modelu opiera się tylko o trzy możliwości – długość klipu (do 3 minut), częstotliwość odświeżania materiału (50 lub 60 Hz) oraz ustawienie czujnika przeciążenia (G) w jednej z trzech opcji. To stanowczo za mało by mieć jakąkolwiek szansę na poprawne dostosowanie jakości nagrań pod własne preferencje.

Jakość nagrań

No i tutaj zaczynają się problemy. Moje obawy się sprawdziły w kwestii zastosowania małego, niekoniecznie dobrego sensora. Ten wraz z zapisem filmowym w formacie FullHD o proporcjach 1920 x 1080 pikseli o klatkarzu trzymającym się zazwyczaj w sztywnych 30 (czasami 29,95) na sekundę, oferuje bardzo biedną jak na dzisiejsze czasy jakość. Mowa oczywiście o materiałach filmowych, które są przesiąknięte sporą ilością szumów, ziarna i przeraźliwego wyostrzania ciemnych kadrów. Nie ważne czy nagrania mają miejsce za dnia, czy w nocy … pozostaje problem przy poprawnym zaczytaniu tablic rejestracyjnych przejeżdżających aut czy prostych napisów, mijanych podczas jazdy.

Poniżej możemy zauważyć jak wyglądają zdjęcia, żywcem wyjęte z materiału filmowego. Te zapisywane są w formacie JPG o wymiarach 1920 x 1080 pikseli i 96 punktach dpi. Obrazki te nie mają więcej niż 130 KB. Jeśli uważacie, natomiast że gorzej być już nie może, to uważajcie! Zamontowana w rejestratorze kamerka 2 Mpix, nagrywająca natywnie w FullHD, 30 klatkach na sekundę i w bitrate na poziomie ~46616 kb/s, zapisuje filmy w niebotycznym rozmiarze ~520 MB o długości 3 minut! Od razu widać, że producent nie pokwapił się o żadną konkretną kompresję plików, od razu sprowadzając filmu do prostego formatu AVI.

Z jednej strony zrozumiem pewnie cięcia w kontekście ceny, która domyślnie nie przekracza 200 zł, ale jak na 2019 rok zastosowanie sensora 2 Mpix to spore naruszenie jakości. Nie wiem co stało na przeszkodzie by zamontować 13, 12 a nawet 8 Mpix – wyższa jakość byłaby widoczna gołym okiem, a tak jest problem z prawidłowym odczytem materiału. Już nie wspominam o przeszumieniu materiału, ale o czytelności tablic rejestracyjnych wspomnieć muszę. Były przypadki podczas testów, że tablica była widoczna, ale w większości przypadków i tak ciężko było ocenić co na niej było napisane. Zresztą sami zobaczcie:

Jak możemy zauważyć jakość jakością, ale w kwestii nagrywania dźwięku – jest bardzo słabo. Nagrany w ten sposób materiał mieści się w 128kb/s o częstotliwości próbkowania na poziomie 8.00 kHz. Mowa oczywiście o nagraniu w kanale mono. Dźwięk jest mocno zniekształcony i nie ma on znaczenia czy mamy otwarte okna, czy zamknięte. Ciężko jest usłyszeć, co się dzieje na zewnątrz a najgorzej – to o czym rozmawia kierowca i pasażerowie … W takim wypadku Mio MiVue C312 przyda się jako urządzenie do tworzenia materiału dowodowego w sprawie zdarzenia drogowego lub przedstawienia swojej wersji wydarzeń podczas jazdy. Uniemożliwienie poprawnego zaczytania tablic rejestracyjnych lub mniejszych detali, może być problemem dla osób, które za tą cenę wymagają czegoś więcej. Na plus na pewno trzeba wspomnieć o możliwości zablokowania nadpisu materiału poprzez wciśnięcie dolnego przycisku lub zastosowania w aucie tzw. przeciążenia. Te spowodowane może być nagłym hamowaniem, uderzeniem bądź solidnym wstrząsem. W opcjach kamery możemy ustawić jej czułość na podstawie trzech standardów, dostosowując ją do naszego auta. Małe a cieszy.

Podsumowanie

Za cenę urządzenia nieprzekraczającą 200 zł nie spodziewałem się cudów, choć byłem pewien, że jakość 2 Mpix w zupełności wystarczy do poprawnego odczytywania tablic rejestracyjnych, napotkanych na drodze pojazdów. Rejestrator Mio MiVue C312 posiada kilka znaczących wad, ale na plus należy zaliczyć prostotę obsługi oraz małą obudowę, którą bez problemu schowamy za lusterkiem.