YotaPhone 2, co dwa ekrany to nie jeden

Kiedy w 2014 przeglądałem recenzję YotaPhone 2, marzyłem o tym, aby móc sprawdzić samemu jak został zrealizowany pomysłu zamontowania dwóch ekranów w jednej słuchawce. Jednak cena nowo wydanego gadżetu przez Rosjan potrafiła sukcesywnie wybić pomysł zakupu. W naszych rodzimych sklepach kosztował plus/minus 2500 zł. I taka cena trzymała się do listopada bieżącego roku, w którym to YotaPhone 2 (YD206) zaczął pojawiać się we wszystkich chińskich internetowych sklepach, gdzie aktualnie możemy go wyhaczyć za 120$ (Tomtop.com ). Już trochę lepiej prawda? Fakt telefon jest dość stary, albowiem swoją premierę miał na początku roku 2014 i jego parametry nie pachą świeżością — Snapdragon 801 i 2 GB RAM. Jednak to mi nie przeszkadzało, ciekawość była silniejsza i przy okazji listopadowych promocji telefon trafił w moje ręce.

Yotka zapakowana jest w bardzo eleganckie pudełko, które rozkłada się na trzy segmenty, w których znajdziemy telefon i popakowane w osobne mniejsze kartoniki akcesoria.

Naprawdę „czuć”, że kiedyś był on sprzedawany jako towar z wyższej półki. W skład powitalnego zestawu prócz instrukcji, ładowarki, płaskiego kabla microUSB dostaniemy słuchawki i bajerancki dynks do otwarcia szufladki na kartę nanoSIM.

Wygląd

Telefon tuż po wyjęciu z pudełka prezentuje się świetnie. Wszystkie elementy są ze sobą znakomicie spasowane. Nic nie skrzypi, nie uwiera. Naprawdę rewelacja. Główny 5-calowy ekran AMOLED (441 ppi) o rozdzielczości Full HD oferuje świetne kąty widzenia, kontrast i bardzo dobrze nasycone kolory.

Myślę, że w tym przedziale cenowym nic lepszego nie znajdziemy. Nad wyświetlaczem znajdziemy aparat, głośnik, czujniki zbliżenia i natężenia światła. Obracając Yotkę na plecy, ukaże nam się 4-calowy ekran o rozdzielczości 960 x 540 pikseli i wykonany w technologii E Ink.. Tylny ekran możemy dowolnie konfigurować dzięki dedykowanej aplikacji YotaHub, w której możemy zdefiniować ilość paneli i ich zawartość w postaci widgetów.

Panele także możemy wykorzystać jako czytnik e-booków lub odtwarzacz muzyki. Na ekranie pojawiaj się wszystkie notyfikacje systemowe, między innymi o otrzymanych wiadomościach, czy nieodebranych połączeniach. E Ink zawsze jest włączony, więc nie potrzebujemy uruchamiać głównego ekranu, aby mieć podgląd na aktualny status powiadomień. Wyświetlacz ten możemy używać jako dodatek do głównego AMOLEDA lub jako pełnowartościowe zastępstwo, albowiem swobodnie możemy uruchomić na nim każdą aplikację dostępną w telefonie.

Klawisze znajdziemy tylko po prawej stronie słuchawki. Standardowo jako pierwsze będą klawisze sterujące głośnością, a pod spodem przycisk włączania ekranu. Klawisze standardowe dla systemu android zostały zwirtualizowane i są oczywiście częścią wyświetlacza. Slot na kartę SIM został okryty pod klawiszami głośności.

Na dolnej krawędzi umieszczono głośnik w towarzystwie wejscia microUSB, a na górze gniazdo słuchawkowe jack.

W telefonie zabrakło miejsca na kartę pamięci, ale myślę, że wbudowane 32 GB (w tym ~24 przeznaczone dla użytkownika) powinno swobodnie starczyć każdemu. Ogólnie telefon dobrze leży w dłoni i bez problemu da się go obsłużyć jedną ręką.

System

YotaPhone 2 sprzedawany jest w różnych zakątkach naszego globu i dla tego oprogramowanie preinstalowane na nim nieraz dość nieznacznie się różni od siebie. Przez to, że kupiłem telefon w sklepie wysyłkowym Tomtop.com, to mój egzemplarz został wyposażony w chińską wersję romu z Androidem 4.4.3.

