Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Lenovo Moto X Force — krótka recenzja

Wspólna akcja portalu Dobreprogramy.pl i Lenovo idealnie wpasowała się
w moment, w którym stoję przed zakupem nowego smartfona. Obiecałem sobie, że telefon wymienię na nowy, dopiero gdy mój niespełna półtoraroczny Samsung Galaxy Alpha „wyzionie ducha”. Oczywiście zakładałem, że wymiany dokonam w odległej przyszłości,
a nie już teraz. Z moim telefonem zaczyna dziać się coś dziwnego, pomijam już nawet nagłe skoki temperatury, gdzie w trybie bezczynności telefon potrafi się bardzo mocno nagrzać. Bardziej martwi mnie to, że pod szkłem chroniącym ekran, na jego wewnętrznej stronie pojawiła się dziwna skaza, która rośnie sobie radośnie z dnia na dzień.

Ciekawe, czy można to reklamować jako wadę fabryczną? Na pewno nie jest to uszkodzenie mechaniczne.

I właśnie z tych powodów zacząłem rozglądać się za nowym telefonem. Od dłuższego czasu korzystam z 4,7-calowego smartfona i chciałem sprawdzić, czy „przesiadka” na coś większego będzie bezproblemowa. Dlatego też do testów wybrałem Lenovo Moto X Force, która posiada ekran 5,4 cala.
Drugą, równie ważną kwestią była chęć przetestowania w dłuższym okresie czasu owianego złą sławą procesora Snapdragon 810.
Dwa tygodnie to wystarczający czas, aby zapoznać się ze wszystkimi zaletami
i wadami testowanego urządzenia, a tak naprawdę tych kilkanaście dni potrzebnych jest, aby przyzwyczaić się do korzystania z nowego urządzenia.

r   e   k   l   a   m   a

Słów kilka o smartfonie

Moto X nie jest najwydajniejszym ani najładniejszym urządzeniem na rynku, za to głównym atutem urządzenia ma być nietłukący się wyświetlacz.

Motorola jest tak pewna swojego produktu, że daje aż 4 lata gwarancji na ekran. Wytrzymałości ekranu nie zamierzam testować, zatem musimy uwierzyć producentowi na słowo, że tak właśnie jest i z ewentualną gwarancją rozbitego wyświetlacza nie będzie problemu.

To, co wyróżnia jeszcze Moto X na tle konkurencji, to hydrofobowa powłoka wykonana w technologii Advanved Nanocoating, chroniąca urządzanie przed zachlapaniem, a także 5 mikrofonów z funkcją redukcji szumów. Dźwięk jest naprawdę czysty i klarowny, każde nawiązane połączenie głosowe było wręcz wzorowe.

Urządzenie prezentuje się naprawdę bardzo dobrze. To, co mnie spodobało się najbardziej, to tył urządzenia pokryty czarnym, balistycznym nylonem. Moi poprzednicy najwyraźniej nie obchodzili się zbyt delikatnie z telefonem, ponieważ nylonowa klapka posiada już widoczne uszkodzenia. A trzeba mieć na uwadze to, że klapki baterii wymienić niestety nie można.

Ogromny plus należy się Motoroli za moduł odpowiadający za łączność, bo
w miejscu, gdzie moja Alpha musi przełączyć się na sieć 2G, MOTO X FORCE ma stabilny zasięg 3G.

Przez pierwszych kilka dni naprawdę przeszkadzało mi to, że telefon został „wykastrowany” z diody powiadomień. W pierwszym momencie machanie nad ekranem ręką, w celu sprawdzenia, czy nie ominąłem jakiejś wiadomości w telefonie, wydawało mi się po prostu dziwne. Dni mijały i w końcu przestało to być dziwne, telefon leży spokojnie na biurku, a rozpraszająca dioda zniknęła. Powiadomienia sprawdzałem wtedy, kiedy chciałem. Może mi się tylko wydaje, ale dzięki temu rzadziej sięgałem po telefon w ciągu dnia. Po odesłaniu telefonu, jeszcze parę razy zdarzyło mi się „machnąć” nad moim starym smartfonem w celu sprawdzenia powiadomień – szybko się przyzwyczaiłem, jak widać :)

