Na razie mówi się o puli nagród o łącznej wartości 200 tysięcy dolarów do rozdzielenia na najlepszych graczy w League of Legends i StarCraft II: Heart of the Swarm, ale to na pewno jeszcze nie wszystkie turnieje, które zostaną przeprowadzone. Organizatorzy podkreślają, że nie tylko frekwencja (73 tysiące fanów) zdecydowała o powtórzeniu finałów w Polsce, lecz również niesamowite reakcje publiczności, dopingującej swoich faworytów. Nastawiają się na jeszcze większe wydarzenie, celując między innymi w bicie kolejnych rekordów oglądalności. Twitch.tv i sieci społecznościowe mają zapłonąć.
Przypomnijmy, że transmisje z IEM 2014 przyciągnęły przed ekrany monitorów blisko 650 tysięcy widzów ze 180 krajów, którzy spędzili w sumie 13 milionów godzin na oglądaniu rozgrywek finałowych online. Rodacy najbardziej cieszyli się oczywiście z pierwszego miejsca Virtus.Pro w Counter-Strike: Global Offensive. Zgrani zawodnicy wzbogacili się o 100 tysięcy dolarów, zmuszając do zastanowienia młodzież wciąż niezdecydowaną, co robić w przyszłości. W graniu są pieniądze, ale liczy się tzw. skill.
IEM 2014 - wywiad - Virtus.Pro
Jeżeli jakiś fan świata elektronicznej rozgrywki jeszcze o dziwo waha się, czy odwiedzić Katowice w marcu, warto przejrzeć materiały przygotowane przez naszą redakcję podczas tegorocznych finałów. Intel Extreme Masters to nie tylko eSport, ale też szereg atrakcji rozgrywkom towarzyszącym, z wystawami sprzętu, konkursami na przebieranki, a także oczywiście masą gadżetów do wyłapania za darmo na różnorakich stoiskach. Przede wszystkim niemniej nie do podrobienia jest klimat pod scenami, kiedy serce samo rwie się do akcji, a gardło do dopingu. Bzik na punkcie gier to wcale nie szaleństwo...