O magazynie zdjęć, który stał się rzekomym narzędziem służb specjalnych. Wykiwali fanów

Strona głównaO magazynie zdjęć, który stał się rzekomym narzędziem służb specjalnych. Wykiwali fanów
11.05.2019 13:14
O magazynie zdjęć, który stał się rzekomym narzędziem służb specjalnych. Wykiwali fanów

Felieton. Aplikacja do przechowywania zdjęć, burzliwa historia twórców, podejrzenia o współpracę ze służbami specjalnymi i dyrektor generalny w sporze z pewnym prawnikiem. Tak pokrótce przedstawia się historia Everalbum Inc. Firmy, którą założono celem oferowania chmury danych, a z której ostatecznie wyszło coś zupełnie innego. Sprawę naświetlają dziennikarze NBC News.

bESPpojV

Korzystaliście kiedyś z aplikacji mobilnej do przechowywania zdjęć, o nazwie Ever, dla Androida lub iOS? W Polsce nigdy nie była szczególnie popularna, ale na Zachodzie doczekała się milionowej rzeszy użytkowników. – To wyzwanie dla Google'a i Dropboksa w dziedzinie magazynowania fotografii – pisał entuzjastycznie WIRED. Okazuje się, że jest to także wyzwanie w dziedzinie wykorzystania cudzych danych. Mark Zuckerberg i jemu podobni mogą patrzeć z zazdrością. Słowo.

Jak koń trojański

Jest rok 2013. Everalbum Inc. powstaje jako firma oferująca prostą usługę magazynu danych w chmurze. Kusi użytkowników darmową i nieograniczoną przestrzenią serwerową na zdjęcia. Choć stare porzekadło głosi, że tak naprawdę nie ma nic za darmo, miliony dają się skusić. I tu (nie)oczekiwana niespodzianka – nadchodzi rok 2017, a biznes ukradkiem przebranżawia się i zaczyna działać w sektorze technologii rozpoznawania twarzy. Nie będzie szokiem, gdy dodam, że nikt nie raczy przedstawić zmiany dotychczasowym użytkownikom, prawda?

"Twórz wspomnienia" i ani słowa o SI / Fot. Everalbum.com
"Twórz wspomnienia" i ani słowa o SI / Fot. Everalbum.com

W aplikacji pojawia się moduł SI, który oficjalnie ma służyć do organizowania zdjęć na podstawie twarzy. Przydatny dodatek – powiecie. Tak, zwłaszcza dla włodarzy Everalbum Inc., którzy zyskują ogromną bazę fotografii do analizy i dalszych działań. Od strony prawnej sprawę próbują rozwiązać jednym zapisem. Do liczącej 2,5 tys. słów polityki prywatności trafia nowe zdanie: "Twoje pliki mogą zostać wykorzystane do ulepszenia i szkolenia naszych produktów i technologii".

bESPpojX

Nie żebym był szczególnie czepialski, ale poziom lanej wody w tym stwierdzeniu zawstydza dowolne wodociągi. Jakie szkolenia? Czym są "produkty" w firmie, która cały czas stara się pozować na prościutki hosting? Już abstrahując od tego, że edytowaną politykę prywatności czyta pewnie mniej niż 1 proc. wszystkich użytkowników aplikacji. Przedsiębiorstwo milczy na temat nowej gałęzi działalności. "Ever to firma zajmująca się pomaganiem w uwiecznianiu i ponownym odkrywaniu wspomnień z życia" – głosi niezmiennie opis na stronie internetowej apki.

Oj, ci łaskawcy

Nic dziwnego, że sprawa w końcu, tj. w kwietniu br., ląduje w mediach. Dziennikarze NBC News wysyłają prośbę o wyjaśnienia. Efekt? Widniejące w polityce prywatności "produkty" zostają zdefiniowane ściśle; jako techniki rozpoznawania twarzy. Brawo! Po blisko dwóch latach rżnięcia głupa i interwencji dziennikarskiej ktoś wreszcie uznaje, że może warto oznajmić prawdę. Owacje na stojąco, proszę. Ale czy naprawdę biją się w pierś, przysięgając uczciwość? Niezupełnie.

Pozostaje przecież jeszcze jedna niewiadoma. Komu służą właściwie technologie i zebrane dane Everalbum Inc. – Wykorzystują komercyjnie wizerunki ludzi na zdjęciach do szkolenia produktu sprzedawanego wojsku i organom ścigania – grzmi profesor prawa Jason Schultz, powołany przez NBC News do roli jednego z ekspertów. – Twierdzenie, że ktokolwiek wyraża na to zgodę, jest śmieszne – dodaje uczony, który oczekuje pociągnięcia firmy do odpowiedzialności.

Grochem o ścianę

Teraz najlepsze – pomyślicie, że w przypadku tak szeroko zakrojonej ofensywy są dwie możliwości: przyznać się do nadużyć i starać załagodzić sprawę, albo oskarżeniom kategorycznie zaprzeczyć. Co robi dyrektor generalny Ever, Doug Aley? Idzie po trupach. – Myślę, że nasza polityka prywatności i warunki świadczenia usług są bardzo jasne i dobrze sformułowane – oznajmia Aley. – Nie widzę tu żadnych kruczków prawnych – dodaje, pewny swego. Zaprzecza kontaktom z wojskiem i służbami, ale chwali się 13 mld zdjęć i filmów używanymi do treningu SI. Chętnie wymienia także swoich klientów, w tym m.in. SoftBank Robotics, twórców humanoidalnego robota Pepper.

A tu już wszystko jasne i klarowne / Fot. Ever.ai
A tu już wszystko jasne i klarowne / Fot. Ever.ai

W międzyczasie rusza strona internetowa Ever AI. Nikt nie chwali się tam powiązaniem z magazynem zdjęć, a mimo to widzimy pierwotną datę założenia – 2013 r. Inny jest także opis. "Dążymy do dostarczenia krytycznej dla rozpoznawania twarzy technologii" – to profil zauważalnie różny od "ponownego odkrywania wspomnień". Czy ktoś trafi za ten numer przed sąd? Ciężko powiedzieć. Natomiast, wbrew pozorom, nie dlatego zadaję sobie trud opisania całej tej historii.

bESPpokd

Cyk, i ewolucja

Wiele mówi się o tym, aby dokładnie czytać regulaminy i weryfikować do kogo trafiają dane, czy to osobowe czy pliki. Znacznie rzadziej pod uwagę brana jest dynamika internetu i możliwość przywdziana zupełnie innych szat przez, wydawałoby się, znany podmiot. Fanów mediów społecznościowych uświadamiać nie trzeba. To powszechnie znany scenariusz, kiedy ktoś zakłada profil o określonej tematyce, po czym uzyskawszy rozgłos, sprzedaje go do celów reklamowych. Nagle profil z, dajmy na to, kotkami staje się jedną wielką tablicą reklamową o rozpiętości towarów, jakiej nie widział Stadion Dziesięciolecia. Niestety, w sieci wszystko należy kontrolować regularnie.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
bESPpokh
Komentarze (37)
bESPpokT