Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Fakty na temat ACTY

Zdecydowałem się, by jednak napisać o faktach (i mitach) na temat ACTA, miast kończyć temat Ustawy o prawach autorskich. Po pierwsze - mam wrażenie, że tylko nieliczni przebrnęli do końca przez trzy pierwsze części. Po drugie - czwarta będzie jeszcze bardziej nudna, niż trzy wcześniejsze. Po trzecie - fakty i mity o ACTA wydają mi się ciekawsze. Po czwarte - obserwuje u siebie niebezpieczny syndrom Druedaina. Komentarz niebezpiecznie wydłuża się, więc może lepiej napisać to w osobnym blogu? Do dzieła.

Kopiowanie nie jest kradzieżą

Mit. Cały wpis januszka (pisze z małej, bo tak jest w profilu) jest tyradą wobec powszechnie używanej nomenklatury. Niestety nieco chaotyczną. Po pierwsze, raz mowa jest o kopiowaniu, raz o ściąganiu, wszystko poparte słabej jakości porównaniem z bankiem i kredytem. W komentarzach broni jak lew swojego stanowiska. Problem polega jednak na tym, że zapomina o intencjach. Intencją złodzieja, który kopiuje utwór jest jego udostępnienie przez internet (lub inne sposoby dystrybucji). Intencją złodzieja, który ściąga przez internet utwór, do którego nie ma prawa jest jego skopiowanie (a w konsekwencji udostępnienie). Milczeniem skomentuje już fakt, że ten, kto nie płaci raty kredytu musiał ów kredyt otrzymać, więc łamie jakąś tam umowę. Jaką umowę ma złodziej, który bez jakiejkolwiek zgody (i wiedzy) kopiuje utwór?

Pod tekstem (i to nie tylko tym) pojawiają się też tacy, którzy uważają, że nie da się ukraść czegoś niematerialnego. Nie "rzeczowego". To kolejny mit. Bo z kradzieżą utworów jest jak z kradzieżą kablówki. Albo prądu. I nic tu słabej jakości argumentacja januszka nie zmieni.

r   e   k   l   a   m   a

Polska ratyfikowała ACTA

Przy okazji poruszę temat tego, czy umowa międzynarodowa jest ważniejsza niż ustawa/konstytucja/rozporządzenie

Oczywiście mit. 26 stycznia polska ambasador w Japonii złożyła swój podpis pod umową, ale jedyną osobą uprawnioną do ratyfikowania umowy jest prezydent. Ratyfikacja jest po prostu ostateczną zgodą na przystąpienie do umowy międzynarodowej. Ratyfikuje zawsze prezydent na wniosek Prezesa Rady Ministrów lub za zgodą parlamentu. Możemy sobie ja de facto ratyfikować lub nie. Stąd czas na przeprowadzenie konsultacji społecznych.

Sama kwestia wyższości umów międzynarodowych jest nieco skomplikowana. Na początek - możemy powiedzieć od razu, że umowa nie jest ważniejsza od konstytucji (art 188 konstytucji: Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach: zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją,). Ale czy jest ważniejsza od ustawy? To zależy jaka. Są bowiem dwa rodzaje umów międzynarodowych, o czym już wspomniałem. Pierwszy typ umowy międzynarodowej, to ten, której ratyfikacja wymaga zgody parlamentu (przez uchwalenie odpowiedniej ustawy). Konstytucja wyróżnia parę sytuacji, gdy parlament musi wyrazić zgodę. Umowa musi bowiem dotyczyć:


  • pokoju, sojuszy, układów politycznych lub układów wojskowych,
  • wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w Konstytucji,
  • członkostwa Rzeczypospolitej Polskiej w organizacji międzynarodowej,
  • znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym,
  • spraw uregulowanych w ustawie lub w których Konstytucja wymaga ustawy.

(Na podstawie art. 89 Konstytucji)

Ten typ umowy jest ważniejszy niż obowiązujące ustawy (na podstawie art. 188 punkt 2: godności ustaw z ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie,). Zgoda parlamentu oznaczać też może wiążące referendum ogólnokrajowe.

Drugi typ umów to te, które nie wymagają zgody parlamentu i one są "niżej" niż ustawy.

Umarła wolność słowa

Wolność słowa oznacza przyzwolenie na wyrażanie własnych poglądów z uszanowaniem innych. Nie bardzo wiem, jak ochrona praw innych może mieć na to wpływ... Ale w związku z tym, że przyznaje się do niewiedzy, to nie deklaruje, że to mit lub fakt. Jak wiecie lepiej- dajcie znać.

VPN mnie uratuje

Mit. VPN pozwala na połączenie przez internet z siecią wewnętrzną. Nie zmienia ono "widoczności" w internecie przez użytkownika, chyba, że do połączenia z internetem używa on istniejących w owej sieci wewnętrznej serwisach. Przy czym wtedy należy mówić o proxy.

Producent oprogramowania będzie mógł przeglądać moje logi

Mit. ACTA dopuszcza tego rodzaj dowodów, ale pozyskuje je sąd. Dokładnie tak jak w ustawie o prawach autorskich. Pisałem o tym.

Internet jest niefizyczny i oderwany od granic

Mit. Internet składa się z absolutnie fizycznych urządzeń, które pracują w konkretnych miejscach, które można dotknąć. Na dodatek - dane de facto też można zobaczyć. To przecież stany napięcia. "Chmura" tak naprawdę nie jest nad naszymi głowami. To wszystko jest fizyczne i bardzo konkretne.

To Polska, nie Korea

Heh... no way! Fakt. Przy czym sięgając do intencji krzyczących takie hasła. Chodzi zdaje się o to, że według protestujących ktoś próbuje wprowadzić podobne porządku jak panują w Korei Północnej. Tylko...

Tylko, że gdyby się zastanowić, to nie bardzo wiem, kto próbuje wprowadzić. W Korei Panuje "demokracja socjalistyczna". System, w którym teoretycznie chodzi o zniesienie własności indywidualnej na rzecz wspólnej, wzajemnej współpracy oraz o altruizm. Chichot historii, drodzy czytelnicy.

No chyba że separatyści rzeczywistości i abstrakcji internetu uważają, że u nich utopia się sprawdzi.

Wystarczy tego jadu

Mógłbym jeszcze trochę. O GIODO, o facebooku, o siedzących w pokojach studentach z 7 laptopami, o referendum i jeszcze coś. Ale sobie podaruje, dałem już upust swoim potrzebom. Mam nadzieje, że ktoś to poczyta i pomyśli sam za siebie.

A morał jest taki: wolność to już mamy. Teraz walczmy o wzajemny szacunek. 

inne

Komentarze