Sam system jest praktycznie czysty od niepożądanego crapware. Oczywiście nie licząc oprogramowania wykorzystującego potencjał ekrany E Ink (Yota Reader, YotaHub). Yota Devices zdecydował się, aby preinstalować cały zestaw aplikacji od Googla, które sukcesywnie są aktualizowane. Dlatego też jako domyślną przeglądarką został Chrome, a główną nakładką systemu został Google Launcher.

System działa bardzo dobrze, płynnie i stabilnie.

YotaHub

Jak pisałem wcześniej aplikacją do zarządzania „dodatkowym ekranem" jest właśnie YotaHub. Posada ona trochę mało intuicyjny interfejs, jednak po kilku próbach konfiguracji bez problemu ją rozgryziemy. Po uruchomieniu możemy wybrać jeden z trybów pracy YotaCover lub YotaPanel.

W pierwszym trybie możemy wybrać jaka tapeta lub zestaw tapet będzie wyświetlany na ekranie w towarzystwie rzędu 4 ikon z powiadomieniami. Na telefonie znajdziemy kilkanaście spersonalizowanych tapet, które znakomicie prezentują się w odcieniach szarości.

Taki prosty sposób można zmienić wygląd swojego telefonu, albowiem E Ink zawsze jest aktywny. Drugi tym ekranu to YotaPanel. W nim możemy wybrać i ułożyć w dowolny sposób szereg praktycznych widgetów, dzięki któremu nie będziemy musieli uruchamiać „głównego ekranu”. Producent przygotował ich sporo od kilku propozycji wyglądu zegara, po kalendarz, prognozy pogody, skróty do kontaktów lub aplikacji.

YotaEnergy

To tryb oszczędzania energii dodany przez producenta, aby wydłużyć czas pracy na baterii. Użytkownik sam może zdecydować, kiedy tryb ma zostać włączony – wyznacznikiem jest procentowy wskaźnik akumulatora.

Także dla nas pozostaje decyzja, jakie funkcje mają zostać zachowane, a jakie przełączone w stan uśpienia. YotaEnegry także zmienia funkcjonalność ekranu E Ink. Pozostawia aktywny tylko jeden panel, w którym możemy znaleźć najważniejsze funkcje. To podejście ma zagwarantować dodatkowe kilka godzin pracy. Dla mnie tryby oszczędzania energii mogą być włączone co najwyżej w nocy, kiedy nie korzystam z smartfona, w innym przypadku sobie tego nie wyobrażam. Jednak tryby YE nie włączymy o określonej porze, a szkoda.

Benchmarki

Yotaphone 2 (YD206) jako już telefon z dwuletnim stażem rynkowym, choć jego sercem jest czterordzeniowy Qualcomm Snapdragon 801 z Adreno 330 na pokładzie. To chociaż, że ten układ jest już technologiczni stary, to nadal jary i w 2016 radzi sobie całkiem dobrze. Wyniki z Benchmarków są porównywalne do nowszych modeli smartfonów, ale z tego samego segmentu cenowego, np. Xiaomi Redmi 3.

Bateria

Dla mnie najsłabszym ogniwem tego telefonu jest akumulator. Bateria wybrana przez producenta posiada pojemność 2500 mAh. Standardowe użytkowanie tej słuchawki, czyli surfowanie po internecie, kilka rozmów i odpisywanie na wiadomości. Powoduje, że bateria dosłownie znika w oczach. Zauważyłem, że apetyt na baterie rósł, kiedy telefon był podłączony do sieci WiFi. Wtedy czas racy na baterii wynosił maksymalnie 12 godzin. Jeśli zostaniemy włączoną transmisją danych GSM, to bateria potrafiła dociągnąć do 1,5 dnia – jakiś bug?
Warto wspomnieć, że ładowarka dołączona do zestawu posiada podświetlany na biało napis „YotaPhone”, który gaśnie, gdy bateria zostanie naładowana w 100%.

Komunikacja (GPS i zasięg)

Yotka nie ma żadnych problemów z zasięgiem. Miałem okazje przez tydzień przebywać w dość hardkorowych warunkach, gdzie było dużo zakłóceń. A ten rosyjski telefon naprawdę dawał radę. Jeśli chodzi o obsługę częstotliwości, warto zapoznać się z wynikiem strony (https://www.frequencycheck.com/compare-devices/qkjseR/yota-yotaphone-2-yd201/yota-yotaphone-2-yd206), albowiem YotaPhone 2 jest sprzedawana w dwóch różnych modelach. Jakość rozmów oceniam na solidną 5. GPS działa znakomicie, nie ma żadnych problemów z łapaniem fixa, czy gubieniem lokalizacji. Oczywiście jako telefon (kiedyś) z wyższej półki został wyposażony w szereg sensorów: akcelerometr, żyroskop, czujnik pola magnetycznego i kilka jeszcze innych ;)

