Problem pojawiał się w kompilacjach 2004 oraz 1909. Ustalono, że dotyczył szwankującej integracji z Bing, ale jednak uszkadzał też wyszukiwanie lokalne. Tak na maszynach prywatnych, jak i środowiskach korporacyjnych. Przy czym tłumaczenie to jest o tyle wiarygodne, że w sieci szybko pojawiły się tweaki rejestru, które usuwały usterkę właśnie poprzez odcięcie wyszukiwarki Microsoftu. Efektywnie eliminowało to globalną dystrybucję zapytań.
Firma z Redmond winę za zamieszanie zrzuca na dostawcę światłowodów, który z nieujawnionej przyczyny doprowadził ponoć do częściowej awarii infrastruktury.
Usterkę zażegnano w ciągu około doby. Przy okazji obiecano przykładać w przyszłości większą wagę do redundancji. Microsoft podkreśla tylko, że problem leżał w całości po stronie serwerów i nie należy spodziewać się w związku z nim żadnej aktualizacji systemowej, aczkolwiek do wprowadzenia zmian może być konieczne ponowne uruchomienie komputera.
To już drugi przypadek w ciągu kilku ostatnich dni, kiedy to Windows 10 nie działa jak należy, a winę za taki stan rzeczy ponosi sam Microsoft. Cały czas nie milkną echa po nieudanej aktualizacji KB4532695, która potrafi narazić użytkownika na niebieskie ekrany śmierci (BSOD), a także niedziałające dźwięk oraz Wi-Fi. Jeszcze jest zbyt wcześnie, aby mówić o czarnej serii, ale trzeba przyznać, że nie stawia to wszystko dychy w korzystnym świetle.