r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Fallout 4 chce być Simsami, Grand Theft Auto V i do tego świetną strzelanką FPP

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Czasem producenci zbyt ambitnie podchodzą do tworzenia gier, zwłaszcza jeśli chodzi o kontynuacje uznanych serii. Fallout, kojarzony z wyśmienitych postapokaliptycznych projektów RPG, wraz z trzecią częścią przeniósł się w świat 3D oglądany z oczu herosa, co nie dla każdego było miłą ewolucją marki. Kolejna odsłona chce na tym zbudować zaś nieco inspirowaną Simsami zabawę w składanie osad dla ocalałych, interesujący otwarty świat podpatrzony w Grand Theft Auto V i ma być z tego też dobra strzelanka.

Twórcy otwarcie mówili, że z uwagi na ich ogromne plany, Fallout 4 nie powali graczy pod kątem graficznym. Żeby możliwa była zabawa z edytorem otoczenia (porównywana zgryźliwie właśnie do wspomnianego The Sims), broni czy pancerza, musieli pójść na mocne ustępstwa i przy Full HD w 30 klatkach na sekundę na Xboksie One lub PS4 nikogo tytuł o słodkie dreszcze na plecach nie przyprawi. Nawet na mocnych PC będzie wyraźnie odstawał w porównaniu do innych strzelanek FPP. Strzelanek, bowiem tym razem produkt od początku robiony jest nie tylko z myślą o fanach turowych walk.

System V.A.T.S., zatrzymujący czas, abyśmy mogli oddać strzał w wybraną część ciała wroga lub maszyny, oczywiście nigdzie nie znika, ale twórcy koncentrują się ponadto na umożliwieniu chętnym przejścia gry bez potrzeby jego używania, kiedykolwiek. Jeśli się odpowiednio dozbroją, do finału historii dotrą po prostu po dymiących trupach. Świetny tryb FPP w ulepszonych edycjach GTA V udanie wzbogacił hit Rockstar i Bethesda chce podążać udeptaną ścieżką. Na ostatnim Grand Theft Auto zamierza też wzorować się w temacie różnorodności otwartego świata, jego szczegółowości plus zestawach zadań. Brzmi to ciut niepokojąco, bo przykład powinna brać szybciej z naszego Wiedźmina 3...

r   e   k   l   a   m   a

Jeśli gra będzie do bani, to zapewne z powodu tego, że staraliśmy się upchnąć w niej zbyt dużo — oby te słowa jednego z producentów nie okazały się prorocze. Nad dziełem czuwa ponad stuosobowa ekipa złożona z deweloperów, którzy pracowali przy Fallout 3 oraz The Elder Scrolls V: Skyrim i teraz pragnie się wykazać jeszcze bardziej. Oby próba złapania wielu srok za ogon nie odbiła się na jakości finalnego produktu, wydanego na rynek zbyt wcześnie i łatanego po premierze. Przecież taka własnie panuje teraz moda.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.