Jak się okazuje, na problem zwracają również uwagę specjaliści związani z bezpieczeństwem, choć tym razem nie po to, aby po raz kolejny ostrzegać przed ewentualnymi skutkami zdrowotnymi. Jak wiadomo, wyzwania Momo rozprzestrzeniają się za pomocą mediów społecznościowych i wyjątkiem od tej reguły nie jest komunikator WhatsApp. Użytkownicy podszywający się pod postać lalki wysyłają wiadomości do swoich ofiar, zachęcając ich do dodania do swojej listy kontaktów.
Skutki mogą być jednak zaskakujące, bo jak informują eksperci z firmy Bitdefender, dodanie kontaktu do książki może się wiązać z zainfekowaniem telefonu i automatycznym udostępnieniem prywatnych danych użytkownika. Schemat działania osób stających za destrukcyjnymi dla młodych ludzi zagrożeniami jest bardzo podobny. Napastnicy przekonują ofiary, że zostały wybrane spośród innych, obcują z tajemnicą (...) Potem zaczynają się szantaże i zmuszanie do wykonywania kolejnych, coraz bardziej destrukcyjnych dla siebie i otoczenia, czynności. Dlatego bezpieczeństwo w sieci wiąże się nie tylko z ochroną danych osobowych czy dbaniem o bezpieczeństwo płatności... – komentuje Błażej Pilecki, Bitdefender Product Manager z firmy Marken.
Największą popularność lalki Momo przypisuje się tegorocznemu okresowi wakacyjnemu. Niebezpieczna zabawa stanowi zagrożenie w szczególności dla dzieci, które są łatwowierne, a specyficzna postać lalki może je skutecznie przestraszyć. Wzięcie udziału w zabawie może mieć śmiertelne skutki i nie jest to niestety wyolbrzymienie – jak dotąd jest już znany co najmniej jeden przypadek skutecznej próby samobójczej związanej z wyzwaniem Momo.