Przypomnijmy, mObywatel to aplikacja, dzięki której tożsamość obywatela przed głosowaniem można zweryfikować bez plastikowego dowodu osobistego. Użytkownik musi tylko dysponować smartfonem i kontem, które zakłada się z wykorzystaniem Profilu Zaufanego. Sukces nie dotyczy tylko aplikacji, której liczba użytkowników w ciągu ostatniego roku wzrosła dwukrotnie. Ministerstwo mówi także o rekordowej frekwencji ogółem.
- Z używaniem aplikacji mObywatel nie było w lokalach wyborczych żadnych problemów. Wręcz przeciwnie, otrzymaliśmy wiele sygnałów, że odbywało się to bez żadnych przeszkód, a komisje wyborcze były przeszkolone i podchodziły do tego z dużą otwartością – komentuje Marek Zagórski, minister cyfryzacji. - Od września zeszłego roku aplikacja ma umocowanie ustawowe i cieszy, że Państwowa Komisja Wyborcza to dostrzegła.
mObywatel to tylko część sukcesu
Ministerstwo zwraca uwagę, że głosowanie z wykorzystaniem aplikacji mObywatel to tylko jeden z sukcesów związanych z elektronicznymi usługami, jakie od niedawna są dostępne w Polsce.
WIDEO
Jako przykład podawane są możliwości elektronicznego dopisywania się do spisu wyborców oraz wpisania do rejestru wyborców, które zostały wzbogacone o dodatkowe funkcje, takie jak powiadomienia czy możliwość wgrywania załączników. Ministerstwo Cyfryzacji podaje, że od 6 do 21 maja w ten sposób spłynęło łącznie ponad 45 tysięcy wniosków.
mObywatel i "szansa na spore manipulacje"
Chociaż w opinii Ministerstwa cały system jest bardzo bezpieczny i trudno mówić o manipulacjach, znawcy tematu mają wątpliwości.
Sugerują oni, że komisje wyborcze, choć przeszkolone, nie podchodziły do weryfikacji danych z aplikacji dostatecznie dokładnie, przez co pojawiły się podejrzenia, iż część głosów być może nie została oddana właściwie. Więcej na ten temat przeczytacie na WP Tech.