Oba projekty napędzane są zmodyfikowanym CryENGINE i chociaż statki kosmiczne nie za bardzo pasują do walk na miecze w realiach średniowiecznych, tak obie ekipy będą uczyć się od siebie sztuczek programistycznych. Deweloperom odpowiedzialnym za Star Citizena bardzo spodobała się animacja oraz wygląd postaci w Kingdom Come, dlatego postanowili porozumieć się z Czechami odpowiedzialnymi za nadchodzące dzieło RPG. Dla nich z kolei to ogromna szansa na przyśpieszenie prac nad rozplanowaną na 3 obszerne rozdziały grą, bo czerpać mogą z doświadczenia grupy, której pieniądze dały opcję niezależnego i nieskrępowanego rozwoju. Układ jest korzystny dla każdego.
Możliwe, że Chris Roberts i spółka wyniosą z tego jeszcze jedną rzecz, o której póki co za wcześnie mówić. Kiedyś wspominali o ewentualnej chęci przeniesienia kosmicznego symulatora także na konsole nowej generacji, a przecież Deliverance potwierdzono na Xboksa One oraz PlayStation 4. Przepisanie Star Citizena pójdzie więc sprawniej?