Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ubuntu przechodzi na systemd. Wayland następny?

Kiedy Debian zdecydował kilka dni temu o wyborze systemd jako domyślnego demona inicjalizacji, wiele osób zastanowiło się jak ta decyzja wpłynie na Ubuntu. Rosnący rozdźwięk pomiędzy Ubuntu a innymi dystrybucjami zdawał się znowu powiększać, aż do dzisiaj. Wątpliwości rozwiał Mark Shuttleworth, który na swoim blogu oznajmił, że podąży śladami Debiana i również zaadoptuje systemd. Trzeba otwarcie przyznać, że decyzja naczelnego dyktatora Ubuntu jest nieco zaskakująca, tym bardziej, że już za drzwiami straszy Mir, kolejny projekt, ze stajni Canonical.

Mark Shuttleworth - władca absolutny

Nieoczekiwane porzucenie upstart na rzecz systemd jest doskonałym przykładem problemu z jakim od lat boryka się Ubuntu. Jednak co gorsze, nie da się go w żaden sposób rozwiązać. Problem tkwi bowiem na samej górze i zwie się Mark Shuttleworth - ojciec dyrektor Ubuntu. Ktoś powie, hej człowieku co ty gadasz? Przecież to Mark finansuje Canonical, który z roku na rok przynosi coraz większe straty, jest jego założycielem itd. Zacznijmy zatem od początku. Ubuntu to od początku do końca zachcianka ekscentrycznego milionera. Nie ma tam miejsca na społeczność, jest ona jedynie dodatkiem, który ładnie wygląda, ale powiedzmy sobie szczerze nie ma nic do gadania. Być może co poniektórzy pamiętają słowa szefa Ubuntu, kiedy postanowiono przenieść przyciski okna na lewą stronę:

No. This is not a democracy. Good feedback, good data, are welcome. But we are not voting on design decisions.

Ubuntu nie jest demokracją, tutaj panuje dyktatura.

r   e   k   l   a   m   a

Sprawa nieszczęsnych przycisków okna pokazała kto tu rządzi. A teraz chciałbym, żeby mnie dobrze zrozumiano, więc napiszę to wielkimi literami.

Mark Shuttleworth ma absolutne prawo do podejmowania dowolnych decyzji związanych z projektem, który stworzył i finansuje. Nikt mu tego prawa nie odbiera ani nie kwestionuje.

Jeśli spojrzymy na powyższe, to zaczynają nabierać sensu działania Canonical w ostatnich 3 latach (od Unity do Mira). Wiele osób bowiem nie zdaje sobie sprawy, że:

Decyzje Canonical, jako przedsiębiorstwa, nie mają żadnego sensu z punktu widzenia gospodarki wolnorynkowej

A dlaczego nie mają? Pamiętajmy bowiem, że najważniejszym celem wszelkich decyzji podejmowanych w przedsiębiorstwie jest maksymalizacja jego wartości rynkowej. A Canonical od 10 lat przynosi straty.

Co w takim razie skłania twórcę Ubuntu do inwestowania milionów dolarów, każdego roku w Canonica?

Wizja panie, wizja... której inni nie dostrzegają. Zapewne coś tam się majaczy przed oczami Marka S, jednak odpowiedź jest dużo prostsza:

Normalne ludzkie emocje - to jest powód wszelkich działań twórcy Ubuntu.

Nie tam, żadne racjonalne kalkulacje ekonomiczne. Mark S już ma kasę, teraz ją wydaje i świetnie się przy tym bawi. Cofnijmy się zatem 2 lata wstecz, na blog twórcy Ubuntu, w którym wychwalał on zalety upstart, a także dementował wszelkie plotki jakoby miał go porzucić na rzecz systemd:

Rumours and allegations of a move from Upstart to systemd are unfounded: Upstart has a huge battery of tests, the competition has virtually none. Upstart knows everything it wants to be, the competition wants to be everything. Quality comes from focus and clarity of purpose, it comes from careful design and rigorous practices. After a review by the Ubuntu Foundations team our course is clear: we’re committed to Upstart, it’s the better choice for a modern init, innit. For our future on cloud and client, Upstart is crisp, clean and correct.

Zalety upstart (według Marka) to duża ilość testów, koncentracja na najważniejszych rzeczach, a nie próba bycia do wszystkiego (jak systemd). Przemyślany projekt oraz rygorystyczne praktyki, to wszystko sprawiało, że upstart był dużo lepszym projektem niż konkurencja (systemd).

A po 22 miesiącach...

Ano mamy kolejny wpis na blogu, a tytuł jego brzmi :

Losing graciously

Co można w kontekście całego tekstu przetłumaczyć jako "przegrać z godnością". Tak, tak dla Marka cała ta sprawa była zwykłą rywalizacją, aspekty techniczne całkowicie pomijając. Co więcej wagą swego swego świętego słowa, twórca Ubuntu wywrze zbawienny wpływ na cały komitet techniczny Ubuntu, którego opinia i tak nie ma znaczenia.

(...) but I will ask the Ubuntu tech board (many of whom do not work for Canonical) to review the position and map out appropriate transition plans.

Piszę o tym aby uświadomić co niektórym, że za wszelkimi decyzjami Canonical stoi jedna osoba, której zachowania nie da się przewidzieć ani w żaden sposób racjonalnie uzasadnić. W takim tempie do czasu Ubuntu 14.10 czy tam 15.04, kto wie być może doczekamy się nawet informacji o porzuceniu Mira na rzecz Waylanda. Tymczasem +1 dla Marka za słuszną decyzję, kto wie może jeszcze coś z tego Ubuntu będzie.

 

linux oprogramowanie

Komentarze