Blogerzy nieaktywni, blogerami niezapomnianymi, część 1. Młodość ma swoje prawa

Nigdy nie wiesz, kiedy jakiś człowiek zechce zostać blogerem. Ta sytuacja jest zawsze zaskoczeniem i wiąże się z zaciekawieniem. Kim jest ten człowiek i dlaczego ważył się zajmować miejsce na serwerze? Taki świeżak (to nie reklama) zaczyna pisać coraz więcej i więcej, a jego wpisy atakują ze wszystkich stron. Byłoby genialnie, jakby tak było we wszystkich przypadkach, a przynajmniej w większości, ale realia są całkiem odmienne. Najczęściej scenariusz wygląda tak. Świeżak napisze wpis typu “Hello World” i słuch o nim zaginie. Nie chcę tutaj nikogo odwodzić od pomysłu tworzenia bloga, bo po co miałbym to robić. Mamy zatem dwie grupy świeżaków, którzy chcą zostawić ślad po sobie dla potomnych, lecz tylko jedna z nich ma szansę na sukces. Co trzeba zrobić, aby sukces osiągnąć ? O tym właśnie będzie ta seria wpisów. Postaram się w niej przybliżyć sylwetki poczytnych blogerów, którzy w pewnym momencie stwierdzili, że dalej nie piszą. Cofnę się w czasie i odkopię najciekawsze ich wpisy, nie gwarantując przy tym, że będą nadal aktualne. Wszystko zostanie opatrzone zdjęciami z bloga danej osoby.

Osoba, której sylwetkę będę chciał Wam przybliżyć, jest młoda. W tym momencie ma 21 lat, ale z portalem związała się mając lat 12. Z autopsji wiem, że dzieciaki w tym wieku mają mało wspólnego ze środowiskiem IT, chyba że granie uznamy za przejaw takich zainteresowań. Pierwszy wpis blogowy nie był stylistycznym majstersztykiem, ale pokazywał, że coś o tej technologii wie i nie boi się krytyki. Opisał w nim swoje rozważania na temat wyboru urządzenia wielofunkcyjnego do domu. Nie rozpatrywał w nim konkretnych modeli, a raczej sprzęt danych producentów. Wpis chyba był ciekawy, bo zebrał prawie 30 komentarzy, w tym jeden od redakcji. Potem już poszło lawinowo. W kolejnych artykułach opisywał wybrane usługi pocztowe, tworzenie własnej skórki do Google Chrome’a (w jedynym dla niego słusznym kolorze), zwycięską próbę oddania klawiatury do reklamacji.

Serie bardzo często cieszą się dużym powodzeniem, o czym wiedział nasz bloger. “Allegro - złodzieje są wśród nas” to tytuł pierwszej jego serii. Sytuacje, na które się natknął, skończyły się dla niego dobrze (wybrnął z nich), a jego wpisy są przestrogą dla pozostałych. Jednak z jego perspektywy ważniejsza była inna seria, dzięki której wypłynął na szerokie wody. Tworzył wpisy, które cieszyły się wśród blogerów i nie tylko, dużym zainteresowaniem. Jego pierwsze miesięczne podsumowanie bloga spotkało się z aprobatą ze strony czytelników. Całe blogowe grono kibicowało wtedy głównie jemu. Początkowo wszystkie wyliczenia blogera były spisane na kartkach, a potem prezentowane w stylu a’la Notatnik, z czasem jednak, dzięki staraniom autora, wpisy zyskiwały na jakości. Pojawiły się liczne wykresy i linki do konkretnych wpisów, a dane do serii bloger dostawał od redakcji, dzięki czemu mógł się skupić na odpowiedniej interpretacji danych i ich wizualizacji. W międzyczasie publikował wiele wpisów o sprzęcie oraz popularnym w tamtym czasie GG, a rzucanie pendrivem w jego wykonaniu było niczym nadzwyczajnym.Jako jeden z niewielu we wpisach publikował filmiki, które sam kręcił.

To dopiero początek. Bloger zaczął publikować recenzje sprzętu pod jednym tytułem “......... znęca się nad ……”. Wpadł też na pomysł tworzenia serii “Redakcja od kuchni”, w której zadawał trudne pytania pracownikom portalu na temat ich wkładu w funkcjonowanie firmy czy ich pasji. Miesięczne podsumowania zyskały nowy element - Głos Ludu, w ramach którego aktywni blogerzy mogli przedstawić listę najlepszych wpisów miesiąca. Jego artykuły były coraz lepsze jakościowo. Początkowo ich treść była sprawdzana przed publikacją przez osoby trzecie, a poprawki niwelujące ogólnie pojęte błędy (zapewne językowe czy stylistyczne) były nanoszone m.in. przez innych blogerów. Mając 16 lat uczestniczył w konferencji firmy Huawei. Według mnie było to dla niego duże przeżycie, które opisał w jednym ze wpisów.

W 2012 r. zastanawiał się, jaką szkołę wybierze: liceum i profil matematyczno-informatyczny czy technikum. Rok później zaczął naukę w Zespole Szkół Technicznych w swoim rodzinnym mieście - Leżajsku. Nie mógł wybrać według mnie innego kierunku jak technik informatyk. W 2014 r. jego kariera na DobrychProgramach weszła na inny poziom. Zaczął pisać teksty w dziale aktualności jako pracownik redakcji. Nie trwało to zbyt długo, ale było to dla niego na pewno cenne doświadczenie. Na każdym kroku, już od kilku lat, powtarzał, że chciałby jechać na HotZlot. Powodem, który uniemożliwiał spełnienie marzeń był jego wiek. Bloger jednak oszukał system i przed osiągnięciem pełnoletności (w wieku 17 lat) znalazł się na tej imprezie, a wszystko przez to, że należał do grona pracowników DP. Tutaj jednak historia się urywa. Prawdopodobnie rok temu skończył technikum, a co teraz robi, niestety nie wiem.

Bloger, o którym wspomniałem znany jest użytkownikom portalu jako Banan.

W momencie rozpoczęcia swojej “kariery” na portalu, Banan chodził jeszcze do 6 kl. SP, a mimo to odważył się tworzyć teksty, które konkurowały z wpisami starszych od niego osób. Nie przeszkadzało mu to, że nie potrafi napisać w pełni poprawnego językowo tekstu, a w dodatku nie był to dla niego powód do wstydu. Stworzył 126 wpisów, pod którymi napisano prawie 3000 komentarzy. Recenzował głównie sprzęt oraz tworzył podsumowania miesiąca, które wpływały na poczytność wpisów innych blogerów. Pokazał, że nie każdy gimnazjalista musi być taki, jak większość oraz że pasja w życiu jest bardzo ważna. Przez te lata bardzo wiele się nauczył i mam nadzieję, że kontynuuje to, co zaczął.