Recenzja FlashForge Dreamer. Druk 3D dwoma materiałami w niezłej cenie

Strona główna Lab Inne

O autorze

Myślę, że żadne z testowanych przeze mnie urządzeń nie wywołało we mnie tak skrajnych emocji, jak FlashForge Dreamer. Od dziecięcej radości, gdy z komory wyjęłam pierwszy w swoim życiu wydruk zrobiony dwoma materiałami i dwoma ekstrudrami po bezgraniczną rozpacz. Nie znaczy to, że odradzam zakup, ale nie jest to drukarka dla każdego.

FlashForge Dreamer z zewnątrz

FlashForge Dreamer po wyjęciu z pudełka robi dobre wrażenie. Drukarka jest estetyczna i wygląda na dobrze zaprojektowaną. Obudowa i rama są zrobione z tworzywa sztucznego. Podczas przenoszenia można odnieść wrażenie, że nie jest idealnie sztywna, ale w czasie pracy zachowuje się poprawnie.

Przed rozpoczęciem drukowania trzeba umieścić głowicę na wózku i przykręcić do niej dyszę chłodzenia. Korzystając z filamentów FlashForge, można je umieścić w środku obudowy, po bokach platformy, przez co maszyna prezentuje się bardzo estetycznie i zajmuje mało miejsca. Filamenty innych producentów są nieco większe i trzeba je trzymać poza obudową. Podczas testów korzystałam z materiałów Orbi-Tech i dodrukowanych wieszaków na szpule.

Oczywiście spróbowałam drukować z większą szpulą włożoną do środka obudowy drukarki. Nie polecam. Po kilku wydrukach przewróciła się i zablokowała platformę. To była chwila rozpaczy, jakie przeżyłam z Dreamerem. Tym razem sama sobie byłam winna. Dodrukowane wieszaki też nie zawsze się sprawdzały – przy takim ustawieniu nie można skorzystać z rurek zabezpieczających filament. Zdarzyło mi się, że przezroczysty filament się złamał w czasie drukowania. W końcu znalazłam sposób, by powiesić szpule nad komorą drukowania nad i problemy się skończyły. Podczas prawie miesiąca testów musiałam raz przetkać dyszę,

Jeśli spojrzysz na zamieszczone wyżej zdjęcie prowadnic filamentu, zauważysz, że wiązka przewodów głowicy zaczepia o prowadnice. Wydawało mi się, że może z tym być problem, ale przewody zupełnie nie przeszkadzają w drukowaniu. Wiązka zawsze układa się tak, by zejść z drogi głowicy.

FlashForge Dreamer jest prosty w obsłudze, mimo że menu nie zostało przetłumaczone na język polski najlepiej. Modele można przenieść na karcie pamięci (SD) lub podłączyć komputer bezpośrednio do drukarki kablem USB. Cierpliwi mogą skorzystać z WiFi. Oprogramowanie drukarki pozwala przeglądać miniatury modeli przed wydrukowaniem. Modele drukowanie z dwóch materiałów zostaną odpowiednio pokolorowane.

Kalibracja jest banalnie prosta. W zestawie z drukarką znajduje się kartonik o odpowiedniej grubości, którym trzeba zmierzyć odległość ekstrudera od platformy i w razie potrzeby regulować śrubki pod platformą. Trzeba dopasować je tak, by przysuwając kartonik wyczuć lekki opór. Z kalibracją Dreamera nie miałam żadnych problemów. Mimo że drukarkę kilka razy przestawiałam, wydruki zawsze były proste.

Slicer producenta: FlashPrint

FlashForge dostarcza własny program do przygotowywania modeli do druku – FlashPrint. Narzędzie jest dość intuicyjne. Każdy model można łatwo przeciąć na pół, a jeśli jest dwuczęściowy, wskazać którą część ma drukować która głowica. W tym miejscu można też ustawić szczegóły podpórek. Do wyboru mamy „drzewka” i słupki o wybranej szerokości i polu styku z modelem. Przy moich modelach lepiej sprawdzały się stożkowe „drzewka” – słupki podejrzanie często się przewracały.

Przykładowe wydruki

Specyfikacja drukarki podaje, że warstwa wydruku może mieć grubość od 100 do 500 mikronów. Precyzja pozycjonowania głowicy w osiach XY (na warstwie) wynosi 11 mikronów, na osi Z (wysokość) 2,5 mikrona. Średnica dyszy wynosi 0,4 mm. W komorze drukowania zmieszczą się modele o wymiarach 230 × 150 × 140 mm. FlashForge Dreamer pracuje z popularnymi materiałami o średnicy 1,75 mm.

