r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Od Call of Dooty do powrotu legendy? Nowy Doom daje nadzieję na odstresowującą grę

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Wydawałoby się, że kolejna cześć Dooma powinna była się pojawić na rynku już dawno. Faktycznie studio id Software pracowało nad następną odsłoną serii, ale odeszła ona fabularnie i pod względem rozrywki tak daleko od oryginału, że zdecydowano się ją po prostu skasować i rozpocząć prace od nowa. Dzięki Markowi Bristolowi wiemy już, jak to miało wyglądać. Do sieci wyciekły filmiki przygotowane przez animatora do projektu.

Fani marki szybko przezwali wyrzuconą do kosza grę mianem Call of Dooty, bo gdyby ktoś nie powiedział im, z czego pochodzi materiał, obstawialiby następne futurystyczne Call of Duty: Black Ops. Zrujnowane miasta, pójście w beż, zorganizowane akcje grupy wojaków, walczących ostatkami sił: widać było także inspiracje Killzone, strzelankami S.T.A.L.K.E.R., a nawet Dead Space, jeśli brać pod uwagę tajemnicze czerwone obeliski. Niegdyś producenci mówili o wstrzymaniu produkcji tytułu zwyczajnie z uwagi na brak iskry czy duszy, jakkolwiek to nazwać. Wypada się cieszyć, że podjęli męską decyzję.

W rezultacie cała para poszła w zrobienie nowego Dooma na wzór klasycznych dwóch pierwszych odsłon marki. Dzieło powstaje na PC, Xboksa One oraz PlayStation 4. Twórcy na połowę czerwca, a więc tegoroczne E3, przygotowują publiczną prezentację gry. Do tego czasu będą nęcić nas kilkusekundowymi filmikami promocyjnymi, pokazującymi przez chwilę powracające bronie plus świetnie odtworzonych w 3D przeciwników. Na początek przypominają o dwururce i piekielnych kościotrupach Revenantach, z wyrzutniami rakiet, a do tego teraz również plecakami odrzutowymi.

r   e   k   l   a   m   a

Warto przypomnieć, że za projekty maszkar odpowiada Hugo Martin, dzięki któremu tak dobrze wyglądał m.in. film Pacific Rim. Wysokie rakietowe skoki nie mają przy tym służyć tylko utrudnieniu graczowi eliminacji przeciwników, bo zabawa rozciągnięta będzie teraz także w pionie. Podczas gdy w legendarnych Doomach nie było nawet skoku, a przepaście po prostu przebiegało się na sprincie, tutaj powalczymy oto w wielopiętrowych konstrukcjach kolonistów na Marsie. Na pewno ujrzymy znowu piłę mechaniczną, karabin plazmowy, a także wykańczanie wrogów wręcz, sprowadzone nawet do osobnego systemu. Przy odpowiednim osłabieniu nieprzyjaciół, dostaniemy możliwość wyprowadzenia efektownego wykończenia, wyrywając żuchwy, serca czy miażdżąc czaszki. Naturalnie potwory będą mogły postąpić podobnie z niewprawnym graczem. Jak to wszystko prezentuje się w ruchu zobaczymy już 14 czerwca.

Należy przy tym także mieć świadomość, że id Software nie jest już tym, czym było kiedyś. W studiu nie pracują od dawna m.in. Todd Hollenshead oraz John Carmack.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.