Właśnie tak. Do wczoraj. Adele to jest jedną z osób, które nie szaleją za usługami muzycznymi, ale w końcu jej album, wydawany przez Sony Music, został udostępniony na Spotify, Tidalu (gdzie Adele ma także okolicznościową playlistę), Apple Music i podobnych.
Cyfrowa premiera miała miejsce w różnych częściach świata o północy lokalnego czasu, co oznacza, że tym razem Australia dostała coś pierwsza. Wcześniej można było posłuchać jedynie trzech singli z tej płyty.
Adele nie zmieniła zdania w kwestii usług muzycznych, mimo że prawdopodobnie dostępność płyty w nowym miejscu znów podniesie jej status na listach przebojów. Trzeba bowiem pamiętać, że usługi muzyczne od kilku lat wliczane są do statystyk Billboard, obok odtworzeń radiowych i sprzedaży. Adele i Taylor Swift są jednak w mniejszości. Nie brak wykonawców, którzy mają pomysły na wykorzystanie możliwości usług streamingowych. Świetnym przykładem jest filmowo-muzyczny album „Lemonade” Beyonce.
Na koniec, by nie puszczać kolejny raz „Hello” proponuję coś z tak zwanej innej beczki. Pod koniec ubiegłego roku Adele wystąpiła w konkursie sobowtórów Adele.