Brak diody powiadomień to wada, która jest najczęściej wymieniana w pozostałych recenzjach Moto X. O ile do jej braku można się przyzwyczaić, to zupełnie nie rozumiem, dlaczego urządzenie w tej klasie cenowej nie posiada czytnika linii papilarnych. Z czytnika biometrycznego korzystam od dłuższego czasu i nie zamierzam przestać korzystać z tego dobrodziejstwa, nawet nietłukący się ekran nie jest w stanie zrekompensować mi tej straty.
Z rzeczy, do których mogę się jeszcze na siłę „doczepić”, to brak krokomierza.

Specyfikacja i benchmarki

Z tego, co zauważyłem, jest to najmniej lubiany przez komentujących element recenzji zamieszczanych na naszym blogu. Moim zdaniem, całkowicie niesłusznie. Zestawienie wyników uzyskanych w najpopularniejszych benchmarkach pozwala w prosty sposób porównać testowane urządzenie z pozostałymi urządzeniami o zbliżonych parametrach i osiągach.

Antutu v6.2.1


  • Wydajność ogólna 93809
  • 3D 33171
  • UX 30706
  • CPU 24033
  • RAM 5899

    Geekbench 3.4.1
  • 1298 Single-Core Score
  • 4752 Multi-Core Score

    Base Mark OS II
  • Overall 1617
  • System 2633
  • Memory 839
  • Graphics 3316
  • Web 933

I właśnie dzięki przeprowadzonym testom, wiem, że Moto X pod względem wydajności może się mierzyć (wydajnościowo, a nie cenowo) np. z Samsungiem Galaxy S6.

Z podzespołów, na które warto zwrócić uwagę jest bateria. Niewymienny akumulator o pojemności 3760 mAh jest naprawdę rewelacyjny. Drugiego dnia aktywnych testów miałem jeszcze ponad 50% mocy w akumulatorze.

Dzięki funkcji Turbo Charge, smartfon naładuje się od 0% do 100% w ok 100 minut. Cały zestaw pobierze w tym czasie 0.020 KWh z sieci energetycznej.

Głównym atutem urządzenia, poza nietłukącym się ekranem, jest czysty Android 6 Marshmallow. A to dobrze wróży na przyszłość, iż telefon będzie dostawał szybko kolejne aktualizacje. Na egzemplarzu, który otrzymałem, preinstalowane były tylko dwie aplikacje od Motoroli: Connect i Moto. I takie podejście bardzo mi się podoba, w odróżnieniu od softu brandowanego, na który to już kiedyś narzekałem.

Konsumpcja cyfrowych treści na ekranie o przekątnej 5,4 cala to czysta przyjemność. Ramki wokół wyświetlacza wynoszą 0,33 mm, a powierzchnia użytkowa stanowi 67% frontu urządzenia, czyli krótko mówiąc, ramki są spore. Do rozmiaru urządzenia musiałem się przyzwyczaić, ale za to jak ciężko było mi wrócić do maleńkiej Alphy, po upływie tych dwóch tygodni!

O Snapdragonie 810 zamontowanym w urządzeniu nie mogę powiedzieć niczego złego. Podczas testów nie zauważyłem chwilowych spadków wydajności ani nadmiernego przegrzewania się urządzenia. Z tym, że ja praktycznie nie gram, no może od czasu do czasu sięgnę po Starlink, ale ta aplikacja nie jest zbyt wymagająca.

Jeżeli spojrzymy na cenę Lenovo Moto X Force, to poza wyświetlaczem, baterią i czystym Androidem, Lenovo Moto X Force nie ma niestety więcej asów w rękawie. Wysoką cenę
w pewnym sensie rekompensuje 4-letnia gwarancja na wyświetlacz.

Czy nietłukący się ekran będzie wystarczającym powodem do zakupu MOTO X FORCE, skoro u Operatorów GSM można dokupić dodatkowe ubezpieczenie obejmujące uszkodzenie wyświetlacza?  

urządzenia mobilne

Komentarze