Jak już wspominałam, do jakości wydruków nie mam większych zastrzeżeń, jeśli wszystko poszło zgodnie z planem. Szczególnie kształty organiczne wychodzą jej bardzo dobrze. Jeśli pojawiają się niedociągnięcia, obwiniam raczej kiepski kod, generowany przez FlashPrint, niż samą drukarkę. Braki widać szczególnie przy szybkim drukowaniu grubszymi warstwami.

Jak wypada łączenie materiałów? Wszystko zależy od płaszczyzny i precyzji wydruku. Model podzielony poziomo nie sprawi Dreamerowi żadnego problemu. Połączenie jest gładkie i solidne. Widać jednak miejsca na warstwach, w których cieknący ze stygnącego ekstrudera szary materiał wymieszał się z mlecznym. Ten wypadek przekonał mnie, że jasnym materiałem trzeba drukować najpierw. Przyszła lampka pokazała mi też, jak ogromne znaczenie dla Dreamera mają ustawienia podpórek. Zbyt szerokie stożki zostawiają ślady na modelu, zbyt wąskie nie trzymają modelu. Nie ma tu uniwersalnego przepisu, trzeba eksperymentować.

Jeśli chodzi o precyzję wydruków, FlashForge Dreamer nie budzi zastrzeżeń. Litery wysokości kilku milimetrów wydrukował idealnie. Po kilku szlifach płaskie powierzchnie również będą prezentować się dobrze.

Z czym FlashForge Dreamer radzi sobie najgorzej? Taki sam stojak dla Komórkomanii, ale szary z białym napisem, wygląda opłakanie. Tego modelu nie da się uratować. Łączenie dwóch materiałów w płaszczyźnie zbliżonej pionowej wyszło tragicznie. Być może udałoby się trochę odratować model, manipulując ustawieniami ekstruderów, ale nie mam wielkich nadziei. Cieknący z nieaktywnej dyszy filament paprze wszystko, nad czym przejedzie.

Choć decybelomierz wskazuje, że w odległości 3-4 metrów od drukarki natężenie dźwięku wynosi 40 dB, a w odległości metra od niej nie przekracza 45 dB, sprzęt subiektywnie uważam za głośny. Być może winna jest mieszanka intensywnego szumu wentylatorów i wysokich częstotliwości, które towarzyszą ruchom głowicy, które dla mnie są bardzo męczące.

Co więcej, FlashForge Dreamer sygnalizuje gotowość do pracy i koniec drukowania melodyjką, której nie da się wyłączyć. Uważam to za ogromną wadę. Mam w zwyczaju zostawiać drukowanie na noc, by rano móc zdjąć ostudzony wydruk. Jestem przekonana, że Radosny sygnał zakończenia drukowania budził i mnie i sąsiadów.

FlashForge Dreamer ma pewną przewagę nad konkurencyjnymi drukarkami 3D – drukuje ciut szybciej. Różnica w czasie w porównaniu do Zortraxa M200 Plus, to niecałe 10 proc. na korzyść Dreamera.

Dla kogo jest FlashForge Dreamer?

FlashForge Dreamer moim zdaniem nie nadaje się do seryjnej produkcji, nie spełni wymagań domowej manufaktury ani nie zadowoli artysty. Nie będę odradzać zakupu tej drukarki – stosunek ceny do możliwości jest bardzo korzystny. Sama w sobie nie jest zła i gdy udało się dociągnąć wydruk do końca, miał prawidłowe wymiary, był solidny i precyzyjny.

FlashForge Dreamer polecam wszystkim majsterkowiczom, konstruktorom, studentom kierunków technicznych, inżynierom… po prostu wszystkim, którzy mają już jakieś pojęcie o drukowaniu 3D lub chcą je dogłębnie poznać. Osoby z pewnym doświadczeniem będą wiedziały, czego przypilnować i co może pójść nie tak. Za wiele błędów nie mogę obwinić Dreamera, a jedynie własny brak wiedzy.

Dreamer sprawdzi się doskonale w rękach kogoś doświadczonego. Można samodzielnie manipulować parametrami pracy ekstruderów i korzystać z innego slicera niż kapryśny FlashPrint. FlashForge Dreamer może pracować między innymi ze świetnym programem Cura firmy Ultimaker. Jeśli w programie podamy dokładne parametry FlashForge Dreamera, generowany przez nią kod maszynowy będzie interpretowany prawidłowo i prawdopodobnie da lepsze efekty, niż FlashPrint. Użytkownicy Dreamera polecają też płatny Simplify 3D, który zapewnia lepszą kontrolę nad ekstruderami.

© dobreprogramy