r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Aktualizacja Maadajävri dla Sailfish blokuje bootloader Jolla Phone

Strona główna AktualnościSPRZĘT

W miesiąc po rozpoczęciu sprzedaży telefonu Jolla Phone wydano trzecią już aktualizację systemu Sailfish oznaczoną numeracją 1.0.2.5 i nazwą kodową Maadajävri. Poprawia ona wiele zgłoszonych przez użytkowników błędów, ale dodaje również kilka funkcji jakich brakowało: m.in. synchronizację z kalendarzem na koncie Google (niestety działającą tylko w jedną stronę), menu przywracania, czy też wsparcie dla kamery w aplikacjach z Androida. Jak się jednak okazało, fińska firma po świętach dała również znacznie mniej miły prezent. Okazało się bowiem, że aktualizacja ta zablokowała bootlader urządzenia, co odebrano jako bezpośredni cios w społeczność i przewrócenie do góry nogami do tej pory jasnej i klarownej sytuacji.

Dla zwykłego użytkownika w zasadzie nie ma tu żadnych zmian. Problem pojawia się w wypadku deweloperów, bo zablokowany bootloader oznacza, że urządzenie może uruchamiać tylko kernele i system podpisane za pomocą kluczy jakie są w posiadaniu producenta. Oznacza to, że w takiej sytuacji nie ma możliwości zamiany Sailfish na coś innego, lub jego zmodyfikowanie niczym w przypadku customROMów z Androida. Nie trzeba było długo czekać na reakcję społeczności. Ta, nie bez powodu zresztą, rzuciła się na raczkującego producenta: na forum Maemo Talk jak i systemie zgłoszeń together.jolla.com znaleźć można dyskusje o tym, że to koniec przygody niektórych osób z tą platformą, a kupione urządzenia zostaną sprzedane.

Niektórzy z deweloperów zapowiedzieli również wycofanie swoich aplikacji ze sklepu Jolla. Jak natomiast całą tą sytuację tłumaczy sam producent? Według niego wynika to z troski o dane użytkowników. W wypadku zagubienia lub kradzieży urządzenia z odblokowanym bootloaderem możliwy jest dostęp do wszystkich danych zawartych w urządzeniu. Informuje on również, że postara się w przyszłej wersji dać deweloperem możliwość ingerencji w oprogramowanie, choć póki co nie wiadomo dokładnie, na czym miałoby to polegać.

r   e   k   l   a   m   a

Oczywiście system jako taki nadal ma pozostać platformą otwartą, jednakże jeśli sytuacja się nie zmieni, na atrakcyjności straci samo urządzenie, które jest w pewien sposób filarem firmy. Trudno zrozumieć taki krok ze strony producenta. Możemy go sobie tłumaczyć tak jak i on, ale postawmy sprawę jasno: gdyby podobnie do Jolli w dłuższej perspektywie (tj. najpierw obietnice składane użytkownikom, a potem taki numer) zachował się jakikolwiek inny producent np. smartfonów z Androidem, to nie zostawiono by na nim suchej nitki. Nie może być inaczej i w tym wypadku.

To, że firma zaciągnęła spory kredyt zaufania i tak naprawdę dopiero zaczyna swoją walkę na rynku nie oznacza, że można dać przyzwolenie na takie działania. Wręcz przeciwnie, dotychczasowa polityka względem społeczności powinna być kontynuowana, bo w przeciwnym wypadku okręt który ledwo co wypłynął z portu szybko trafi na dno jako wrak. Niestety, dla wielu może to być zawód, którego szybko Finom nie wybaczą. Mimo wszystko na chwilę obecną najlepiej zachować zimną krew i poczekać, jak rozwinie się sytuacja. Teraz wszystko w rękach firmy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.