Aparat

Rozdzielczość głównego aparatu nie zaskakuje, a bardziej smuci w porównaniu z tym co dają dzisiaj inni producenci za tą samą cenę. Dla mnie aparat w telefonie to tylko dodatek i najczęściej z niego korzystam, kiedy muszę pstryknąć fotkę jakimś dokumentom — Office Lens rulez! Zdjęcia wykonywane w świetle dziennym są naprawdę spoko, gorzej oczywiście jest w nocy, gdzie szum, w parze z rozmyciem powoduje, że otrzymujemy nieostrą mozaikę. Jak zawsze poniżej jest link do nieskompresowanych przykładów, więc możecie ocenić sami.

Z ciekawostek, warto dodać, że podczas robienia zdjęcia na ekranie E Ink, pojawia się grafika starego aparatu lub napis „smile”. Co daje wrażenie, że producent do tej funkcjonalności podszedł naprawdę z głową.

Podsumowanie

Yotaphone 2 jako telefon za 120$ jest dość fajną propozycją, bo otrzymujemy naprawdę dość oryginalną słuchawkę, wyróżniającą się na tle nudnych kopiowanych po sobie modeli. Pomysł z dwoma ekranami jest strzałem w dziesiątkę, po dwóch tygodniach korzystania z Yotki można się przyzwyczaić, że maila lub smsa można przeczytać na E Inku, bez konieczności uruchamiania głównego ekranu. Dodatkowo drugi ekran może posłużyć nam jako czytnik elektronicznych książek.Rosyjski telefon został dobrze wykonany, a użyte materiały są bardzo dobrej jakości. Podczas korzystania wadziły mi tylko dwie rzeczy. Android w wersji 4.4.3 – mógłby być nowszy i słaby czas pracy na baterii. Po za tym telefon jest zacny ;)

Zmieniamy Androida? Uda się?

Temat starego systemu od Googla mnie męczył. Nie wiem skąd pomysł producenta, aby produkować swój telefon z oddzielnymi konfiguracjami oprogramowania dla różnych regionów i z różnymi wersjami systemu. Tak jak pisałem w mojej recenzji, ja swoją Yotkę kupiłem na chińskim portalu i standardowo otrzymałem rom z tego regionu. Zaś dla Europy, czy Rosji mamy dostępne wydania z tego roku i Androidem w wersji piątej. Pomyślałem, że warto przyjrzeć się tematowi flashowania i może uda mi się zmienić system. A z tą zmianą możliwe, że znikną moje problemy z baterią, kiedy mam włączony moduł WiFi.
Potrzebne było przewertowanie kilku stron z forum XDA, aby się dowiedzieć, że producent na swoim publicznym FTP (ftp://fw.ydevices.com/ ) udostępnia narzędzie do flashowania i wszystkie wydane romy.

Pierwszym krokiem jest pobranie wspomnianego flashera i jego instalacja na systemie Windows (zalecana jest 7).

Po uruchomieniu programu dostaniemy do wyboru dwie funkcje: pobranie nowego oprogramowania lub od razu flashowanie.

Oczywiście pierwsze musimy pobrać odpowiedni soft. Dlatego wybieramy 2.
W kolejnym korku musimy wybrać region i konkretną wersję, która nas interesuje.

W moim przypadku był to EU i wersja 5.0.0-EU1.1.124b.zip. Po około 10 minutach wszystko co niezbędne zostało pobrane.

Aby rozpocząć proces flashowania musiałem wyłączyć moją Yotkę i włączyć ponownie z wciśniętym przyciskiem odpowiedzialnym za zmniejszenie głośności. Na ekranie rozbłysł napis „Download..." i w taki stanie podłączyłem telefon do PC.
Dodatkowo przed zalaniem nowego oprogramowania musimy jeszcze raz potwierdzić naszą decyzję, wciskając na klawiaturze klawisz Y.

Teraz pozostało nam tylko czekać. Po wgraniu oprogramowaniu telefon sam się uruchomi. Jak zawsze po zmianie romu pierwszy boot-up trwa nieco dłużej.

Jak będzie spisywał się Android 5.0 (ciekawostką jest to, że zmienił się model na YD201) dam znać w komentarzach, albowiem wgrałem go tuż przed publikacją tego tekstu ^^.  

sprzęt

Komentarze