Słuchawki douszne EarFun Air

Produkty marki EarFun przedstawiałem już dwukrotnie. Bezprzewodowe głośniki EarFun Go ciągle służą mi na balkonowych sjestach. Zupełnie inną historię mają bezprzewodowe fasolki Free. Niespełna miesiąc lub dwa po publikacji recenzji, zostawiłem je na biurku w pracy, urosły im nóżki i poszły zwiedzać świat. Tylko teraz nie wiem, czy poszły same, czy w czyimś towarzystwie. Dobra koniec tych żali. Dzisiaj chcę zaprezentować nowy model słuchawek dousznych EarFun o nazwie Air.

Tym razem postawiono na konstrukcję „młotkową”, która, moim zdaniem, jest o wiele bardziej wygodna, niż ta zastosowana w EarFun Free. W zestawie ze słuchawkami znajdziemy standardowy pakiet:

  • plastikowe etui, pełniące funkcję ładowarki,
  • kabel USB-C,
  • łącznie 4 zestawy wkładek o różnych rozmiarach,
  • instrukcję obsługi.

Etui zostało wykonane z matowego tworzywa sztucznego. Ma kompaktową i zajmującą mało miejsca obudowę o wyprofilowanym, zaokrąglonym kształcie. Posiada ono wbudowaną diodę informującą o stanie baterii. Na wieczku naniesiono logo producenta, a na spodzie znajdziemy port USB-C do ładowania. Etui można również ładować bezprzewodowo. Więcej na ten temat poniżej.

W środku, oczywiście, znajdziemy miejsce na dwie słuchawki, których poprawne osadzenie jest wspomagane przez magnesy i guziczek do sparowania gadżetu z telefonem. Każde otwarcie pokrywy etui włącza słuchawki i nawiązuje połączenie bluetooth.

EarFun Air, dla odmiany, zostały wykonane z lśniącego plastiku. Mają oryginalny i elegancki wygląd. Sprawiają wrażenie bardzo solidnych. Ponadto producent deklaruje spełnienie normy IPX7, które gwarantuje odporność na wodę i pył. Dzięki swojej charakterystycznej obudowie bardzo dobrze osadzają się w uchu, co gwarantuje, że nie wypadną nawet podczas dynamicznego ruchu głową. Każdy z młoteczków został wyposażony w przycisk pojemnościowy, służący do sterowania odtwarzaną muzyką, czy odbierania połączeń. Konfiguracji „skrótów” dotykowych nie możemy zmienić, więc trzeba zapoznać się z instrukcją :)

Dodatkowo każda ze słuchawek potrafi wykryć, czy znajduje się w uchu, czy też poza nim. W zależności od sytuacji, odtwarzanie treści na smartfonie może być automatycznie zatrzymane, gdy któryś z młoteczków zostanie wyciągnięty lub wznowione po włożeniu go z powrotem do ucha.

Dźwięk to w końcu najważniejsza cecha słuchawek. Na tym poletku EarFun Air nie zawodzą. Choć można przyczepić się do tonów wysokich, które są lekko przytępione. Średnie zaś są jak najbardziej w porządku. Bass wyczuwalny, choć mógłby być troszeczkę głębszy. Zmiana kanałów lewy/prawy jest bardzo wyraźna i dynamiczna. Ta opcja sprawdzi się przy oglądaniu filmów. Opóźnienia dźwięku względem wideo tu nie występują, w końcu został użyty kodek SBC. Podsumowując, jak na ten przedział cenowy (do 60$), jest bardzo dobrze.

Pojemność baterii etui to 500 mAh. Tyle powinno wystarczyć na czterokrotne naładowanie każdej ze słuchawek. Te posiadają ogniwa o pojemności 55 mAh, gwarantujące pracę do 7 godzin. Teoretycznie możemy sobie pozwolić na dwadzieścia osiem godzin słuchania muzyki, podcastów lub oglądania filmów. Pełny czas ładowania słuchawek w etui wynosi około 1,5 godziny, natomiast samo etui, naładujemy za pomocą kabla USB-C w dwie godziny lub bezprzewodowo w około 3,5 godziny.

EarFun Air mogę swobodnie zaliczyć jako kolejny udany model tej młodej, zaledwie dwuletniej firmy. Polubiłem te słuchawki za to, jak „trzymają” się w uszach i za jakość muzyki, która z nich płynie. Ponadto nikt z moich rozmówców czy to telefonicznych, czy przez VoIP, nie narzekał, że ma problem ze zrozumieniem mnie, albo że do konwersacji wdziera się niechciany szumu z zewnątrz. W końcu słuchawki posiadają możliwość redukcji hałasu, dzięki łącznie czterem mikrofonom zlokalizowanym na słuchawkach. Te mogą odfiltrować niepożądane dźwięki z otoczenia. Etui ładujące jest kompaktowe, a jego obła obudowa nie uwiera, gdy nosimy je w kieszeni. Przyznam, że EarFun Air są według mnie najlepszymi bezprzewodowymi słuchawkami (w swojej kategorii), jakie dotychczas recenzowałem. Są małe i lekkie, idealnie dopasowują się do moich uszu i pozostają w nich nawet podczas intensywnych treningów.