r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Candy Crush Saga, czyli crapware w Windows 10 będzie instalowało się automatycznie

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Firma Microsoft ogłosiła radośnie, że wkrótce po tym, jak na rynku pojawi się system Windows 10, wszyscy jego użytkownicy zostaną automatycznie uraczeni grą Candy Crush Saga. Redmond było pewnie przekonane, że wiadomość o okienkowym wydaniu (nie)sławnego przenośnego hitu ucieszy użytkowników, jednak internauci zastanawiają się, na co im samoczynnie instalujące się oprogramowanie rozrywkowe. Oczywiście zabawa z tzw. crapware to sprawa biznesowa, choć przedstawia się to w innym świetle.

Firma swój niby świetny pomysł wpychania wszystkim nabywcom Windowsa 10 na siłę cukierkowego wytworu King Digital motywuje wielką popularnością dzieła. Podkreśla przy tym wyjątkowość systemu, jako platformy do grania, stawiając tytuł na równi z... nieśmiertelnym pasjansem czy saperem. Nie wiadomo niestety czy czasem się nam w ten sposób nie sugeruje, że Candy Crush Saga też nie będzie się dało odinstalować. W samych superlatywach promuje się prosty tytuł, zapominając wspomnieć o tym, że jego wersje przenośne (Android, iOS plus od niedawna Windows Phone) mocno krytykowane są za kupowanie żyć, a więc system mikrotransakcji. To odbiera frajdę z rozgrywki.

Wystarczy trochę poszperać, by szybko okazało się, że wcale Microsoftowi oraz szefom King nie zależy na umilaniu użytkownikom komputera czasu, a chodzi o pieniądze oraz poszerzenie zasięgu. Zaledwie kilka godzin przed ogłoszonym na szybko partnerstwie, ujawniono jak bardzo spadły producentom gry przychody, za czym poszybowały w dół ceny jej akcji na giełdzie. Inwestorów zapewniono, że do końca tego roku sytuacja się poprawi, a teraz wiadomo już, w jaki sposób planuje się to osiągnąć. Wciskając ludziom grę na siłę. Microsoft przebąkuje coś zarazem o „promocji” ograniczonej czasowo.

r   e   k   l   a   m   a

Trudno nie odbierać całej sytuacji jako testów próbnych nowego sposobu na zarobek. Jak tylko umowa z King Digital się skończy, na bank znajdą się inni chętni, by za opłatą móc doinstalować ludziom automatycznie własne programy. Ciekawe, że aplikacje samoczynnie ściągające oprogramowanie na telefony komórkowe traktuje się już w kategoriach trojanów. W przypadku Windows 10, gdzie użytkownik stawiany jest przed faktem (nie)dokonanym, a więc na siłę uświadamiany, co dostanie, Microsoft pewnie wypromuje to na fajną, przydatną funkcję, ułatwiającą tylko życie komputerowcom. Mało kogo obchodzi, że dzień w dzień fani PC walczą raczej o czystość swego systemu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.