r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

„Chłopakom wstęp wzbroniony” – czy kobieca liga w e-sporcie ma sens?

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Intel Extreme Masters w Katowickim Spodku zbliża się wielkimi krokami. Podobnie jak w ubiegłym roku, równolegle odbywać się będzie Intel Challenge, czyli turniej Counter-Strike: Global Offensive kobiecych drużyn, z pulą nagród wysokości 30 tysięcy dolarów. Walczyć będą drużyny WRTP (faworytki turnieju, trzy z nich należały do Bad Monkey Gaming, która zdobyła pierwsze miejsce w ubiegłym roku), Team ACER oraz Counter Logic Gaming Red. Dziewczyny z polskiego ALSEN-Team niestety nie dostały zaproszenia. W ubiegłym roku zajęły czwarte miejsce.

Zanim do Katowic zawitał Intel Challenge, polska publiczność mogła oglądać damski turniej w Łodzi… w 2009 roku w CS. W naszym kraju damska scena e-sportowa jest malutka i bardzo skromna.

Na razie wygląda na to, że o udział w puli nagród głównego turnieju, wysokości 500 tysięcy dolarów, walczyć będą tylko panowie. Nie oznacza to, że panie nie próbowały swoich sił. O miejsce w turnieju CS:GO walczyła między innymi polska drużyna RedFox Gaming.

r   e   k   l   a   m   a

Dlaczego potrzebna jest osobna liga?

Na fakt, że w sporcie kobiety nie konkurują z mężczyznami, nikt nie narzeka. Różnice anatomiczne między płciami są na tyle istotne, że startowanie na jednej bieżni nie ma najmniejszego sensu. Gdy przychodzi do gier bardziej umysłowych, w których siła mięśni i długość kończyn nie ma znaczenia, zaczynają się schody. Świetnym przykładem są szachy, gdzie istnienie kobiecej ligi budzi sporo kontrowersji – jedni uważają, że tak łatwiej zachęcić kobiety do grania, inni, że kobiety grające w szachy po prostu ładniej prezentują się na plakatach sponsorów turniejów. Dziewczyny grające w Halo czy CS:GO też świetnie wyglądają na plakatach, ale czy naprawdę potrzebują własnej ligi? Prawdopodobnie tak, choć wielu się to nie podoba.

Niektóre kobiety nie chcą się odcinać od reszty graczy i wiele z nich marzy o tym, by brać udział w tych samych turniejach, co „płeć brzydka” i oczywiście wygrywać tak samo wysokie nagrody – w końcu mogą być tak samo dobre. Posłuchajcie, co mają do powiedzenia członkinie sponsorowanej przez Intela drużyny LGB, grającej w CS:GO. Nie chodzi im zapewne o miłe towarzystwo. Podstawowym problemem jest to, że liga kobieca nie daje takich możliwości rozwoju i perspektyw, jak męska.

Podobne marzenia ma drużyna Property, także grająca w CS:GO.

Dlaczego więc „jest jak jest”? Julia Kiran (Juliano) z drużyny WRTP w wywiadzie przed ubiegłorocznym IEM (wtedy Bad Monkey Gaming) powiedziała, że głównym problemem jest to, jak kobiety patrzą na grę. Ich perspektywa jest zupełnie inna od męskiej. Od początku wychodzą z błędnego założenia, że nie mają z facetami szans, bo przecież zawsze tak było i zawsze tak być musi. W efekcie nie ćwiczą z takim zacięciem i nie poświęcają swojej pasji tyle czasu, co mężczyźni, a więc nie rozwijają skrzydeł w pełni.

Istnienie damskich drużyn i damskich rozgrywek Juliano tłumaczy także tym, że mężczyźni nie chcą grać z kobietami. W wywiadzie zwróciła uwagę na pewnego rodzaju rywalizację między płciami, przykrytą pudrem równouprawnienia, przez co podział lig jeszcze przez jakiś czas będzie konieczny. W innych warunkach wiele kobiet nie zdecyduje się na grę.

