Reporters Sans Frontieres zaliczają Białoruś i Bahrajn do wrogów Internetu

Reporters Sans Frontieres zaliczają Białoruś i Bahrajn do wrogów Internetu
13.03.2012 11:36

Reporters Sans Frontieres, czyli Reporterzy Bez Granic, to organizacja non-profit z siedzibą we Francji, która zajmuje się monitorowaniem wolności prasy i bezpieczeństwa dziennikarzy na całym świecie. Ponadto stara się ona pokonać cenzurę, pomagać rannym i uwięzionym reporterom i ich rodzinom, oraz w miarę możliwości informować o wydarzeniach, które starają się zatuszować władze wielu państw. Co roku organizacja publikuje również raport informujący o stanie wolności Internetu. W tegorocznym raporcie znalazło się kolejnych dwóch „wrogów Intenretu” — Białoruś i Królestwo Bahrajnu.

O tym, że nasi sąsiedzi ze wschodu trafią na listę, było wiadomo od dłuższego czasu. Przypuszczenia potwierdziły się po wydaniu oficjalnych informacji o tym, że na Białorusi zakazano korzystania z zagranicznych witryn. Co ciekawe, za zagraniczne uznano również witryny pochodzące z bratniej Rosji. Podczas gorących protestów przeciwko reżimowi prezydenta Łukaszenki, przy próbie wejścia na stronę Vkontakte — rosyjski serwis społecznościowy — użytkownicy byli przekierowywani na strony zawierające złośliwe aplikacje. W minionym roku w tym kraju wzrosła również liczba aresztowanych internautów.

Według organizacji, władze Bahrajnu są odpowiedzialne za utrudnianie, a często również całkowite uniemożliwianie informowania świata o protestach, które miały miejsce wiosną minionego roku. Świat nie od razu dowiedział się również o tym, że dziennikarz i blogger Zakariya Rashid Hassan al-Ashiri został zamordowany w areszcie, podczas powstania, znanego jako Arabska Wiosna, w kwietniu 2011 roku.

Podczas protestów w obu wyżej wymienionych przypadkach serwisy społecznościowe były ogniskami oporu i miejscami rozprowadzania informacji, podczas gdy władze blokowały inne źródła. Wydarzenia ostatniego roku sprawiły, że Białoruś i Bahrajn stawia się na równi z Chinami, Kubą, Iranem, Koreą Północną czy Arabią Saudyjską. Ale również „wolne” kraje nie mają całkowicie czystych rąk. Według Reporterów Bez Granic należy mieć na oku na przykład Australię, gdzie treści pochodzące z Internetu są filtrowane. Korea Południowa z kolei cenzuruje w sieci propagandę pochodzącą od jej północnej sąsiadki. Rosja stanowi zagrożenie, gdyż bloggerzy i dziennikarze trafiają tam do aresztu, lub są po prostu mordowani na ulicy, Francja zaś nie jest uważana za „wolny” kraj ze względu na stosowaną tam zasadę „trzech ostrzeżeń”. W przyszłym roku kolejna elektroniczna ściana może zostać wzniesiona w Pakistanie.

Polska nie znajduje się ani na liście wrogów Internetu, ani obserwowanych krajów, które mogą potencjalnie stanowić zagrożenie dla integralności globalnej sieci.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (24)