Rzadko kiedy od menedżerów najwyższego szczebla można usłyszećsłowa wykraczające poza marketingową nowomowę. John Chen mówijednak otwarcie: szanse na to, że zdoła ocalić firmę, szacuje na50%. To, że kogoś mówiącego takie rzeczy wybrano na nowegodyrektora zarządzającego, nie jest formą korporacyjnegomasochizmu. Chen był wcześniej przez wiele lat dyrektoremzarządzającym producenta baz danych i oprogramowania analitycznegoSybase, którą ocalił w podobnie złej sytuacji. Z firmy wartej w1997 roku 362 mln dolarów zdołał uczynić potentata wartego 5,8mld dolarów (za tyle Sybase zostało kupione w 2010 roku przezniemieckiego SAP-a).
Tym razem, jak ocenia to Chen, będzie jednak trudniej, bo isytuacja BlackBerry jest bardziej skomplikowana. Przede wszystkim,tak jak zrobił to z Sybase, nowy dyrektor chce jak najszybciejprzywrócić firmie (która przecież od dawna nie widziała zysku)rentowność. Pomoże w tym nie tylko zapowiedziana restrukturyzacjai zwolnienia (firma pozbywa się 40% swojej siły roboczej), ale teżradykalna zmiana procesu projektowego nowych „Jeżynek”,przynajmniej tych z niższej półki. Partnerem BlackBerry,odpowiedzialnym nie tylko za produkcję, ale też i projektowaniesprzętu, został tajwański przemysłowy gigant Foxconn. SamoBlackBerry skupić się ma przede wszystkim na rozwoju systemuoperacyjnego i aplikacji dla telefonów.
Pierwszy telefon wyprodukowany przez Foxconna, BlackBerryZ3, pojawić się ma na rynku już w kwietniu na rynku Indonezji.Oferowana w cenie poniżej 200 dolarów słuchawka z 5-calowymekranem 540x960 pikseli, dwurdzeniowym procesorem 1,2 GHz, 1,5 GBRAM, 8 GB pamięci masowej flash, niezłą kamerą 5 Mpix, cyfrowymzoomem i lampą błyskową, oraz co chyba najważniejsze, baterią orobiącej wrażenie pojemności 2650 mAh, działać będzieoczywiście pod kontrolą BlackBerry OS-a 10.2.1. To nowoczesny,bazujący na QNX-ie system operacyjny czasu rzeczywistego, którypozwala wykorzystać zasoby sprzętowe urządzenia znacznieefektywniej, niż Android, iOS czy Windows Phone.
Walcząc o niższy segment rynku modelem Z3, John Chen niezapomina też o wyższym segmencie, na którym flagowym modelem byłchłodno raczej przyjęty Z10 – telefon z dużym dotykowym ekranem,pozbawiony charakterystycznej dla BlackBerry klawiatury QWERTY. Wieluanalityków uważało za poważny błąd marketingowy wprowadzenie narynek Z10 przed Q10, modelem z fizyczną klawiaturą, i nowy dyrektorprzyznaje im rację. Dlatego nową flagową Jeżynką ma być Q20,model nie tylko z tradycyjną klawiaturą, ale też z tak lubianymprzez użytkowników trackpadem i fizycznymi przyciskami Menu,Wstecz, Wyślij i Koniec. Q20 będzie miał dotykowy ekran 3,5”,największy jak do tej pory zastosowany przez firmę w słuchawkach zfizyczną klawiaturą, charakteryzować się też ma wykonaniem znajbardziej wytrzymałych, niezawodnych materiałów i baterią obardzo dużej pojemności.
Chen poinformował też o dalszych losach popularnego komunikatoraBBM. Do wersji na Androida i iOS-a dołączy niebawem wersja dlaWindows Phone, powstająca przy współpracy z Nokią. BlackBerryznalazło też niezły pomysł na zarabianie na komunikatorze – ito bez wciskania użytkownikom reklam do wiadomości. W paneluaktualizacji komunikatora pojawiać się mają od czasu do czasusponsorowane wpisy. Kilka razy w ciągu miesiąca użytkownicyotrzymają też sponsorowane zaproszenia od właścicieli kanałówsieci społecznościowej BBM Channels.
Nowy dyrektor zapewnił też, że jest na dobrej drodze doodzyskania pozycji BlackBerry w świecie biznesu. Firma w ciąguostatnich lat utraciła co prawda swoich najważniejszychkorporacyjnych klientów, ale choć ich odzyskanie, czy teżpozyskanie nowych będzie trudne, to klienci tacy są bardziejlojalni, niż klienci indywidualni.
Widać, że giełda wierzy w Johna Chena. Jeszcze w grudniu akcjeBlackBerry można było kupić w cenie poniżej 6 dolarów. Obecniecena akcji przekracza 10 dolarów. Może więc Jeżynki, ciekawiewyróżniające się interfejsem i solidnością wykonania w powodzikolejnych słuchawek z dotykowymi ekranami, nie są skazane nawymarcie?