Problem leży nie tylko po stronie innych graczy. Prawdopodobnie menedżerowie i trenerzy też nie chcą z kobietami pracować. Mówił o tym dwa lata temu menedżer Universal Soldiers Maciej Pałac (Amarow). W wywiadzie przedstawił pogląd, że w e-sporcie kobiety są tylko maskotkami i każdy to tak traktuje, ale nikt o tym nie mówi. Opisał też swoje doświadczenia z żeńską drużyną:

[...] kobiety mają to do siebie ze ich „spiny” i „darcie kotów” bywa wręcz tragiczne w porównaniu do mężczyzn. Ostatnią współpracę mogę podzielić na miłą i niemiłą. Miła, to wtedy jak było spokojnie zero wojenek pomiędzy dziewczynami. A niemiłe ehhhh… Czasami… to ich podejście i tok myślenia…
– Amarow

Nie wiadomo, czym dziewczyny spod szyldu Universal Soldiers zaszły mu za skórę, ale wesoło nie było. Wywiad został przeprowadzony niedługo po rozwiązaniu drużyny. Warto jednak doczytać do końca, bo w tym samym artykule na inny problem zwrócił uwagę Piotr Adamski (hypia), były redaktor CSGames.pl, gracz i organizator wielu e-sportowych imprez.

W chwili obecnej panie „niestety” pełnią rolę tzw. maskotek e-sportowych. Dobrym tego przykładem jest fakt, gdy na serwerze pojawi się już jakaś dziewczyna, to nagle cała męska część graczy ślini się słysząc jej głos i próbuje się jej przypodobać.
– hypia

Oczywiście są też damskie drużyny, które świetnie czują się w swoim gronie i grają razem całe lata. Przykładem jest Team ACER, który zobaczymy w Katowicach. Dziewczyny konkurują zarówno z innymi damskimi zespołami, jak i z męskimi, ale czują się dobrze w obecnym, tylko żeńskim składzie. Choć w wywiadzie twierdziły, że umiejętności w grze nie zależały od płci, a jedynie od zaangażowania w trening, wolą nie grać w zespołach mieszanych i lubią czysto kobiece zawody.

Heather Mumm (sapphiRe z Team Karma, weteranka CS-a) też woli grać w damskich turniejach. Jest zdania, że to dzięki kobiecej lidze powstało wiele drużyn i wiele pań zdecydowało się zagrać na wyższym poziomie.

Utytułowana Stephanie Harvey (missharvey), obecnie pracująca w Ubisofcie w Montrealu i grająca pod szyldem CLG, dorzuca swój powód, dla którego czasami warto oddzielać ligi: nieprzyjazne środowisko. Missharvey gra od dziecka i nie wiedziała, że jest pionierką. Szybko się jednak przekonała, jak toksyczne może być środowisko graczy – zwłaszcza gdy mogą kogoś poniżać anonimowo, nie widząc smutnego oblicza drugiej osoby.

Dziewczyna musi obrosnąć grubą skórą, by poradzić sobie z całą tą nienawiścią. [...] Z czasem ludziom znudzi się obrażanie dziewczyn tylko dlatego, że są dziewczynami. Póki co, spotykam się z tym praktycznie codziennie.
– missharvey

Kilka takich sytuacji potrafi skutecznie zabić motywację do rozwijania umiejętności, nie tylko w dziewczynie. Zainspirowana działaniami Anny Prosser Robinson, pracującej między innymi z drużyną Evil Geniuses Lair, Stephanie postanowiła stworzyć przestrzeń przyjazną kobietom (ale nie tylko dla kobiet). Tak powstał projekt Missclicks, promujący równość i emanujący pozytywną energią, w którym Anna prowadzi niektóre programy.

