Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Hymnu pochwalnego część kolejna (cz. 4 - ostatnia)

Ten wpis jest komentarzem to tekstu pana Adama Golańskiego (eimi) o rzekomym upadku Linuksa.

Dzisiaj będzie troszkę o maśle maślanym, troszkę o mitach, a troszkę o paplaniu bez celu.

Po co GNOME i KDE jest potrzebny Linux?

Zdecydowanie zasadnicze pytania na które nasz faworyt felietonów nie chce odpowiedzieć. Staje w pół drogi dostrzegając problem, ale odmawiając dostrzeżenia powodów problemu. Żyjemy w realnym świecie. Problemy też mamy realne, a te rzadko kiedy są prozaiczne. Dużo częściej problemy wynikają z innych problemów, które wynikają z jeszcze innych problemów, które mają swoje źródło w następnych problemach genezie leżącej w.... I tak dalej.

r   e   k   l   a   m   a

Nie znając powodów danego problemy nie jesteśmy w stanie nawet określić czy akceptujemy dany problem (wyobraźmy sobie sytuację kiedy rozwiązaniem problemu jest spowodowanie kolejnego dużo bardziej dla nas dotkliwszego...)

Koniec teorii. Teraz troszkę faktów:

Czy KDE/GNOME działają na innych pochodnych uniksa?

Tak.

Czy KDE/GNOME wykorzystują funkcje Linuksa niedostępne na innych uniksach?

Tak.

Czy KDE/GNOME nie przejmują się innymi systemami?

NIE. Zdecydowane nie.

Obie społeczności mają za cel tworzenie środowisk graficznych, a nie kerneli systemów operacyjnych (GNOME OS to nie próba zastąpienia wszystkiego gnomowymi odpowiednikami!).

Oznacza to, że jeśli jakaś funkcjonalność jest możliwa dzięki postępowi możliwości Linuksa, to zostanie ona zrealizowana. Jako OPCJONALNA składowa KDE/GNOME. A w świecie Linuksa dzieje się najwięcej w kwestii desktopa. GNOME i KDE to środowiska desktopowe.

Widać już problem?

Bije on z całego felietonu Pana eimi.

Specjalizacja to dla systemów operacyjnych ogólnego przeznaczenia wyrok śmierci.

*BSD nie są w stanie nadążyć za rozwojem Linuksa w sferze desktopowej. Fakt. *BSD potrzebują desktopa. FAKT. Rozłączania rozwoju kernela na zastosowania czysto serwerowe, czysto desktopowe/mobilne/wbudowane, szkodzi. FAKT.

Przecież o tym jest cały felieton eimi. Deweloperzy ekosystemu Linuksa postępują nagannie bo NIE ZANIEDBUJĄ desktopa. A deweloperzy *BSD (i inni) nie są w stanie nadążyć.

Ale prawda jest prosta. Jednoczesny rozwój Linuksa we wszystkich kierunkach, pozwolił mu zdominować tak wiele rynków. To jest ogromna siła Linuksa. Znalezienie niszy której nie jest w stanie zaspokoić Linuks jest bardzo trudne! Nie dlatego że Linuks specjalizuje się we wszystkich możliwych niszach, a dla tego, że "specjalizacja" to tak na prawdę umiejętność rozsądnego wyboru możliwości. Ograniczanie palety tych możliwości (przez uznawanie desktopa za niekoszerny), to strzał we własną stopę.

(Przykład: MS długo rozwijał oddzielne wersje kernela dla rozwiązań wbudowanych i mobilnych. Teraz przestał. WinP8 ma ten sam kernel co Win8. Dlaczego?)

Trochę sprzątania.

Felieton aż prosi się o kilka małych sprostowań:

DBus jest oparty o Uniksowe gniazda. Wybierając DBus po prostu wybiera się standaryzowany sposób wykorzystania gniazd.

I zwykłe pliki tekstowe i skrypty to "koszerne" sposoby na radzenie sobie na obsługę konfiguracji w Uniksie.

Używanie parserów/generatorów też jest "koszerne" nawet jeśli są one w formie binarnej. Liczy się otwartość kodu i przyjęcie odpowiednich narzędzi dla odpowiednich problemów.

Planistów (kod który decyduje ile czasu procesora, I/O dostają poszczególne programy uruchomione na komputerze), dedykowanych tylko dla dekstopów pod potrzeby ZU, jest cała masa. Istnieją od lat. Żadna nowość.

Linux zapewnia stały binarny interfejs z przestrzenią użytkownika. Stałego binarnego interfejsu dla sterowników nie będzie nigdy (a sama sugestia jest żenująca..) (Interfejs to nic innego jak metoda komunikacji z czymś)

"Linux Is Not UniX" naprawdę nie jest oficjalną nazwą Linuksa. Cokolwiek Pan eimi chciałby zasugerować.

Żadne wymienione z nazwy oprogramowanie jest jest "czysto" lub "szkodliwie" monolityczne. Np. systemd to 64 różne projekty rozwijane pod jedną nazwą i przy jednym cyklu wydawniczym. (Zresztą *BSD rozwijają odpowiedniki pod takim samym modelem...)

Podsumowanie.

Siłą Linuksa jest jego elastyczność i różnorodność. Oczekiwanie że ekosystem zrezygnuje z rozwoju w którejkolwiek ze sfer jest naiwna. Tak samo jak prośby o to aby producenci oprogramowania przestali rozwijać takowe, aż inni nadrobią straty. Do twórców systemów operacyjnych należy dostarczenie infrastruktury. Do twórców oprogramowania, zaspokajanie potrzeb użytkowników. 

linux oprogramowanie

Komentarze