Pokémon Sword and Shield: pierwszy zwiastun ósmej generacji. Nadchodzi era Nintendo Switch

Strona główna Aktualności
Pokémon Sword and Shield: pierwszy zwiastun ósmej generacji
Pokémon Sword and Shield: pierwszy zwiastun ósmej generacji

O autorze

Pokémon Sword and Shield: ósma generacja z serii. Nadchodzi era Nintendo Switch

Dwa lata po premierze przenośnej konsoli Switch, wreszcie pojawiły się konkrety na temat nowych Pokémonów: zapowiedziano nadejście gier Pokémon Sword and Shield. Fani czekali na te informacje ze szczególną niecierpliwością. Poprzednia generacja serii rozminęła się bowiem ze Switchem i działa na platformie Nintendo 3DS, mocno okazującej już dziś swój wiek. Najnowsza odsłona Kieszonkowych Potworów, zachowując tak uwielbianą, klasyczną konwencję, nadrobi tę stratę. Wykorzysta potęgę funkcjonalną i przewagę techniczną przenośnej konsoli ósmej generacji od Nintendo, co widać na opublikowanym przez The Pokémon Company zwiastunie promocyjnym.

Co tym razem przygotował dla nas Game Freak, twórca gier z serii? Strona promocyjna, z której materiały rozesłano na skrzynki pocztowe wszystkich zarejestrowanych trenerów informuje o nowym regionie, Galar, o rozległej geografii i zróżnicowanym środowisku (miasta i wsie, góry i lasy...). Tak ogólnikowy opis pasuje w zasadzie do każdego nowego regionu i nawet pierwsze gry – Red i Green prezentowały swoje mapy wedle powyższego opisu (aczkolwiek zinterpretowanie ich w taki sposób wymagało sporej dozy wyobraźni). O wiele ciekawsze wieści skrywa dwuminutowy zwiastun „Ukuj swą drogę do doskonałości” (Forge a Path to Greatness).

Lepsza grafika

Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy to (przeplatana dosadnym podpisem „not an actual gameplay”) istotna różnica jakościowa w grafice. Nasze przyzwyczajone do smartfonów oczy odczują tu wyraźny postęp względem rozpikselowanych, kanciastych obrazów rodem z Nintendo 3DS. Oczywiście finalna wersja może wyglądać nieco gorzej, niż dopieszczone kadry z materiałów promocyjnych, ale na pewno będzie lepiej, niż w dzisiejszych Ultra Sun i Ultra Moon, gdzie widać wiek konsolki, na którą powstały. Możemy też dostrzec, że zachowano konwencję stylistyczną. Od lat ulega ona co prawda jedynie skromnym zmianom, ale tutaj bezsprzecznie jest niemal identyczna z tą z siódmej generacji. Być może większe zaawansowanie techniczne Switcha pozwoli uniknąć efektu martwej twarzy, którym Sun i Moon potrafiły w pewnych miejscach postraszyć.

Co z fabułą?

Nie wiemy natomiast dokładnie, jakie zmiany w mechanice samej gry wprowadzą Sword i Shield. Na kadrach ze zwiastuna możemy zobaczyć coś, co być może jest stadionem typu liściastego. Ale to jedynie spekulacja. Warto pamiętać, że wersje Sun i Moon wprowadziły dość istotną modyfikację do klasycznego przepływu fabuły, jakim była wyprawa po zdobycie ośmiu odznak w pojedynkach zorientowanych na typy (kamień, woda, elektryczność, telekineza, ogień...). Wraz z nadejściem siódmej generacji, wyzwanie rzucane graczowi jest o wiele bardziej zróżnicowane oraz mniej liniowe. Zlikwidowano stadiony, wprowadzając zamiast nich wyzwania, prowadzone przez kapitanów-koordynatorów wyprawy. Ta duża zmiana nie spotkała się jednak z zalewem jednoznacznej krytyki, dodając ćwierćwiecznej serii nieco świeżości. Czyżby zdecydowano się powrócić do dawnej konwencji? Pokémon Let's Go zawiera stadiony, ale nawiązują one do pierwszej generacji. Być może tutaj otrzymamy coś jeszcze innego.