Turnieje tylko dla kobiet spotykają się z cieplejszym przyjęciem, niż zawody tylko dla mężczyzn. Sporą burzę wywołał turniej Heartstone w 2014 roku, gdzie organizatorzy zaznaczyli, że w zawodach mogą wziąć tylko mężczyźni z Finlandii. Organizatorzy wyjaśnili, że turniej to eliminacje do Mistrzostw Świata w Baku i jest zgodny z wytycznymi Międzynarodowej Federacji e-Sportu. Jeśli na wyższym poziomie zagrać mają jedynie mężczyźni, a eliminacje wygrałaby kobieta, liga miałaby poważny problem organizacyjny. Podział został podobno wprowadzony przez Federację, by promować e-sport jako „prawdziwy” sport, a przecież w sporcie podział lig ze względu na płeć jest normalny.

Liga lidze nierówna

Życie profesjonalnego gracza nie jest proste i mało kto może się utrzymać z wygranych w różnych turniejach, a gdy popatrzymy na zarobki, widać ogromną przepaść między płciami. Turnieje tylko dla kobiet mają zazwyczaj mniejszą pulę nagród, a gdy już wyłoniona zostanie zwycięska drużyna, poza czekiem dostaje kolekcję negatywnych komentarzy. Krytycy takich zawodów uważają, że nie mają one znaczenia i kobiety nie zasługują na wygrane nagrody. Jeszcze gorzej jest, jeśli damska drużyna dostanie podkładki pod myszy od sponsorów, bo przecież lepszy gracz powinien dostać tę podkładkę.

Pod tym względem Counter-Strike: Global Offensive jest grą wyjątkową, gdyż od lat grają w nią kobiety i w różnych częściach świata odbywają się kobiece turnieje. League of Legends Championship Series pierwszy raz miał gościć kobietę dopiero w ubiegłym roku. Maria Creveling (Remilia) zasłynęłam tym, że nie tylko opanowała granie Threshem, mającym opinię jednej z najtrudniejszych postaci w LOL, ale robiła to perfekcyjnie. Postanowiła jednak nie brać udziału w turnieju i opuściła Renegades. Prawdopodobnie zarobki nie były dla niej zadowalające.

Jeśli spojrzymy na listę najlepiej zarabiających, profesjonalnych graczy, nie znajdziemy na niej wielu kobiet. W ubiegłym roku, według danych SuperData Research, stanowiły 1%, mimo że na widowni kobiety zajmowały wtedy 13% miejsc.

Raport nie wskazał konkretnych osób, ale można spokojnie założyć, że jedną z dwóch kobiet, które znalazły się na liście 200 najlepiej zarabiających profesjonalnych graczy, była Sasha Hostyn (Scarlett), grająca w StarCrafta II – grę niezbyt popularną wśród kobiet. Scarlett zgarnęła ponad 115 tysięcy dolarów w samych nagrodach z turniejów. Prawdopodobnie ma na co narzekać także Katherine Gunn (Mystik), grająca w Halo i Dead or Alive 4. Na jej konto wpłynęły wygrane o łącznej wartości około 120 tysięcy dolarów oraz wpis do Księgi Rekordów Guinnessa.

A jednak, jeśli spojrzymy na rankingi zarobków profesjonalnych graczy, w pierwszej setce zobaczymy samych mężczyzn… i to mających nawet ponad 2 miliony dolarów na koncie i grających w Dota 2. Sądząc po wysokości nagród, jest to obecnie najbardziej dochodowa gra świata. Warto też dodać, że Polska jest na 12. miejscu pod względem wygranych pieniędzy – niespełna 600 graczy przywiozło prawie 3 miliony dolarów w nagrodach. Oczywiście daleko nam do Chin czy Korei, które „zarobiły” dziesięciokrotnie więcej.

Żeby związać koniec z końcem, wielu profesjonalnych graczy obojga płci stara się zarabiać na strumieniowaniu i robieniu filmów. Na Twitchu przynajmniej połowa z najpopularniejszych grających osób to kobiety. sapphiRe zauważyła, że do kobiet podchodzi się tam z nieufnością. Często pojawiają się komentarze, że ta osoba wcale dobrze nie gra i nie zasługuje na tyle odsłon… i to od osób, które te odsłony generują. Ponadto kobiety są oskarżane o żerowanie na w większości heteroseksualnej, męskiej społeczności i odgrywanie roli „fajnej grającej laski”. Można odnieść wrażenie, że nikt nie wierzy, że kobieta może czerpać przyjemność z grania. Jeśli już ktoś w to uwierzy i przyzna, że ogląda którąś ze streamerek, bo dobrze gra… ktoś inny powie jej, że to niemożliwe, żeby dziewczyna była tak dobra, a kiedy się potknie, zostanie odesłana „go garów”. Świat graczy jest skomplikowany i pełen paradoksów.

