WOW PenDrive 256GB tak tanio!? biorę go!

Ostatnimi czasy rozglądam się za kupnem nowego pena, albowiem 4GB już mi nie wystarcza, zaś dysk 2,5" jest troszeczkę za duży, aby nosić go w kieszeni. Wziąłem na celownik "pamięci przenośne" firmy Kingston minimum 16GB. Skłoniła mnie do tego 5 letnia gwarancja sprzętu, spełniająca moje oczekiwania prędkość zapisu/odczytu (nie mam ich wygórowanych) i fakt że byłem z innych penów tej firmy bardzo zadowolony.

Z czystej ciekawości zacząłem obserwować za jaką sumę złotych kończą się aukcję Kingstona DT310 pamięci wartej około 600$ (źródło Buy.com ), której nigdy bym nie kupił za taką cenę. Ku mojemu zdziwieniu aukcję na Allegro oscylowały wokół ~150-650zł (PROMOCJA !?) - na czas pisanie tego wpisu było wystawionych 5 takich aukcji (z czego żadna z nich nie była utworzona przez użytkownika posiadającego więcej niż 80 pozytywów) - taka ciekawostka. Od razu wydało mi się to dziwne - fakt na Allegro czasami zdarzają się okazje, ale te ceny to jakaś anomalia.

Nie od dziś słyszy się, że na popularnych serwisach aukcyjnych pojawiają się tanie podróbki. Przyczaiłem się na jedną z aukcji i wygrałem "wymarzonego" (raczej podejrzanego) PenDriva! Nie zdradzę za ile... :/

Opakowanie pamięci było bliźniaczo podobne do tych, które wcześniej rozpakowywałem, zaś sama pamięć wyglądała tak samo jak oryginał ze strony Kingstona (chociaż plastik trochę kiepski jak na tak renomowaną firmę): LINK do strony prawdziwego producenta.

Po rozpakowaniu flaszki Windows jaki i Linux wykrył, że posiadam Pena o pojemności "256GB" (wtedy to nawet nie zauważyłem, że kupiona przez mnie pamięć nie przedstawiła się jako Kingston):

Pomyślałem super :), ale dla pewności użyłem H2testw, który serdecznie polecam dla użytkowników Windowsa do wykrywania prawdziwej pojemności pamięci flash (jest także alternatywa dla Linuxa nazywa się F3 ). Program pokazuje szczegółowe informacje na temat podanej pamięci i na dodatek jest łatwy w użyciu. Po godzinnym trwaniu testu końca nie było widać - czas do całkowitego zakończenia wynosił 42 godziny, zaś prędkość zapisu oscylowała wokół ~1,6 Mb/s - w tym momencie przestało mi się to podobać, więc dałem sobie spokój. Najgorszy jest fakt, że pliki wgrane przez H2testw po odmontowaniu urządzenia po prostu znikają (zaś informacja o wielkości zapisanych danych jest zgodna z tym co zostało zapisane w przeszłości).

Dlatego też nie szkoda mi było go "rozebrać" i zobaczyć jak wygląda w środku. Do tego użyłem tego co walało się na moim biurku. Zdjęcie obudowy nie sprawiło mi wielkiego problemu, całość rozłożyła się jak zabawka z jajko niespodzianki.

Jak widać na załączonym zdjęciu cały układ jest badziewnie zbudowany i na pewno nie wygląda na "256GB" podawane przez sprzedawcę. Kontroler zastosowany do budowy tego felernego układu to MW8209, więc po googlowałem trochę i znalazłem multum tematów na elektrodzie opisujących przypadki zakupionych fałszywych pamięci, gdzie takowy układ był zastosowany.

Próbowałem użyć narzędzi rekomendowanych przez użytkowników elektrody, aby chociaż uzyskać prawdziwą pojemność, ale podczas kilkunastominutowej walki "pendi" (tak go nazwałem) odmówił posłuszeństwa (nawet dioda przestała świecić i żaden system go nie wykrył) - po prostu zmarł.

Ostatecznie PenDrive wylądował w śmietniku. Tak właśnie się zakończyły moje ostanie zakupy sprzętu elektronicznego, a więc nie radzę zakupywać pseudo firmówek za małe pieniądze, albowiem na pewno źle na tym wyjdziemy... nie wspominam już o produktach "no-name", które pachną ryżem na odległość :)