Na przestrzeni ostatnich miesięcy, jak zauważa Wojtek Kardyś, zaczęło się pojawiać coraz więcej informacji o hakerach OpenAI przejmujących serwery lub zostawiających pliki o nazwie "evil". Szef Anthropic nawołuje do zwolnienia tempa rozwoju AI i skupienia się na bezpieczeństwie, Elon Musk go popiera. Wojtek Kardyś w rozmowie z Wirtualną Polską zastanawia się jednak, czy nie jest to strategia "sterowania strachem".
– Nagle zaczęły się pojawiać te informacje o tym, jak bardzo AI przyspiesza i jak może zabrać ludziom pracę. Nagle pojawił się raport Anthropic, że za niedługo AI zniszczy nam ekonomię. Tego w ostatnim czasie jest dużo i jak na początku zacząłem to czytać, to sam zacząłem się zastanawiać, na ile to jest sterowanie strachem – mówi.
Polityka a AI
Kardyś zwraca uwagę na rosnącą, a momentami nawet dominującą rolę big techów w kształtowaniu polityki, szczególnie polityki Stanów Zjednoczonych. – Big Techy od dłuższego czasu "bawią się dosyć mocno w politykę", ingerują bardzo mocno i stają się coraz potężniejsze – mówi. Kardyś nie wyklucza, że pandemia strachu może być specjalnie wywołana przez korporacje dla osiągnięcia większego celu. –Zastanawiam się, na ile to jest strach, który ma być sztucznie wywołany. Jak wiadomo: jeżeli ludzie się boją, to wyłącza się racjonalne myślenie – wyjaśnia ekspert.
WIDEONajmocniejszy mini LED przetestowany - czy TCL X11L SQD Mini LED jest wart swojej ceny?
Kardyś zastanawia się, czy celem wywołania paniki nie jest utrzymanie dominującej roli gigantów technologicznych. – Pamiętajmy, że Anthropic i OpenAI to są prywatne firmy, które mają swoich wierzycieli, czyli są napędzane wzrostem. Można się zatem zastanawiać, na ile oni nie wywołują tego strachu specjalnie, żeby w jakiś sposób zacząć kontrolować na przykład źródła otwarte albo całą konkurencję. W ramach jakiegoś politycznego konsensusu mogą oni stworzyć jakąś radę, w której będą zasiadać – bo przecież my się boimy, a oni posiadają te modele – trochę to może wyglądać jak 1984 Orwella – mówi Kardyś.
Czy AI jest zagrożeniem?
Nie od dzisiaj wiadomo, że praktycznie każde narzędzie może być użyte do wyrządzenia szkody. Kardyś podkreśla, że regulacje jak najbardziej są potrzebne. Kluczem powinno być jednak to, kto będzie je wyznaczał. – AI może być oczywiście zagrożeniem, jeżeli tego w jakiś sposób nie uregulujemy. Dlaczego osoby, które tworzą to AI, mają to regulować, a nie rządy? Te rządy powinny być regulatorem i to one powinny ustawiać granice, a nie firmy, które nam to dostarczają – apeluje ekspert.
– AI to narzędzie, które może przysporzyć wiele problemów związanych z cyberbezpieczeństwem, o których powinniśmy rozmawiać. Unia Europejska powinna usiąść ze Stanami Zjednoczonymi, być może z Chinami, i porozmawiać na ten temat, bo nie jest miłym uczuciem wiedzieć, że istnieje narzędzie potrafiące włamać się do konta bankowego czy rozszyfrować jakiekolwiek hasło – dodaje, podkreślając, że takie zjawiska mogą być "niebezpieczeństwem dla każdego rządu".