Co na to psychologia?

W społeczeństwie panuje przekonanie, że współzawodnictwo to domena mężczyzn, podczas gdy kobiety bardziej skłonne są łagodzić konflikty i znajdować kompromisy. Takie informacje znajdziecie w każdej ulotce zachęcającej firmy IT do zatrudniania kobiet, a ich potwierdzenie możecie zobaczyć w życiu codziennym. To oczywiście nie oznacza, że kobiety nie chcą współzawodniczyć z mężczyznami w uczciwych, sportowych turniejach.

Kto więc nie chce koedukacyjnej ligi e-sportowej? Prawdopodobnie część mężczyzn. W połowie ubiegłego roku opublikowane zostały wyniki eksperymentu, przeprowadzonego na graczach Halo 3, które mogą to potwierdzić. Naukowcy analizowali zachowanie 163 osób grających online pod kątem ewolucyjnym, a gra została wybrana dlatego, że wymaga pracy zespołowej i w żaden sposób nie różnicuje graczy wyglądem. Wyniki potwierdziły to, co wiele grających kobiet podejrzewa od lat.

Autorzy artykułu twierdzą, że dyskryminacja na podstawie płci wynika ze strachu przed zaburzeniem hierarchii, bądź zmianą ustalonego porządku. Prawdopodobnie agresja skierowana w stronę kobiet ze strony mężczyzn o niższym statusie (tu o niższych umiejętnościach w grze) wynika z potrzeby zabezpieczenia struktury. Deprecjonowanie umiejętności kobiety ma na celu utrzymanie ustalonej już hierarchii między mężczyznami, którą łatwo może zaburzyć kobieta uzdolniona. Ci, którzy boją się utraty pozycji w grze, chętniej atakują kobiety, licząc na poprawę własnej pozycji. Innymi słowy, bardziej skłonni do bycia niemiłymi są ci gracze, którzy boją się wypaść z rankingu.

[...] Wypełniałam misję, szło mi bardzo dobrze… i nagle zostałam oskarżona o hackowanie gry, bo to niemożliwe, żeby dziewczyna grała tak dobrze.
– sapphiRe

Jestem przekonana, że oskarżenia opisane przez Heather usłyszało wiele innych kobiet grających na wysokim poziomie. W tym samym artykule Kaitlyn Richelle grająca profesjonalnie w StarCrafta II, przyznała, że z powodu losowych aktów nienawiści na publicznych serwerach przez rok nie włączała CS:GO, mimo że bardzo tę grę lubi. W SC zaś gra pod neutralnym pseudonimem, by nikt się nie zorientował, że jest kobietą. Aż chce się posłuchać piosenki…

Im wyższe stawki, tym bardziej profesjonalnie i kulturalnie zachowują się koledzy Kaitlyn. Prowadzący badania zaobserwowali podobne zjawisko – gracze z czołówki rankingów byli neutralni, bardziej kulturalni, a nawet skłonni, by zachęcać koleżanki do dalszych rozgrywek. Szkoda, że niewielu kobietom wystarcza sił, by przebrnąć przez toksyczne, niższe „poziomy”.

Z drugiej strony badacze odkryli, że mężczyźni o niższej pozycji zachowują się bardziej ulegle względem mężczyzn z górnej części rankingów. Śmierć z rąk szanowanego żołnierza nie przeraża ich tak, jak śmierć z rąk kobiety. Jeśli to kwestia wychowania, jak niektórzy sugerują, z pewnością nie rozwiążemy tego problemu z dnia na dzień.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.