Według Wall Street Journal, korporacja ma zamiar zaprezentować gogle VR, do działania których nie będzie konieczne podłączanie ich do innych urządzeń dysponujących większą mocą obliczeniową. Na tle zaprezentowanych dotychczas osiągnięć innych firm, w przypadku których obraz jest przesyłany ze smartfona, peceta czy konsoli, stanowi to zatem nowość.
Gogle, których nazwa ani szczegóły specyfikacji technicznej, nie są jeszcze znane, przestaną zatem być traktowane jak akcesorium czy dodatek. Zaczną za to stanowić osobną klasę sprzętu, choć trudno zakładać, że już za kilka miesięcy najwięksi producenci będą prześcigać się w przygotowywaniu optymalizacji najpopularniejszych tytułów na ograniczone możliwości urządzenia.
Nowe urządzenie od Google jest efektem współpracy z zajmującą się produkcją czujników dla Internetu Rzeczy firmą Movidus. Niestety, na razie to w zasadzie jedyna informacja dotycząca specyfikacji technicznej: na dane dotyczące wykorzystywanego procesora czy innych podzespołów trzeba będzie zapewne jeszcze długo poczekać. Trudno jednak zakładać, aby Google zdecydowało się na instalację innego systemu operacyjnego niż Android, czeka nas zatem wysyp mobilnych produkcji wykorzystujących panoramę sferyczną.
Takim podejściem do tematu wirtualnej rzeczywistości Google wyznacza jednak nowy etap rozwoju tego sprzętu i mimo braku zaprezentowanych konkretów, w kwestii samej koncepcji, wyprzedza całą resztę producentów. Nowe gogle mają być urządzeniem „ze średniej półki cenowej”, brakuje jednak jakichkolwiek informacji o dacie premiery czy choćby prezentacji pierwszych prototypów.