Jak podkreśla Scott Rohde z Sony Computer Entertainment Worldwide Studios, kwestia odpowiednich zabezpieczeń leżała u samych podstaw projektowania nowego multimedialnego urządzenia. Sporą nauczkę wyciągnięto z historii PlayStation Portable, które zostało złamane w zaledwie kilka miesięcy od premiery rynkowej i następnie wielokrotnie próbowano je „załatać”. Obok między innymi planu regularnego wypuszczania aktualizacji oprogramowania wewnętrznego PS Vita, blokującego ewentualne dziury od strony systemowej, producent dumny jest ze specjalnych kart z grami, przygotowanymi wyłącznie z myślą o tej konsoli. Każda to ponoć orzech nie do zgryzienia dla piratów. Przypomnijmy, że także dodatkowe dane, a w tym te konta SEN, powiązane są z zaprojektowanymi do tego celu nośnikami nabywanymi osobno.
Środowisko graczy zareagowało szybko. Pojawiły się głosy, że złamanie PlayStation Vita to i tak tylko kwestia czasu, a wprowadzenie nowego formatu kart pamięci stanowi ruch czysto biznesowy, mający zmusić konsumentów do zakupu drogich rozwiązań autorskich wytwórcy. Do atmosfery niezadowolenia dokłada się brak wieści o europejskiej wersji programu UMD Passport zapoczątkowanego w Japonii, a umożliwiającego za niewielką opłatą przeniesienie posiadanych gier z PSP na nośniku UMD do nowego systemu. Wiadomo już, że Amerykanie tego nie uświadczą.