Pisma są wysyłane na podstawie obserwacji sieci BitTorrent, prowadzonych przez prywatną firmę. Do abonentów, których adresy IP zostaną wyłapane, wysyłane są pisma wzywające do zapłaty 550 złotych za udostępniany film. Pisma mają charakter zastraszający, zawierają odniesienia do odpowiednich paragrafów Kodeksu Karnego oraz informację o tym, że Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie już rozpoczęła postępowanie karne. Nie ma w nim informacji o tym, co ma zrobić adresat, jeśli nie poczuwa się do winy – a takich nie brakuje. Wezwania budzą wątpliwości natury etycznej także u innych prawników. Niektórzy polecają złożenie skargi do UOKiK lub Okręgowej Rady Adwokackiej.
Internauci już walczyli z nielubianą kancelarią przed obliczem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, co polecali niektórzy prawnicy. UOKiK uznał jednak, że masowe wzywanie do zapłaty za rzekome piractwo nie jest naruszeniem zbiorowych interesów konsumentów. W uzasadnieniu podał, że w tytule wezwania nie pada stwierdzenie o popełnieniu przestępstwa, a jedynie informacje o obecnym stanie postępowania karnego – czyli o przypuszczeniu popełnienia przestępstwa. To nie jest do końca prawdą, gdyż wezwania rozsyłane są jeszcze przed wszczęciem postępowania karnego w sprawie domniemanego pirata. Postępowanie w sprawie kancelarii nie zostało jednak rozpoczęte. Urząd zaznaczył jedynie, że doniesienia potraktuje jako „sygnał w sprawie”.
Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie potraktowała sprawę inaczej. Nie wiemy ile skarg na kancelarię Anny Łuczak wpłynęło do Rady. Niektóre osoby, które złożyły skargi, otrzymały już odpowiedzi pisemne, stąd możemy być pewni, że postępowanie dyscyplinarne (sygn. akt RD 189/14) już się rozpoczęło i zbierane są dowody w sprawie. Jaki będzie efekt postępowania, trudno będzie przewidzieć, gdyż warszawska ORA wykazuje się nadmierną wręcz dyskrecją.