r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nocą się zaczęło: polskie Dying Light w sprzedaży, wersja na Linuksa w drodze

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Polski Techland wyrobił sobie w świecie renomę marką Dead island. Chociaż gry z serii do najwybitniejszych nie należały, dostarczały sporo frajdy, co też zauważono w Warner Bros. Dla wydawcy rodacy mieli rozwinąć pomysł likwidowania nieumarłych w ujęciu FPP i przygotować nastawioną na skakanie po dachach produkcję pod tytułem Dying Light. Właśnie trafiła ona do sprzedaży, a przy okazji potwierdzono wersję dla Linuksa.

Nie wiadomo na razie konkretnie, kiedy fani pingwinka będą mogli oddać się masowemu wybijaniu chodzących i jęczących zgnilców, ale to raczej kwestia tygodni, niż miesięcy. Warto zaznaczyć, że Dying Light na pewnych terytoriach nieco poprzesuwano. Naszego kraju to na szczęście nie dotyczy, ale gdzieniegdzie pudełkowe wydania tytułu pojawią się miesiąc później. W rezultacie wszyscy za darmo otrzymają tryb zabawy jako zombiak, wcześniej dostępny w formie bonusu do zamówień przedpremierowych.

Fabuła zbyt odkrywcza dla dzieł tego typu tutaj nie jest. W fikcyjnym Harran wybucha epidemia wirusa zarażającego ludzi i zmieniającego ich w żądne mózgów oraz krwi pokraki. Miasto błyskawicznie objęte zostaje kwarantanną. Ci, którzy przeżyli, nie mają jednak co wypatrywać ratunku. Szybciej wybije ich wojsko. Pomimo beznadziejnej sytuacji, trzeba sobie jakoś radzić. Ocaleni dzielą się na grupy. Do jednej z tych mniej ofensywnie nastawionych należy Kyle Krane, główny bohater. W jego skórze przyjdzie wykonywać różnorakie ciekawe misje w obszernym, otwartym świecie metropolii.

r   e   k   l   a   m   a

Rozgrywka w naturalny sposób podzielona została na dwie części. Trzeba korzystać z dnia, aby zbierać zapasy, części do złożenia broni oraz wypełniać zlecone zadania, bo w nocy zombiaki zamieniają się w szybkie i skoczne bestie, a wtedy lepiej nie znajdować się z dala od kryjówki. Przeżyjecie niejedną szaleńczą ucieczkę, doceniając świetny zaawansowany system swobodnego przemieszczania się w mieście, przy którym pracował sam David Belle, ojciec ruchu parkour. Skakanie przez murki i po dachach ponoć nigdy wcześniej nie było tak realistyczne. Do tego dochodzi zabawa w grupie. W cztery osoby przeciw nieumarłym zawsze raźniej, chyba że jeden wcieli się w zombiaka...

Dying Light ma pokazać możliwości autorskiego silnika Chrome Engine 6. Posiadacze konsol nowej generacji nie mają się rzecz jasna co martwić o zabawy w konfigurację sprzętu, ale komputerowcy powinni dysponować zestawami PC z minimum:

  • Windowsem 7, 8, 8.1 w wersji 64-bit
  • Procesorem Intel Core i5-2500 3.3 GHz lub AMD FX-8320 3.5 GHz
  • 4 GB RAM
  • Kartą graficzną NVIDIA GeForce GTX 560 lub AMD Radeon HD 6870 1GB
  • 40 GB wolnego miejsca na dysku twardym

Zaleca się jednak:

  • Procesor Intel Core i5-4670K 3.4 GHz / AMD FX-8350 4.0 GHz
  • 8 GB RAM
  • Kartę graficzną NVIDIA GeForce GTX 780 lub AMD Radeon R9 290 2GB

Co istotne, twórcy nie gwarantują poprawnej pracy gry na laptopach, chyba że ktoś ma sprzęt z GeForcem GTX 965M, 970M lub 980M na pokładzie, czyli układami na architekturze Maxwell. Jeśli właśnie wybieracie się do sklepu po coś w tym guście, warto wiedzieć o akcji promocyjnej, w której Dying Light dostaniecie po prostu za darmo. Trzeba podpytać sprzedawcę o kod na grę. Ta oferta aktualna jest tylko do końca marca.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.