Moderacja filmów dla najmłodszych w YouTube Kids zaliczyła sporo wpadek. O najbardziej spektakularnej pisaliśmy w ubiegłym roku – automat przepuścił brutalną kreskówkę, w której brały udział postacie z serialu „Świnka Peppa”. Potem okazało się jeszcze, że w YouTube Kids znajdziemy sporo wątpliwej jakości albo wręcz bzdurnych dokumentów, udowadniających że Obcy zbudowali piramidy, ziemia jest płaska, a wszystkie teorie spiskowe świata są prawdziwe. Wikipedia nie pomoże.
Dlatego też YouTube postanowił w końcu pozbyć się wadliwej, automatycznej moderacji. Materiały dostępne w YouTube Kids będą dobierane przez osoby z krwi i kości. Zamiast usuwać skutki złej moderacji po fakcie, moderatorzy zastosują mechanizm „białej listy”. Będą na nią trafiać kanały uznane za nieszkodliwe i tylko ich materiały będą mogły być oglądane przez dzieci.
Oczywiście w planach jest też przeczesanie obecnych zasobów YouTube'a dla dzieci i usunięcie z nich wszelkich materiałów nieodpowiednich według obowiązujących obecnie standardów. Rodzice w końcu będą mogli odetchnąć i nie śledzić poczynań dzieci w Internecie przez całą dobę.
YouTube Kids ma problem nie tylko z kiepsko cenzurowanymi materiałami. Odkąd na początku 2015 roku aplikacja pojawiła się w sklepach, reklamodawcy szaleli z zamieszczaniem w niej swoich materiałów komercyjnych. Jednak z powodu kiepskiej moderacji treści reklamodawcy uciekają z tej platformy (może to i lepiej?), więc traci ona nie tylko użytkowników, ale i źródła dochodów.