Zaskakujące podejście Google. Chodzi o reklamy w Gemini
Google to firma, która swoją wielkość zbudowała na wyszukiwaniu i zarabianiu z reklam. Tym bardziej zaskakuje jej podejście do wdrożenia reklam w Gemini. Przedstawiciele firmy nie oszczędzają przy tym OpenAI, które obrało inną drogę.
Infrastruktura zasilająca działanie asystentów sztucznej inteligencji kosztuje. OpenAI stara się zebrać 100 miliardów dolarów od inwestorów, by zabezpieczyć swoją działalność i wypuszczać nowe produkty. Firma przez lata zmieniła swoje oblicze i z projektu open-source stała się podmiotem komercyjnym. Tę zmianę symbolizuje plan wprowadzenia reklam do ChataGPT.
Na takie podejście mógłby także zdecydować się Google, który przez lata budował swoją pozycję między innymi dzięki pieniądzom z Adsense czy reklamom wewnątrz wyszukiwania. Okazuje się, że firma nie szuka w pracy asystenta sztucznej inteligencji nowego źródła przychodu, przynajmniej na razie.
Google nie chce reklam w Gemini. Skupia się na rozwoju narzędzi
Obecnie, gdy korzystamy z asystenta Gemini, zarówno w osobnej aplikacji, jak i podczas korzystania z Trybu AI w wyszukiwarce, nie otrzymujemy reklam. Podobnie rzecz ma się z podsumowaniami AI, które Google umieszcza w górnym fragmencie strony. Dan Taylor, wiceprezes ds. reklam w Google zapewnia w rozmowie z Business Insider, że taki stan rzeczy się utrzyma. "Nie ma planów wprowadzenia reklam w aplikacji Gemini" - przyznaje.
Zdaniem Dana Taylora "Wyszukiwanie i Gemini to komplementarne narzędzia z odmiennymi rolami". Zadaniem wyszukiwarki jest "pomaganie w odkrywaniu nowych informacji, które mogą dotyczyć komercyjnych interesów jak nowe produkty czy usługi". Wiceprezes przyznaje: "Widzimy Gemini jako pomocnika w tworzeniu, analizowaniu i kompletowaniu tych potrzeb".
To niejedyny taki komentarz. Demis Hassabi przyznał w rozmowie z Alexem Heathem, że firma nie ma "jakichkolwiek planów", by wprowadzić reklamy do Gemini. Jednocześnie nie powstrzymał się on od komentarza wobec decyzji OpenAI: "To interesujące, że zdecydowali się na to tak wcześnie. Być może czują, że muszą wygenerować większy przychód".
Konwertowanie zainteresowania z rozmów z chatbotem na reklamy może być trudne. Z jednej strony użytkownik dostarcza sporo odpowiednich informacji do trafienia z odpowiednią reklamą. Z drugiej strony może mieć obawy o prawdomówność odpowiedzi asystenta, jeżeli ten dostarczy użytkownikowi kontekstową reklamę pokrywającą się z zapytaniem.
Michał Mielnik, dziennikarz Wirtualnej Polski