Shadows Awakening — kolejny klon Diablo, któremu niestety daleko do doskonałości

Tak to już z klonami bywa, że starają się ze wszystkich sił zbliżyć do oryginału ale zaproponować również coś nowego, ciekawego. Tak było też w przypadku Shadows Awakening które od samego początku zaciekawiało swoją formą, ale szybko dopadało graczy znużenie powtarzalnością i monotonnością rozgrywki. Tytuł ten jest kolejną po Kult: Heretic Kingdoms częścią, kontynuującą historie odważnych bohaterów oraz odsłaniające mroczne tajemnice świata. 

Zarys fabularny

Awakening rozgrywa się w fantastycznym świecie opanowanym przez mroczną magię. W filmie początkowym dowiadujemy się że w wymiarze astralnym istniały cztery dusze zamordowanych członków sekretnego bractwa Penta Nera które padły ofiarą pożeraczy. Demony te mogły posiąść ich mądrość, wspomnienia oraz osobowość, zyskując w ten sposób możliwość przebywania wśród żywych. Przez to zdarzenie los świata zawisł na włosku, gdyż nieśmiertelne dusze byłyby w stanie obrócić świat w perzynę. Los niestety bywa też kapryśny a my - jako jeden z demonów - zostajemy siłą przywołani przez ocalonego członka sekretnego stowarzyszenia. 

Ten przedstawia nam smutny obraz rzeczywistości i wiąże z nami pakt w którym to my zdecydujemy o losach pogrążonej w chaosie krainy. Pierwszym zadaniem będzie skompletowanie drużyny. Jako że nasza postać posiada możliwość pożerania dusz i przeobrażania się w nie, wielokrotnie na naszej drodze spotkamy postacie które staną się naszą częścią. W międzyczasie zdobędziemy do 3 mężnych bohaterów ( i bohaterek) którzy użyczać będą nam swoich umiejętności w walce ze złem. 

Jako demon podróżować będziemy po astralnych włościach świata, niszcząc spaczone naczynia na dusze oraz wchłaniając oręż i niezidentyfikowane kawałki żywiołów. By ponownie postawić stopę na piasku życia, będziemy zmuszeni wybrać jednego z naszych kompanów i przywołać jego jestestwo. W ten oto sposób szybko i bezproblemowo będziemy w stanie przełączać się między postaciami.

Mechanika, solą w oku wroga

Tytuł ten garściami czerpie z innych tego typu grach RPG, postawionych na szybką oraz dynamiczną rozgrywkę, kosztem malutkich lokacji oraz powtarzalności zadań pobocznych. Po pierwsze należy zwrócić uwagę na sposób walki - ten został przedstawiony w bardzo prosty i wyważony sposób. Poruszamy się i walczymy przy pomocy 3 ataków dodatkowych - te wykupujemy za zebrane punkty doświadczenia i unowocześniamy. Podobnie wygląda system podnoszenia statystyk bazowych oraz zbierania przedmiotów od zwykłych po magiczne.

Problemem nie jest powtarzalność tych elementów ale ich skala. Po każdym "rajdzie" zabieramy ze sobą tony złomu które już po kilku minutach zabawy wymieniamy na coś innego, o większej mocy i statystykach. W pewnym momencie staje się to bardzo nużące i monotonne. Co prawda nasi bohaterowie otrzymują co kilka poziomów specjalne afiksy do umiejętności a od czasu do czasu muszą rozwiązać jakąś zagadkę by otrzymać legendarny skarb, ale te czynności zdarzają się bardzo rzadko i są z zasady bardzo proste.

Jeżeli skupimy się na wyborze klas jakimi zagramy, należy zauważyć jakiego typu klasą będzie nasz przeźroczysty bohater. To typowy tank, walczący w zwarciu ale tylko w rzeczywistości astralnej. W związku z tym należy tak dobrać klasy by uzupełniały się w każdej rzeczywistości. Po kilku minutach zabawy otrzymujemy dostęp do pierwszego wyboru dodatkowego herosa. Wojownik, czarodziejka i łucznik - miałem problem z wyborem ale padło na łucznika by walka na odległość odnosiła większe sukcesy. Niestety okazało się to solą w oku, gdyż mój bohater okazał się strasznie wolny i wręcz bezbronny w zwarciu.

Szalę goryczy dopełniał fakt iż w trakcie zabawy, trzeba samodzielnie odnaleźć rozsianych po mapie towarzyszy, często pchając się w nudne zadania poboczne. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Wyślij bohatera po bułki!

To co najbardziej boli w przypadku Shadows Awakening to płytkie i pozbawione sensu, zadania poboczne. Za ich wykonanie otrzymać możemy dodatkowe punkty doświadczenia lub unikalne przedmioty. Szkoda tylko że ich wykonanie będzie od nas wymagało nawet kilkukrotnego odwiedzenia tej samej lokacji, a bohaterowie nie są skłonni do biegania.

Ogólnie rzecz biorąc zadania poboczne nie są zachętą do poznawania odrębnych historii, tak jak jest w przypadku fabuły głównej. Mimo wstępnego zainteresowania, wraz z biegiem postępu kampanii wiemy coraz mniej gdyż ta skupia się wobec niecnych gadek naszego demona a pochłoniętych dusz bohaterów. Zagmatwania dochodzą do kulminacyjnego momentu w momencie poznania innych pożeraczy i ukazania sensu ich żywota = istne bagienko. 

Początkowo spędziłem w grze ponad 10 godzin, by zdecydować się na wybór innej klasy początkowej gdyż odrzucone na początku zabawy postacie, nie zostaną przez nas odnalezione w późniejszej fazie rozgrywki a z tego co widzę po wybranym wojowniku - nie ma czego żałować. W trakcie zabawy znajdziemy za to masę pobratymców, różniących się sposobem walki oraz dzierżonym orężem. Do tego dochodzą inne statystyki, umiejętności oraz sposób wyrażania się.

Graficzny majstersztyk

Być może tytuł ten nie należy do czołówki najładniej wykonanych gier RPG, ale należy mu się uznanie za zgrabne ukazanie świata naturalnego oraz astralnego, wraz z przejściem między nimi - te następują natychmiastowo. Do tego ta trójwymiarowa grafika idealnie sprawdza się w przypadku dynamicznych walk z potężniejszymi przeciwnikami oraz podczas rzucania silniejszych zaklęć i ataków.

Podsumowanie

Osobiście uważam że Shadows Awakening jest grą trudną w obyciu, gdyż nie została należycie dopracowana. Czerpie ona garściami m.in z Vikings - Wolves of Midgard, co możemy od razu zauważyć w kwestii mechaniki oraz podobieństw w rozwoju głównej postaci. A szkoda, gdyż początkowe filmy i zapowiedzi, oscylowały w spaniałą i długą zabawę w masterowanie postaci, zbieranie wysokiej klasy ekwipunku oraz odkrywanie coraz to bardziej porywającej fabuły. A jest po prostu średnio. To już Grim Dawn przebija ten tytuł dzidą. 

Grę na potrzeby recenzji otrzymałem od platformy GOG.com.