Rozbudowa multimedialnego ekosystemu Microsoftu (przygotowanie Xbox Music, multimedia na konsolach, aplikacje na Windows Phone, tablety z Windows 8…) spowoduje, że punkty zwyczajnie stracą sens. O ile kiedy mamy do czynienia z kupowaniem gier, jakoś można przełknąć doładowywanie konta i fakt, że coś na nim potem zostaje, o tyle w przypadku kupowania utworów muzycznych, drobnych programów na telefon czy dostępu do seriali taki system nie ma w ogóle sensu — żeby kupić piosenkę za 99 centów trzeba kupić najmniejszy pakiet punktów za 5 dolarów. Problemem jest też przelicznik. W Stanach Zjednoczonych jest w miarę prosty, choć zmusza do wysilenia się przy liczeniu — 1 dolar to 80 punktów, ale nie w każdym stanie, gdyż niekiedy trzeba doliczyć podatek. Poza USA jest jeszcze gorzej…
Dlatego też przejście na „normalną” walutę wraz z wejściem Windowsa 8 i nowych usług na rynek jest wskazane i korzystne dla użytkowników — będzie wiadomo ile dana rzecz kosztuje na danym terenie i będzie można ją nabyć bez potrzeby doładowywania konta, którego saldo jest podane w walucie oderwanej od rzeczywistości. Od momentu kupienia Microsoft Points chyba i tak mało kto pamięta jaka kwota została zdjęta z karty kredytowej. Kopia Windows 8, która została udostępniona niektórym testerom, umożliwia już płacenie za materiały z Xbox Video (zrzut ekranu dostarczył The Verge) kartą kredytową w zwyczajnej walucie. Microsoft Points są jedynie alternatywą i zapewne jeszcze długo zostaną w obiegu, ale domyślnie będziemy płacić z dolarach czy walucie regionalnej. Prawdopodobnie możliwość kupowania gier za „prawdziwe pieniądze” znajdzie się także w zaplanowanej na koniec października aktualizacji dla konsoli Xbox 360.