Bijatyka po staremu

Są też rzeczy, które na pewno się nie zmieniły. Piesza podróż pośród wysokiej trawy oraz konfrontacje z napotkanymi trenerami dalej istnieją w nadchodzącej, najnowszej odsłonie i na podstawie dostępnych materiałów możemy jedynie stwierdzić, że otrzymały lekkie udoskonalenia graficzne (dokładniejszy krajobraz, odrobinkę wierniejsze animacje). Być może mapa (overworld) będzie większa, niż u poprzedników, ale szczerze mówiąc, nie wygląda na to. W polu widzenia znajduje się mniej więcej zbliżony pod kątem szczegółowości i zasięgu wycinek. W pewnych kwestiach Sword i Shield nie będą więc raczej rewolucyjne. Aczkolwiek nie muszą takie być.

Wewnątrz Nintendo Switch

Odpowiednią wartość powinno wnieść już samo przejście na platformę Switch, która jest przecież ośmiordzeniową jednostką obliczeniową ARM big.LITTLE. Jest to zestaw dwóch czterordzeniowych procesorów ARM Cortex, taktowanych zegarem 1020 MHz. Jest to piorunujący awans względem tandemu ARM11-ARM9 (o częstotliwości zegara 268 MHz!), znanego z konsoli 3DS. Switch jest też zaopatrzony w trzydziestodwukrotność pamięci operacyjnej poprzednika, ale przede wszystkim bija DS-a na głowę grafiką. Najnowsza przenośna (a w zasadzie hybrydowa) konsola Nintendo realizuje wewnątrz ustrój SoC architektury NVidia Tegra X1. Nie da się tego porównać ze skromnym, acz ciekawym, układem PICA200 firmy DMP z 2006 roku. Tegra dostarcza bowiem układ graficzny serii Maxwell (GM20B). Oczywiście w trybie przenośnym jest on underclockowany w okolice 350 megaherców, a sam w ogóle jest mocno energooszczędny (średnio poniżej 10 watów, TDP na poziomie 15), ale nie zmienia to faktu, że jest to dedykowany sprzęt do gier. Każdy zapas mocy, nawet 256 rdzeni GPU, da się rzecz jasna zmarnować wskutek marnej optymalizacji i ogólnie kiepskiej jakości, ale Game Freak miał naprawdę dużo czasu, by zadbać o usunięcie wszelkich niedoróbek.

Start!

Wreszcie, nie może zabraknąć nowych starterów, inaugurujących nowy, ósmy PokéDex. Są nimi Grookey, Sobble i Scorbunny. Społeczność graczy, zgodnie z tradycją, eksplodowała fanartami, przeplatanymi szyderstwami i zwyczajową mantrą „poprzednie generacje były lepsze!”. Istotnie, da się dostrzec pewne kreatywne zmęczenie, gdy spojrzymy na ilustracje nowych postaci. Łatwo odnieść wrażenie, że gdzieś je już widzieliśmy... Trudno tu jednak o coś przełomowego, wszak mamy do czynienia z ósmą generacją, a startery muszą pasować do pewnego wąską zdefiniowanego stylu. Dlatego przypominają swoich poprzedników: Grookey ma w sobie coś z Turtwiga, Sobble budzi traumatyzujące skojarzenia z nielubianym Mudkipem. Ognisty zając wydaje się jednak całkiem sympatyczny. Oby pozostałe postacie nie były rozczarowujące. Wszak pęk kluczy i worek na śmieci były dla niektórych przesadą.

Pokémon Sword and Shield będą miały swoją premierę zimą tego roku. Zapewne wcześniej zostaną odświeżone same konsole Switch (pogłoski mówią o wersji z większą pamięcią oraz o mniejszym wariancie bez trybu dokowania). Musimy więc trochę poczekać. Niemniej, ogłoszenie nowej generacji jest ważną informacją dla graczy (i potencjalnych nabywców), w dodatku podaną w dniu dwudziestej trzeciej rocznicy premiery oryginałów.

© dobreprogramy