W poniedziałkowe popołudnie Wilson, który jest właścicielem amerykańskiej Gas Corporation of America, leciał prywatnym małym samolotem turystycznym z Houston do (brzmiącego zapewne znajomo dla fanów Tenacious D) Kickapoo w Teksasie. Podczas przelotu na wysokości 2830 metrów, drzwi samolotu rozszczelniły się na 3 cale. Różnica ciśnień spowodowała, że część rzeczy z pokładu po prostu wypadła.
Dopiero w Kickapoo Wilson zorientował się, że wśród tych rzeczy był jego iPhone 6. Biznesmen zaniepokoił się, jednak jeden z jego pracowników zwrócił mu uwagę na usługę Find My iPhone. Po powrocie do domu nie tylko przekonał się, że jego urządzenie jest wciąż sprawne, ale także dowiedział się gdzie się ono znajduje – w Joplin w Teksasie. Wilson postanowił po nie pojechać.
Po przybyciu na wskazane miejsce, Wilson ujrzał osła. Gdy do niego podszedł, zauważył, że pod drzewem nieopodal znajduje się jego zguba. Urządzenie, które spadło z wysokości niemal trzech tysięcy metrów, trafiło najprawdopodobniej między gałęzie drzewa, co zamortyzowało upadek. Poza zarysowaniami i uszkodzoną baterią, iPhone był w pełni sprawny. Osioł jest równie zadowolony, jak Wilson – za pomoc w poszukiwaniach otrzymał smakołyki.